Koszkarze AZS-u ulegli Sokołowi Łańcut

Pytanie, czy prawidłowy jest wynik rzeczywisty, czy ten z protokołu, tylko z pozoru wydaje się bezzasadne. Podczas meczu AZS-u Politechnika Radomska z Sokołem Łańcut komisarz zawodów - Mirosława Zawada - nakazał zmienić rezultat spotkania
Do zamieszania doszło po zakończeniu trzeciej kwarty. Tablica wyników pokazywała stan 68:58 dla Sokoła. Chwilę później pojawił się rezultat 66:60, bo takowy widniał w protokole. Potem okazało się, że pomylił się sędzia prowadzący zapis i zamiast numerowi cztery w Sokole - Piotrowi Romankowi, przyznał punkty "czwórce" w AZS-ie - Danielowi Wallowi. Błędu nie zauważył komisarz zawodów i kiedy zakończyła się trzecia kwarta, nakazał zmianę rezultatu, uznając, że protokół jest święty.

- Dobrze że ten incydent nie podziałał na moich zawodników demobilizująco - odetchnął po meczu trener gości Dariusz Kaszowski. - Kiedy nagle traci się za nic cztery punkty, różne rzeczy mogą się dziać. Inna sprawa, że gdybyśmy zagrali równo całe spotkanie, po trzeciej kwarcie mielibyśmy już zwycięstwo w kieszeni.

Mecz faktycznie toczył się etapami. Na zmianę jedni i drudzy grali to lepiej, to gorzej. Widowisko było jednak interesujące i prawie do samego końca trzymało w napięciu. Był to najlepszy mecz, jaki w tym sezonie przyszło oglądać kibicom w hali Politechniki Radomskiej.

Goście wygrali, bo mieli w swoich szeregach zawodników, którzy w zależności od potrzeb brali na siebie ciężar gry. Mimo że wszedł z ławki rezerwowych, rewelacyjnie rozpoczął Piotr Ucinek. Jego celne rzuty z półdystansu, dystansu i spod kosza dały Sokołowi prowadzenie w pierwszej kwarcie nawet 22:12. W trzeciej części meczu celnymi "trójkami" chęć do walki odbierał radomianom Michał Baran. Końcówka to już pokaz klasy i umiejętności Piotra Misia.

AZS walczył dzielnie, ale nie miał lidera z prawdziwego zdarzenia. "Akademicy" potrafili się podnieść po nogdaunie w kwarcie otwarcia, kiedy świetną zmianę dał Karol Gutkowski, aby za chwilę znów oddać pole przeciwnikowi. Gdy nadchodziły dla gospodarzy gorsze chwile, wyglądało to tak, jakby nie mieli żadnego pomysłu na sforsowanie defensywy gości. Inna sprawa, że radomian zawodziła ich najsilniejsza broń - rzuty za trzy punkty. - Rzeczywiście, skuteczność nie była naszą mocną stroną, ale w dużym stopniu wynikało to z bardzo dobrej obrony rywala - komplementował zespół z Łańcuta szkoleniowiec AZS-u Piotr Bartnik. - Liczę, że takie lekcje jak dzisiejsza będą już niedługo procentować.

Trener Sokoła nie krył zadowolenia, choć w grze swoich podopiecznych doszukał się pewnych mankamentów. - Nie potrafimy jeszcze na jednakowym poziomie zagrać całego spotkania. Mam wrażenie, że moich graczy trochę uśpiło szybkie, łatwo zdobyte prowadzenie. Myśleli chyba, że mecz da się wygrać na stojąco - kręcił głową Dariusz Kaszowski. - Na szczęście tych lepszych momentów było więcej.



AZS POLITECHNIKA77
SOKÓŁ ŁAŃCUT85
Kwarty: 19:25, 15:12, 26:29, 17:19.

AZS: Majewski 16, Wall 16, Kardaś 10 (2), Plutka 8, Kogut 0 oraz Wołoszyn 14, Gutkowski 8, Wolczyk 5 (1), Pasek 0.

Sokół: Miś 19, Baran 17 (4), Bielecki 14 (2), Koszuta 6, Szymański 0 oraz Ucinek 22, Podolec 5, Romanek 2.



Pozostałe wyniki 13. kolejki: Polonia Przemyśl - Znicz Jarosław 65:68, Lafarge Nida Gips Kielce - Pogoń Prudnik 99:84, MMKS Dąbrowa Górnicza - Piotrcovia Piotrków Trybunalski 83:75, Start II Lublin - Zagłębie Sosnowiec 110:80, Mickiewicz Katowice - MCKS Czeladź 60:74. Mecz Bobry Zabrze - Pogoń Puławy zakończył się po zamknięciu tego wydania "Gazety".



1. Sokół1222+110
2. Big Star1221+108
3. Znicz1221+113
4. Zagłębie1321+57
5. Lafarge1220+79
6. MMKS1320-37
7. POLITECHNIKA1219+82
8. Start II1218-38
9. Bobry1117+16
10. Piotrcovia1217+13
11. Polonia1217-12
12. Czeladź1216-68
13. Prudnik1215-90
14. Mickiewicz1214-116
15. Puławy1112-217