Start Lublin - AZS Gaz Ziemny Koszalin 80:84

Akademicy odnieśli bardzo cenne zwycięstwo w Lublinie. - Dla nas liczą się mecze z rywalami, którzy są w naszym zasięgu, a ten był - stwierdził drugi trener czerwono-czarnych Piotr Karolak
Przed meczem wojewoda lubelski Andrzej Kurowski uroczyście wręczył Brahimie Konare zaświadczenie o przyznaniu Senegalczykowi polskiego obywatelstwa. Były puchary upominki i owacyjne przyjęcie przez publiczność. Tak się złożyło, że Brahima w swoim debiucie jako Polak zagrał przeciwko drużynie z Koszalina, gdzie niegdyś spędził dwa sezony. - Szkoda tylko, że nie wygraliśmy, bo wówczas byłaby już pełnia szczęścia - powiedział po meczu Konare.

Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. Wprawdzie już w piątej minucie Terrell Bell miał trzy przewinienia, ale skutecznie zastąpił go Jacek Olejniczak. Trener AZS-u Jerzy Olejniczak dopiero na koniec tej części wprowadził do gry Aleksandra Kudriawcewa, który wprawdzie zaczął dobrze, ale całego meczu nie może zaliczyć do udanych.

W drugiej kwarcie zarysowała się przewaga gości. Bardzo dobrze grał skrzydłowy Przemysław Lewandowski, na którego koszykarze Startu nie mogli znaleźć skutecznej recepty. W 17. minucie, po rzucie Souleymane Wane przewaga koszalinian wzrosła do 11 punktów (40:29). - Nie rozumiem postawy niektórych zawodników i to tych najbardziej doświadczonych. Oni po prostu boją się rzucać - komentował Karolak.

Początek trzeciej kwarty także należał do drużyny z Koszalina. W 25. minucie po trafieniu Mirosława Rajkowskiego AZS prowadził 51:38. Potem nastąpił zryw lublinian, którzy zaczęli odrabiać straty. Przewaga gości stopniała do sześciu punktów (51:45), ale po chwili wszystko wróciło do normy. Do gry Startu ponownie wkradł się chaos, a goście to wykorzystali i znowu odskoczyli na 13 punktów (62:49).

Ostatnia część meczu była bardzo dramatyczna. Właściwie do 35. minuty nic nie wskazywało na to, że Start może wyrównać. Potem jednak dwukrotnie trafił zza linii 625 cm Aleksander Pelczar, dwa punkty dołożył Olejniczak i przewaga gości zmalała do pięciu punktów (69:64). Po chwili boisko opuścili za pięć przewinień Kudriawcew i Andrzej Karaś, więc koszalinianie mieli kłopoty z wyprowadzeniem piłki spod własnego kosza. Na osiem sekund przed końcem, po rzucie Michała Marciniaka gospodarze przegrywali tylko 80:83 i chcąc przejąć piłkę, sfaulowali Roberta Klocka. Gracz AZS-u wykorzystał jeden rzut wolny i przesądził o zwycięstwie swojego zespołu.

Jestem zadowolony, że mój zespół wytrzymał presję - podsumował Jerzy Olejniczak, trener koszalinian. - Mecz był trochę chaotyczny w wykonaniu obu drużyn, ale jest to całkiem zrozumiałe, bo wszystkich nieco paraliżowała stawka spotkania.

Start Lublin80
AZS Gaz Ziemny Koszalin84
Kwarty: 21:20, 15:23, 13:19, 31:22.

Start: Marciniak 13 (1), Łuszczewski 13 (1), Brown 11 (1), Bell 8, Bielak 3 (1) oraz Olejniczak 14, Pelczar 13 (3), Konare 5, Derwisz 0, Hołota 0, Sikora 0.

AZS Koszalin: Lewandowski 22 (2), Tomaszewski 15, Rajkowski 12 (2), Klocek 11, Briegmann 2 oraz Wane 7, Kudriawcew 6, Bogdan 2, Karaś 7 (1).