Władysław Stachurski został trenerem Świtu

Kandydatami na stanowisko trenera Świtu było m.in. trzech Czechów i jeden Irlandczyk. Koniec końców przypadło ono Polakowi - Władysławowi Stachurskiemu
W niedzielę zarząd klubu uzgodnił warunki pracy z Liborem Palą. Decyzja o jego zatrudnieniu została odsunięta do środy, bo czeski szkoleniowiec negocjował z jeszcze jednym klubem. Pala był przekonany, że w czwartek pojedzie do Nowego Dworu, żeby podpisać umowę. Okazało się jednak, że władze Świtu zdecydowały się zatrudnić nie jego, tylko Władysława Stachurskiego. Kontrakt został podpisany na półtora roku, z opcją rozwiązania już po pół roku w przypadku spadku Świtu do drugiej ligi. - Ja jestem taki trochę dziwny facet. Palę znam, a pana Stachurskiego nie. Postanowiłem go poznać. Poza tym nazwisko Stachurski znaczy w piłce dużo więcej - powiedział prezes Świtu Wojciech Szymański.

- Nie wiem, dlaczego nie zostałem trenerem Świtu. Nikt z Nowego Dworu do mnie nie zadzwonił. Dowiedziałem się od dziennikarzy. Widocznie pan Szymański się rozmyślił - skomentował zdziwiony Pala.

Szymański tłumaczył, że wpływ na jego decyzję miały sukcesy Stachurskiego w roli trenera Zawiszy Bydgoszcz i Legii Warszawa kilkanaście lat temu. - Potrafił wprowadzić zespół z drugiej ligi do pierwszej, a potem zająć z nim czwarte miejsce [Zawisza]. Z Legią dwa razy zdobył wicemistrzostwo Polski i awansował do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Nie zrobiłby tego, gdyby nie był dobrym trenerem. Niestety, potem miał zawał serca i nie mógł pracować. Teraz twierdzi, że jest już zdrowy i silny. Chce jeszcze coś pokazać w polskiej piłce. Zobaczymy, co z tego będzie. Liczę, że będzie dobrze - ocenił nowego trenera Świtu prezes tego klubu.