AZS/UMK gra we Wrocławiu

Czy toruńskie koszykarki wygrają czwarty mecz z rzędu? Byłby to największy sukces ekipy od kiedy prowadzi ją Maciej Broczek. Tuż przed świętami AZS/UMK zmierzy się we Wrocławiu z MOS i będzie faworytem
- Jest szansa na podtrzymanie naszej passy - mówi Broczek. AZS/UMK prezentuje się znakomicie, choć koszykarki występują w I lidze dla własnej satysfakcji. Nie mogą bowiem liczyć na żadne gratyfikacje finansowe od klubu. Dostały natomiast słodycze, które ufundował jeden ze sponsorów. Istnieje jednak szansa, że jedna z zaprzyjaźnionych firm wkróce przekaże pieniądze na premie dla koszykarek za trzy zwycięskie mecze z rzędu.

- Martwi mnie trochę sytuacja kadrowa, bo nie będę mógł korzystać z Agnieszki Meszyńskiej - przyznał szkoleniowiec torunianek Maciej Broczek. Najlepsza z wysokich zawodniczek AZS/UMK doznała w poprzednim spotkaniu urazu nogi, a nikt nie chce zaryzykować możliwości poważniejszej kontuzji. - Sport nie może dbywać się kosztem zdrowia - stwierdził Broczek. Środkową "katarzynek" czeka teraz wyjazd na konsultację do kliniki w Poznaniu. W dzisiejszym meczu szkoleniowiec może mieć kłopot właśnie z obsadą składu wśród wysokich koszykarek, bowiem również Anna Nijaki dopiero wznowiła treningi po tym, jak skręciła kostkę. - Naszych rywalek nie widzieliśmy wcześniej ani razu, więc trudno ocenić ich siłę. Ale trochę informacji o beniaminku mamy - przede wszystkim są tam tylko dwie doświadczone zawodniczki. Ale wszystko może się zdarzyć. W tej lidze każdy może z każdym wygrać i przegrać - podsumował Broczek.