Śląsk ma już oficjalny zakaz transferów i zapowiada, że się odwoła

Piłka nożna. Odwołamy się od kary PZPN, nakładającej na nas zakaz transferów - zapowiada Jan Caliński, prezes piłkarskiego Śląska Wrocław. Decyzja związku przyszła pocztą wczoraj i dotyczy zaległości finansowych w stosunku do trzech byłych graczy wrocławskiej drużyny. Najwięcej - 123 tysiące złotych - Śląsk winien jest Krzysztofowi Pyskatemu
Wydział Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej ukarał Śląsk Wrocław półrocznym zakazem transferów do klubu. Wszystko przez zadłużenie wobec byłych graczy - Dariusza Filipczaka, Krzysztofa Pyskatego i Jacka Maciorowskiego. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wrocławski klub winny im jest odpowiednio: 123, 40 i 15 tysięcy złotych.

- Wczoraj dostaliśmy z PZPN-u oficjalne pismo w tej sprawie - komentuje Grzegorz Schetyna, który od lata tego roku zarządza piłkarzami Śląska. - Zareagujemy na pewno. Oficjalne pismo, które dostaliśmy, uruchamia całą procedurę. Są podstawy do odwołania i oczywiście będziemy się odwoływać. Postaramy się, żeby zakaz został cofnięty. To jednak wymaga czasu - kończy Schetyna.

W orzeczeniu sądu polubownego PZPN, oprócz Pyskatego, Filipczaka i Maciorowskiego wymienieni są też inni zawodnicy oraz trenerzy, którym Śląsk zalega pieniądze.

- Są tam Janusz Kudyba, Władysław Łach oraz Emil Nowakowski - wylicza prezes Śląska Jan Caliński. - Uważamy, że to jest jakieś nieporozumienie, bo Śląsk już spłacił zadłużenie wobec tych osób. Już choćby z tego powodu powinniśmy się odwoływać.

Kłopoty z zaległościami ciągną się za Śląskiem od czasu rządów w klubie poprzedniej ekipy. Kiedy w sierpniu piłkarzy przejmował Grzegorz Schetyna, zapowiedział, że nie ma zamiaru spłacać starych długów, bo taka odpowiedzialność powinna spocząć na osobach poprzednio rządzących w Śląsku. Po długotrwałych negocjacjach podpisano jednak umowę o współpracy między tzw. starym i nowym Śląskiem, regulującą m.in. te kwestie. I tak na przykład w wypadku zobowiązań klubu w stosunku do urzędu skarbowego i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych działacze reprezentujący starą ekipę oraz nowi wpłacili na konto wierzycieli w sumie 500 tys. zł. Czy teraz historia się powtórzy?

- Na pewno i jedni, i drudzy starają się, żeby załatwić sprawę, i szukają pieniędzy na spłatę zadłużenia - zapewnia Caliński.

Na temat spłaty starych zaległości niewiele jednak do powiedzenia ma Janusz Cymanek. To w czasie, gdy on miał wpływ na rządy w Śląsku, powstały długi.

- W ogóle proszę mnie o te sprawy nie pytać. Nie mam nic do powiedzenia. Najlepiej, jeżeli na ten temat będą państwo rozmawiali z panem Schetyną - ucina krótko Cymanek.

W piśmie PZPN-u wymieniony jest jednak jeszcze jeden zawodnik - Ireneusz Gortowski. Śląsk pozyskał go z Polaru Wrocław i co do okoliczności tego transferu kluby pozostają w sporze. Klub z Zakrzowa wysłał do związku pismo, w którym wyjaśnia, że Śląsk nie zapłacił za tego zawodnika wszystkich pieniędzy. Caliński odrzuca te oskarżenia. - On przeszedł do nas na zasadzie wolnego transferu. Uważamy, że w przypadku Gortowskiego zadziałało już prawo Bosmana - wyjaśnia.

Spraw spornych jest więc sporo. Trener Śląska Grzegorz Kowalski nie ukrywał po zakończeniu rundy jesiennej, że chce wzmocnić zespół. Jeżeli drużyna ma zamiar podjąć skuteczną walkę o awans do drugiej ligi, potrzebni są nowi gracze. Bez rozwiązania starych kwestii na pewno ich nie będzie.