Rozstrzygnięcia w 1/4 Pucharu Polski siatkarek

Pięć reprezentantek Polski będą mogli zobaczyć kibice, którzy w niedzielę przyjdą na mecz Winiar Kalisz ze Stalą Bielsko-Biała.
W pierwszym spotkaniu, rozegranym w środę, mistrzynie kraju z Bielska wygrały u siebie 3:1. Kaliszanki w całym spotkaniu zdobyły jednak tylko 75 pkt i teraz, aby awansować, potrzebują zwycięstwa do zera. Czy jest to możliwe? - Oczywiście, że tak - nie traci wiary w swój zespół trener Czesław Tobolski. - Właściwie jedynym elementem, który musimy poprawić, jest psychika - dodaje.

Na parkiecie w Kaliszu będzie można jutro zobaczyć aż pięć reprezentantek Polski: Marię Liktoras i Kamilę Frątczak w barwach Winiar, a także Annę Podolec, Agatę Mróz i Aleksandrę Przybysz w ekipie Stali. - Widać, że ostatnie występy dały się kadrowiczkom we znaki. Liczę jednak, że będą potrafiły się zmobilizować na niedzielne spotkanie - mówi Czesław Tobolski.

Nikłe szanse na awans do turnieju finałowego ma także AZS AWF Poznań, który w środę przegrał przed własną publicznością z TeleNetem Mielec 1:3. - Trzeba sobie powiedzieć prawdę. Skoro się przegrało u siebie, to nasze szanse są bliskie zera - nie kryje trener akademiczek Jacek Skrok, który już wczoraj wyruszył z zespołem w podróż do Mielca. - Chcę, aby te młode siatkarki zdobywały doświadczenie. Niech grają tam jak najdłużej, wyrają seta, może potem kolejnego... - marzy Skrok.

Najłatwiejsze zadanie z wielkopolskich zespołów ma Nafta Piła, która oba spotkania z występującym w serii B Dalinem Myślenice rozegra w niedzielę u siebie. - Akurat los był dla nas w tej edycji łaskawy i znów zdarzają nam się mecze, które po prostu trzeba rozegrać. Poprzeczka na pewno nie będzie wysoko postawiona - mówi trener pilanek Roman Murdza.

Dla siatkarek Nafty te spotkania mają być tylko przetarciem przed środową konfrontacją z Filathlitikiem Saloniki w Top Teams Cup.