Beskid Nowy Sącz - AZS Politechnika Koszalin 16:22

I LIGA PIŁKAREK RĘCZNYCH. Podróż powrotna z odległego Nowego Sącza zabrała koszaliniankom 15 godzin. Minęła jednak w dobrych nastrojach
Sobotnie zwycięstwo koszalinianek było niezagrożone. Gospodarze mogli się cieszyć, że Beskid przegrał różnicą tylko sześciu bramek.

- W pierwszej połowie mieliśmy wiele niewykorzystanych sytuacji - mówi Waldemar Szafulski, trener koszalinianek. - Po przerwie na trzy minuty przed końcem prowadziliśmy już 22:13, jednak do końca meczu nie udało się nam już nic strzelić.

Do Nowego Sącza pojechała Małgorzata Pokorowska, która w meczu ze Słupią doznała kontuzji barku. Pokorowska pojawiła się na parkiecie zaledwie na trzy minuty. Potem z powodu bólu musiała zejść z boiska. Jej występ w ostatnim meczu rundy stoi pod znakiem zapytania. Kontuzji łokcia doznała w sobotę Anna Tałaj.

Sobotnie spotkanie w Nowym Sączu rozpoczęło się o godz. 11.30. O ile podróż na mecz przebiegała zgodnie z planem, z powrotem było trochę kłopotów.

- Odczuliśmy atak zimy. Z Nowego Sącza wyjechaliśmy o 13.30, a do Koszalina dotarliśmy dopiero o 4.30 rano. Trzeba było jechać bardzo ostrożnie, bo co kawałek mijaliśmy jakiegoś leżącego w rowie tira. Na szczęście podróż przebiegła w dobrych nastrojach - opowiada trener.

Beskid Nowy Sącz16 (8)
Politechnika Koszalin22 (10)
Politechnika: Janko, Hauzer, Omelańczuk - Chmiel 5, Celuch 5, Tałaj 4, Anuszewska 3, Mierzejewska 2, Sudnik 1, Zaremba 1, Mikosza 1, Pokorowska 0, Szostakowska 0.