Sport.pl

Gipsar Stal Ostrów - Prokom Trefl Sopot 108:98 w Era Basket Liga

Prokom Trefl Sopot przegrał, jak najbardziej zasłużenie, po raz pierwszy w tym sezonie. - To są rzuty z innej planety - dziwili się komentatorzy telewizyjni, którzy nie mogli uwierzyć, że po kolejnych rzutach koszykarzy Gipsaru piłka niemal zawsze wpada do kosza
Hala w Ostrowie Wielkopolskim to specyficzne miejsce na koszykarskiej mapie Polski. Jest mała (tuż za koszami jest już ściana), gorąca (kibice nie oszczędzają nikogo) i wszystkie zespoły, które tam przyjeżdżają są skazane na męki. Doskonale wie o tym trener gospodarzy Andrzej Kowalczyk, który nie ukrywa: - Grając u siebie rozpoczynamy mecz z 10 punktami handicapu - mówi.

To właśnie w Ostrowie Wiktor Grudziński z przeciętnego koszykarza staje się wirtuozem tej gry, Marcin Sroka walczy za czterech, a Dany Earl trafia do kosza z zamkniętymi oczami.

Koszykarze Prokomu doskonale o tym wiedzieli (w tym sezonie Gipsar pokonał już u siebie Ideę Śląsk Wrocław i Anwil Włocławek), ale swojej wiedzy nie wykorzystali na parkiecie.

- W Ostrowie zawsze gra się trudno. To będzie zacięte spotkanie - przewidywał kilka minut przed meczem Eugeniusz Kijewski, trener Prokomu, ale wówczas nie wiedział, że jego drużyna ani razu nie będzie prowadzić, a w trzeciej kwarcie przewaga ostrowian będzie wynosić aż 20 punktów.

Po porażce Gipsaru z Polonią w Warszawie trener Kowalczyk rozpoczął poszukiwania nowych zawodników, którzy mieliby zastąpić Dana Earla, Peteya Sessomsa oraz Petra Micudę. Z Wiktorem Grudzińskim miano nawet renegocjować kontraktem, a Donatasa Sabaliauskasa niektórzy dziennikarze nawet już zwolnili. Po meczu Kowalczyk dumnie podkreślał, że Earl to dobry zawodnik, który potrzebował czasu, aby się rozegrać, a Grudziński w końcu uwierzył w swoje siły.

Ostrowianie w całym meczu oddali aż 13 celnych rzutów (na 23 próby) za trzy punkty. Szczególnie skuteczny był Earl, który trafił siedem razy z rzędu. - W trzeciej kwarcie byłem w gazie. Byłem tak rozgrzany, że trafiałem do kosza z każdej pozycji - mówił rozgrywający Gipsaru.

Kiedy w 4. minucie również Wiktor Grudziński oddał celny rzut zza linii 6,25 m Kijewski groźnym wzrokiem spojrzał na bezradnego Gintarasa Einikisa, który miał pilnować centra Gipsaru. Szybko się jednak okazało, że Grudziński tego dnia królował na obu tablicach. Momentami jedynie zmęczonego centra Gipsaru na bronionej tablicy powstrzymywał Filip Dylewicz. - Rozegrałem najlepszy mecz od kilku lat. Ostatni raz tak dobrze zagrałem w swoim pierwszym występie w barwach Polonii Warszawa przeciw drużynie Czarnych Słupsk. Dawno już nie miałem takiej satysfakcji z własnej gry - mówił Grudziński.

W 8. minucie, po pierwszym celnym rzucie za trzy punkty Earla, Gipsar prowadził 22:15. - Już wtedy wiedziałem, że będzie mi się dobrze grało i wygramy ten mecz - komentował rozgrywający Gipsaru. Goście jednak nie zamierzali rezygnować ze zwycięstwa. Szczególnie dobrze w początkowych minutach drugiej kwarty grał Filip Dylewicz, który zmieniwszy Enikisa pełnił rolę centra. Również Goran Jagodnik z minuty na minutę był coraz skuteczniejszy. - Obawiałem się Pacesasa, ale tego zawodnika udało się nam zatrzymać. Znacznie trudniej było z powstrzymaniem Jagodnika. Całe szczęście, że Sabaliauskas uprzykrzał skutecznie temu zawodnikowi grę - mówił Kowalczyk.

W trzeciej kwarcie w trans wpadł Dan Earl, który trafiał z każdej pozycji. W 29. minucie Amerykanin po raz siódmy trafił za trzy, a jego zespół prowadził 73:67. Na najwyższe prowadzenie w meczu zespół Gipsaru wyszedł w 31. minucie. Wówczas to Marcin Sroka oddał dwa celne rzuty osobiste i gospodarze prowadzili różnicą 20 punktów (85:65).

- Ja nie mogłem przegrać tego meczu. Przecież żona dała mi drzewko szczęścia - mówił zadowolony Andrzej Kowalczyk, pokazując małe drzewko ze złotymi liśćmi i gałązkami.

Gipsar Stal Ostrów108
Prokom Trefl Sopot98
Kwarty: 23:17, 24:27, 36:21, 25:33

Gipsar: Earl 29 (7), Sroka 18 (2), Grudziński 16 (2), Sessoms 13 (1), Szawarski 8 oraz Sabaliauskas 13 (1), Szcześniak 11, Prawica 0, Micuda 0

Prokom: Jagodnik 32 (3), Pacesas 16 (2), Masiulis 7, Einikis 6, Pluta 5 (1) oraz Dylewicz 17, Conlan 7, Marković 6 (2)

DLA GAZETY

Eugeniusz Kijewski, trener Prokomu

- Na pewno zagraliśmy dzisiaj trochę słabiej w defensywie. Jednak, z drugiej strony, skuteczność rywali była bardzo wysoka, ale w Ostrowie zawsze gra się trudno. Do tej pory wszystkie zespoły tu przegrały. My chcieliśmy wygrać, ale dzisiaj okazało się to niemożliwe.

W starciu z zespołem Gipsaru widać było brak w naszej drużynie centra, który zebrałby ważne piłki. Ja dzisiaj zmuszony byłem grać ośmioma zawodnikami, którzy zmęczeni byli pucharowymi meczami. Nie da się ukryć, że są nam potrzebne wzmocnienia.

Andrzej Kowalczyk, trener Gipsaru

- To prawda zagraliśmy dzisiaj na wysokiej skuteczności rzutowej. Praktycznie to wszyscy zawodnicy trafiali do kosza rywali. Z tego też powodu gościom trudno się broniło.

Zadowolony jestem z postawy Wiktora Grudzińskiego, który w końcu zagrał bardzo dobrze. Koszykarz ten uwierzył w swoje siły. Jednak bohaterem w dzisiejszym meczu był Earl, który zagrał wyśmienite zawody. Również pozostałym zawodnikom nie można odmówić zaangażowania.

Goran Jagodnik, skrzydłowy Prokomu

- Zespół Gipsaru rozegrał bardzo dobry mecz. Natomiast nam brakowało centra, który zebrałby piłki po naszych niecelnych rzutach na atakowanej tablicy.

Wiktor Grudziński, center Gipsaru

- Już po zwycięstwie w Lublinie morale w naszym zespole znacznie wzrosło. Wszyscy zawodnicy byli dzisiaj niezwykle skoncentrowani. Już na odprawie przed meczem trener prosił nas, abyśmy zagrali z sercem. Tak też się stało. Walczyliśmy przez cały mecz i wygraliśmy.