Sport.pl

Unia/Wisła Kraków - Start Lublin 102:97

Unia/Wisła wygrała po raz szósty z rzędu i awansowała na czwarte miejsce w tabeli, z takim samym dorobkiem punktowym co Prokom, Śląsk i Gipsar. Mimo to w sobotę w hali Wisły gospodarze nie zachwycili. Przez długie minuty mordowali się z najsłabszym zespołem ekstraklasy.
Przed spotkaniem wojewoda małopolski Jerzy Adamik wręczył Lewisowi Loftonowi dokument przyznający mu polskie obywatelstwo. "Lou" wszedł na boisko dopiero w 12. min i grał nieprzerwanie do końca meczu. Długa przerwa w występach wyraźnie odbiła się na jego postawie. Nie przeszkodziło mu to w w trudnych chwilach czwartej kwarty trafić dwukrotnie za trzy punkty.

Mike Ansley pobił rekord, zdobywająć 36 punktów i 14 razy zbierając piłkę na obu tablicach. Ale i on chwilami sprawiał wrażenie niedźwiedzia powoli budzącego się ze snu zimowego.

Gospodarze rozpoczęli zbyt nonszalancko, często tracąc piłkę w głupi sposób. Mujo Tuljković faulował w ataku, mylił się pod samym koszem Piotr Szybilski, a Brandun Hughes kapitalne akcje przeplatał koszmarnymi stratami. Nie zawodził za to Michał Marciniak i Earl Brown (2 x 3 pkt) i w efekcie po pierwszej kwarcie Start prowadził 26:20. To, że goście prowadzili tylko sześcioma punktami, było zasługą Jacka Sulowskiego, który nie tylko dwa razy trafił zza linii 6,25 m, ale popisał się nietuzinkową asystą, po której Hughes (180 cm) efektownie włożył piłkę do kosza i zawisł na jego obręczy.

W 15. min Ansley doprowadził do remisu 31:31. Od tego momentu krakowianie powoli powiększali przewagę. Na początku ostatniej kwarty za pięć fauli opuścił boisko Terrell Bell, a czterech innych koszykarzy z Lublina miało na swoim koncie po cztery przewinienia. Na szczęście dla gości Przemysław Łuszczewski trafiał zza łuku i celnie rzucał osobiste. Za to na tablicach królował koszykarz Unii/Wisły Wojciech Żurawski, który zanotował 16 zbiórek (!), a w końcówce także trzy asysty. Przy stanie 98:95 goście zaczęli faulować i rzucać szybko za trzy punkty, ale taka taktyka krótko przynosiła powodzenie. Setny punkt zdobył Ansley, a wygraną przypieczętował dwoma osobistymi Hughes.

W hali Wisły znów nie doczekaliśmy się kompletu widzów mimo częściowej obniżki cen biletów. Tym razem o frekwencji zadecydował zapewne mało atrakcyjny rywal. Na pomeczową konferencję nie przyszedł trener gości Arkadiusz Czarnecki, który w ten sposób zamanifestował swoje niezadowolenie z pracy sędziów.



Unia/Wisła Kraków102
Start Lublin97
Kwarty: 20:26, 29:20, 25:27, 28:24.

Unia/Wisła: Ansley 36 (1 x 3), Hughes 20 (1), Szybilski 5, Żurawski 3, Tuljković 0 oraz Sulowski 22 (4), Lofton 16, Doliński, Seweryn i Suski 0.

Start: Brown 20 (3), Marciniak 19, Łuszczewski 18, Bielak 8 (2), Bell 4 oraz Olejniczak 12, Derwisz 10 (1), Hołota 6, Pelczar i Sikora 0.

Sędziowali Jakub Zamojski i Roman Putyra z Wrocławia. Widzów 700.