I liga piłkarska: Legia Warszawa - Dospel Katowice 1:0

To był mecz ślepego z kulawym: oba kluby mają duże kłopoty finansowe
Specjalnie na to spotkanie oba zespoły wyszły z opaskami na rękawach. Gdy Stanko Svitlica z Markiem Saganowskim rozpoczęli grę od środka, ich koledzy nie niepokojeni przez nikogo wymienili kilka podań i przerzucili piłkę na drugą połowę. Tak samo robili rywale i oddali piłkę. To forma protestu nie tylko przeciwko polityce władz klubowych, ale także przeciw polityce PZPN, pozwalającej klubom na renegocjację kontraktów i ograniczanie uprawnień pracowników. Protest trwał jakieś 30 s i zaczęła się gra.

Gospodarze wystąpili w sobotę bez pauzującego za kartki kapitana Łukasza Surmy. Nieoczekiwanie z opaską na lewym ramieniu (z drugą jak pozostali legioniści na prawym) wyszedł Svitlica. - On bardzo w tej rundzie mi pomógł swymi golami. Chciałem go w ten sposób uhonorować. Różne plotki chodzą po mieście. Być może jest to jego ostatni mecz w barwach naszego klubu - powiedział później, Dariusz Kubicki

trener Legii.

Pierwsze minuty były dość niewyraźne i nagle kapitan Svitlica zagrał do Marka Saganowskiego, a ten do wbiegającego lewą stroną pola karnego Dariusza Dudka. Pomocnik, który w tym sezonie jeszcze żadnego meczu nie zaczynał od pierwszej minuty (zanim przyszedł do Legii był zawodnikiem właśnie GKS), lewą nogą przerzucił piłkę nad Jarosławem Tkoczem.

Po stracie gola katowiczanie rzucili się do ataku. W 14. min groźnie zza pola karnego uderzał Marcin Bojarski. Sześć minut później Artur Boruc trochę szczęśliwie obronił strzał Krzysztofa Gajtkowskiego. W 35. min obrońcy gości wybili piłkę niemal z linii bramkowej.

Niedługo przed przerwą Jóźwiak trącił ramieniem w środku boiska Grzegorza Fonfarę. Ten przewrócił się efektownie, arbiter podyktował wolnego. Legionistę aż poderwało z wściekłości, ale pohamował się tuż przed oczami sędziego. Na ławce było też poruszenie, Jóźwiak w tym sezonie już dwukrotnie dostał czerwone kartki.

W 45. min Aleksandar Vuković trafił w poprzeczkę. W 62 min. wprowadzony po przerwie na boisko Adam Bała był bliski wyrównania, ale jego strzał zdołał obronić Boruc. Potem przewaga Legii wzrosła. W 69. min okazji sam na sam nie wykorzystał Svitlica. W. 76 min groźnie strzelał Tomasz Sokołowski; 4 min później Svitlica w dogodnej sytuacji strzelił za lekko i Tkocz bez trudu złapał piłkę.



LEGIA WARSZAWA1 (1)
DOSPEL KATOWICE0 (0)
Strzelec bramki

Dudek (9., z podania Saganowskiego).

WIDZÓW: 12 tys.

Składy

Legia: Boruc - Choto, Zieliński, Jóźwiak - Sokołowski II (85. Szala), Dudek Ż (90. Jarzębowski), Magiera Ż, Vuković (77. Garcia), Kiełbowicz - Svitlica, Saganowski.

Dospel: Tkocz - Fonfara, Widuch, Kowalczyk, Adamczyk - Bojarski, Muszalik, Owczarek, Kęska (74. Kroczek) - Wróbel (46. Bała), Gajtkowski.



Legia - Dospel

16strzały9
8celne8
1słupki i poprzeczki0
13faule14
4spalone5
5rożne4
Gracz meczu

Dariusz Dudek - pierwszy raz w pierwszym składzie Legii, pierwsza bramka w sezonie. Za trzy punkty





Zdaniem trenerów

Dariusz Kubicki (Legia):

- Rzadko ogląda się mecze mające taką oprawę. W takich warunkach gra się dużo łatwiej. Liczyłem na wyższe zwycięstwo, bo mieliśmy kilka znakomitych sytuacji. Pod nieobecność Łukasza Surmy zrobiłem dziś kapitanem Stanko Svitlicę. Chciałem mu podziękować za to, że swoimi bramkami w tej rundzie bardzo mi pomógł. Różne rzeczy opowiadają na mieście. Być może było to jego ostatnie spotkanie w Legii. Mam nadzieję, że nie, ale wszystko możliwe.

Jan Żurek (Dospel):

- Przystępowaliśmy do tego meczu w trudnej sytuacji, dlatego tym bardziej chcę podziękować swoim piłkarzom za postawę. Z przebiegu gry nie zasłużyliśmy na porażkę. Popełniliśmy właściwie jeden błąd. Niestety, Darek Dudek go wykorzystał.

Rozmowy pod szatnią

Marcin Bojarski

pomocnik Dospelu:

- Nie mieliśmy tutaj nic do stracenia. Przyjechaliśmy powalczyć. Po tych wszystkich perypetiach, jakie ostatnio działy się w klubie, pokazaliśmy, że jesteśmy naprawdę dobrym zespołem. Legia wygrała zasłużenie, choć moim zdaniem dzisiaj była do ogrania.

Artur Boruc

bramkarz Legii:

- Zagraliśmy stosunkowo słabe spotkanie. Tak prawdę mówiąc, to wygraliśmy dosyć szczęśliwie, bo "Gieksa" gdyby chciała, to mogła dziś parę bramek nam wrzucić. W tych warunkach, kiedy w klubie są problemy finansowe, to jednak się cieszę, że ta runda się zakończyła. Z naszym prezesem na temat finansów nawet już nie rozmawiamy, bo nie mówi nam prawdy.

Aleksandar Vuković

pomocnik Legii:

- Ten mecz praktycznie decydował o tym, jak będziemy traktować nasz dorobek w tej rundzie. Dzięki tej wygranej możemy powiedzieć, że może nie była świetna, ale dobra na pewno. Nadal liczymy się w walce o mistrzostwo. Nie mamy czego się wstydzić, czego nie mogą powiedzieć niektórzy ludzie pracujący w naszym klubie. My możemy chodzić przez Warszawę z podniesionymi głowami, oni niekoniecznie.