Koszykarze Tytana grają z Turowem w Zgorzelcu

Kibice czekają na zwycięstwo czwarte zwycięstwo Tytana w I lidze. Patrząc jednak w terminarz można mieć obawy czy doczekają się go jeszcze w tym roku
W sobotę Tytan gra w Zgorzelcu z Turowem, potem w Częstochowie z SKS Starogard Gdański, a następnie na zakończenie pierwszej rundy w Warszawie z Legią. Rewanże nasz zespół rozpocznie od wyjazdu do Stalowej Woli. Dopiero 4 stycznia Tytana czeka łatwy mecz - do Częstochowy przyjedzie ostatnia w tabeli drużyna SMS PZKosz.

Trójka najbliższych rywali przed sezonem uznawana była za faworytów do awansu, na razie SKS i Legia nie grają tak dobrze jak oczekiwano, ale na pewno słabo spisującemu się Tytanowi bardzo trudno będzie o zwycięstwa.

Szczególnie w sobotę w Zgorzelcu. Turów to wicelider tabeli. Z dziesięciu meczów wygrał dziewięć. Ostatnio różnicą dziesięciu punktów w Gdyni z Vikingiem. Ciężo znaleźć argumenty, które pozwalałby liczyć na to, że częstochowianie mogą pokonać zespół ze Zgorzelca. Na razie nasza drużyna zawodzi. Jest w stanie zagrać dobrze przez jedną, maksymalnie dwie kwarty.

Przed ostatnim meczem z Kotwicą Kołobrzeg w Częstochowie wszyscy liczyli na przełom. Zmieniono trenera i można było mieć nadzieję, że przeniesie to jakieś efekty, wyzwoli w zawodnikach dodatkowe siły. Niestety, na boisku nic takiego nie miało miejsca. Koszykarzy Tytana całe zamieszanie tylko zdeprymowało. Przed 20 minut meczu grali jeszcze słabiej niż ostatnio. Druga połowa meczu była lepsza, ale to marne pocieszenie.

Trener Arkadiusz Urbańczyk wierzy jednak w swój zespół i przekonuje, że Tytana stać na zwycięstwa i nie wygląda to na optymizm z urzędu. Oby zaraził tą wiarę swoich koszykarzy.

Dla Gazety

Rafał Motyl, zawodnik Tytana: - Czy jestem rozczarowany wynikami? Na pewno. Czuję duży niedosyt. Przegraliśmy kilka meczów z zespołami, które wydawało się, powinniśmy pokonać. Kolejne porażki sprawiają, że w następnych meczach gra się coraz ciężej. Zupełnie inaczej jest wyjść na boisko po pięciu zwycięstwach. Potrzebna jest nam jakaś wygrana. Wiem, że w najbliższych meczach będzie o nią ciężko, ale w dotychczasowych meczach lepiej graliśmy z silniejszymi rywalami, niż z tymi teoretycznie słabszymi. Pozostaje nam walczyć. To jest sport i trudno wychodzić na boisko z nastawieniem, że meczu nie da się wygrać. Co możemy zmienić w naszej grze ?. Trudno o wielkie zmiany, nawet nei ma na to czasu. Na pewno musimy jednak walczyć od początku meczów z pełną koncentracją. Nie może być tak, że rozkręcamy się dopiero w trzeciej kwarcie. Nie możemy przesypiać pierwszych minut.