Medal Urszuli Sadkowskiej

Urszula Sadkowska jest pierwszą zawodniczką z Warmii i Mazur, która zdobyła medal na zawodach rangi mistrzostw Europy. Nie jest jednak w pełni zadowolona. Liczyła na złoto, a musiała zadowolić się srebrnym medalem


Mistrzostwa Europy juniorek i juniorów rozgrywano w Sarajewie z udziałem reprezentantów 40 krajów. Wystartowała w nich także Urszula Sadkowska, zawodniczka Rekordu Olsztyn. Jak informowaliśmy, Sadkowska spisała się najlepiej z reprezentantów Polski. Zdobyła wicemistrzostwo Europy juniorek w kategorii wagowej + 78 kg.

Wraz ze swą podopieczną na zawodach przebywał Aleksander Wolski, trener Rekordu. Z kilku powodów trenerowi Wolskiemu podczas imprezy towarzyszyły mieszane uczucia. - Sarajewo nosi jeszcze ślady wojny. Miasto zrobiło na mnie raczej przygnębiające wrażenie, poza największą jego ozdobą, którą są bardzo ładne dziewczyny. Pod względem organizacyjnym zawody nie przebiegały najlepiej. Było bardzo dużo zmian terminów walk, co powodowało nerwowość i nieporozumienia. Z hoteli na miejsce zawodów dowożono nas wtedy, kiedy chciało się jechać kierowcom. Trochę za dużo było tego bałaganu - opowiada szkoleniowiec Rekordu.

Podczas walk kobiet w kat. + 78 kg trener Wolski nie mógł za to narzekać na brak pozytywnych emocji. Urszula Sadkowska walczyła bowiem wyśmienicie. Zwyciężała trzy razy i wszystkie walki wygrywała przed czasem. W pierwszej rundzie pokonała przez rzut Angielkę Sarah Adlington. Dwie następne walki wygrała przez trzymanie. W ćwierćfinale skutecznie "przytrzymała" reprezentantkę Serbii i Czarnogóry, Ivanę Veljić, zaś w półfinale w równie dobrym stylu wygrała z Turczynką Zehrą Belkis Kaya.

Finałowa walka zawodniczki Rekordu również zakończyła się przed czasem. Tym razem jednak to olsztynianka musiała uznać wyższość rywalki, którą była Słowenka Lucija Polavder. Słowenka wygrała przez trzymanie.

- Nie zdążyłam uwolnić się w parterze od trzymania i przez taki głupi błąd przegrałam. Niby cieszę się z tytułu wicemistrzyni Europy juniorek, ale liczyłam na więcej. Po raz ostatni startowałam w tej kategorii wiekowej i złoty medal byłby w pewnym sensie ukoronowaniem moich startów wśród juniorek - mówi Urszula Sadkowska.

Trener Wolski jest zadowolony z medalu srebrnego, choć wie, że jego zawodniczka miała wielką szansę na zdobycie mistrzostwa. - Można było wygrać z Polavder. Ona walczy brzydko. Stara się wykazać pasywność rywalki. Jest to zresztą już doświadczona zawodniczka, która zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy seniorek, a na mistrzostwach świata w kategorii open była piąta. Niemniej Ula wykazywała wielką ochotę do walki i niewiele brakowało, by to ona zdobyła złoty medal - mówi Aleksander Wolski.

Przed Urszulą Sadkowską starty w kategorii seniorek. W tej kategorii wiekowej ma ona już na koncie trzy złote i jeden srebrny medal mistrzostw Polski. Zawodniczka Rekordu już w niedzielę wyjedzie do Warszawy, skąd z kadrą narodową uda się do Japonii na obóz treningowy oraz kwalifikacje do igrzysk olimpijskich Ateny 2004. - Jestem już trochę zmęczona sezonem, a w Japonii łatwo nie będzie. Jednak chcę tam pojechać, bo zakwalifikowanie się na olimpiadę jest teraz moim najważniejszym celem - mówi Urszula Sadkowska.