Koszykarze Polonii-Warbud grają w środę w Tel Awiwie

Polonia-Warbud gra dzisiaj w Tel Awiwie z Hapoelem w 9. kolejce Ligi Europejskiej FIBA. "Czarne Koszule" zagrają bez Waltera Jeklina, który na ostatnim treningu przed wyjazdem skręcił nogę w kostce.
- Takie rzeczy się zdarzają. Jeszcze nie wiadomo, ile będę musiał pauzować. Chodzę na specjalne zabiegi i mam nadzieję, że zagram w meczu z Anwilem [w sobotę w Warszawie - red.] - mówi Jeklin.

W pierwszym meczu z Hapoelem Polonia wygrała w Warszawie 84:77 dzięki świetnej czwartej kwarcie wygranej 31:18. Najwięcej punktów dla "Czarnych Koszul" zdobył wtedy Jeff Nordgaard - 25. Jeklin w ciągu 14 minut gry rzucił 10 punktów i miał cztery asysty. - Mamy szeroki skład, trener ma duże możliwości wyboru zawodników, więc koledzy mogą wygrać beze mnie. Poza tym takie sytuacje powodują czasem dodatkową mobilizację, która objawia się w ambitnej walce - twierdzi Jeklin.

Trener Polonii Wojciech Kamiński wie, że o zwycięstwo będzie bardzo trudno. - O przeciwnikach wiemy dużo, ale co z tego? Oni na każdej pozycji mają po dwóch, nawet trzech świetnych zawodników z najwyższej półki. Do tego jeszcze ta publiczność - to taki Ostrów do kwadratu. Kibice są rozebrani, wiszą z trybun, krzyczą, machają flagami. Nie wiadomo, co jest większym atutem Hapoelu - publiczność czy skład - zastanawia się Kamiński.

Najważniejsi zawodnicy rywali to skrzydłowy Virginjus Praskevicius, rzucający Lior Lubin i rozgrywający A.J. Guyton. W zespole z Tel Awiwu gra znany z występów w Idei Śląsk Wrocław skrzydłowy Michael Wright. Każdy z tych czterech zawodników zdobywa przeciętnie ponad dziesięć punktów na mecz.

Dotychczas izraelska drużyna przegrała u siebie tylko raz - trzy tygodnie temu Hapoel uległ 71:76 Uralowi Great Perm, czyli najlepszemu zespołowi grupy C (siedem zwycięstw i tylko jedna porażka). Do drugiej fazy rozgrywek awansują cztery najlepsze zespoły - w tej chwili Hapoel jest trzeci, a Polonia czwarta. Obie drużyny wygrały po pięć spotkań, trzy razy ponosząc porażki.