Warszawianka Warszawa - Wisła Płock 27:29 (11:15)

Nafciarze odczarowali halę Warszawianki. W sobotę wygrali w stolicy i pierwszą rundę sezonu zakończyli jako jedyna niepokonana ekipa w Polsce. Ale zwycięstwo wcale nie przyszło im łatwo.
Do soboty Warszawianka nie przegrała we własnej hali. Stołeczna siódemka borykała się już podczas rozgrywek z kadrowymi problemami. Poważnej kontuzji doznał prawy rozgrywający Michał Matysik. Zespół opuścił kołowy i filar obrony Artur Siódmiak. Mimo to podopieczni Jarosława Cieślikowskiego radzą sobie całkiem przyzwoicie. Przed sobotnim pojedynkiem byli na czwartym miejscu w tabeli.

Nafciarze do stolicy pojechali w roli faworyta. Ale było jasne, że wcale spotkanie z Warszawianką nie będzie dla nich spacerkiem. Zresztą nigdy tak nie było. Na dodatek nie wszyscy gracze Wisły byli w pełni sił. Witalij Titov ma uraz stopy. Mimo to zagrał bardzo przyzwoicie, podobnie jak w kilku ostatnich meczach. Do gry wrócił Łukasz Szczucki. I to bardzo dobrze, bo w obronie był właściwie zaporą nie do przejścia. W sumie cała defensywa zasłużyła na słowa uznania. Płocczanie walczyli w niej jak lwy. Robili wszystko, aby nie dopuścić gospodarzy do czystych pozycji. Do tego trzeba jeszcze dodać dobrą postawę Andrzeja Marszałka w bramce. Gdyby jeszcze w ataku nafciarze zagrali spokojniej, to ich zwycięstwo byłoby bardziej okazałe. Bo w ofensywie zdarzały się płocczanom rzuty z nieprzygotowanych pozycji. W takich sytuacjach górą był bramkarz Warszawianki Marcin Wichary, który był najlepszym graczem swojej ekipy. W Wiśle, jeśli chodzi o grę w ataku, tego meczu do udanych nie zaliczy Michał Zołoteńko. "Złoty" zagrał zbyt nerwowo. Dlatego lewe rozegranie szwankowało u nafciarzy.

Mecz był dobrym widowiskiem. Oba zespoły pokazały przyzwoitą piłkę ręczną, chociaż oczywiście nie ustrzegły się prostych błędów. Sporo było ciekawych rozwiązań akcji i rzutów, np. strzały z biodra w wykonaniu kapitana Warszawianki Adriana Anuszewskiego.

Na dwie minuty przed zakończeniem pierwszej połowy wicemistrzowie Polski prowadzili zaledwie 12:11. Ale końcówka tej części gry należała zdecydowanie do nich. Obroniony m.in. rzut karny przez "Bibana" i celne rzuty jego kolegów dały nafciarzom cztery punkty przewagi po półgodzinie gry. Wszystko układało się więc jak najlepiej. W miarę bezpieczna przewaga dawała podopiecznym Kowalczyka komfort psychiczny. I wydawało się, że w drugiej połowie nafciarze spokojnie będą kontrolować grę i powiększać prowadzenie. Ale płocczanie nie chcieli pozbawić kibiców emocji. Postanowili sprawdzić dyspozycję Wicharego i z uporem maniaka pozwolili mu się wykazać. Za to gospodarze bezlitośnie kontrowali. I już w 34. min to Warszawianka prowadziła 16:15. Trener Kowalczyk wziął czas. Musiało paść kilka ostrych słów, bo po powrocie na parkiet płocczanie znowu zaczęli grać. Odrobili stratę i wyszli na prowadzenie. Ale wynik długo oscylował wokół remisu. W 45. min było 20:20. Po następnych czterech minutach płocczanie prowadzili już 24:20, a na pięć minut przed zakończeniem meczu mieli pięć punktów przewagi (28:23). W tym momencie zaczęli grać podobnie jak na początku tej części meczu. Płocczan niemiłosiernie karcił Leszek Starczan. Ten niezbyt wysoki zawodnik rzucał bramki z 9. metra nad blokiem płockiej obrony. Na półtorej minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziów było tylko 28:27 dla Wisły. Na domiar złego Artur Niedzielski przestrzelił karnego. Jednak szczęście uśmiechnęło się do nafciarzy. Starczan popełnił faul w ataku. Na nieco ponad pół minuty przed zakończeniem pojedynku piłka była w posiadaniu Wisły. Szkoleniowiec Warszawianki zaordynował taktykę "każdy swego". Sztuka się jednak nie udała. Damian Wleklak, do którego trafiła piłka, zdecydował się na przebojowy atak i przypieczętował wygraną Wisły, zdobywając 29. bramkę.

Warszawianka - Wisła Płock 27:29 (11:15)

Warszawianka: Suchowicz, Wichary - Anuszewski 8 (1 z karnego), Czertowicz 1, Degtiarow 1, Kłosowski 1, Korus 3, Pepliński 3, Przybylski 1, Starczan 8 (1 z karnego), Waśko 1.

Wisła: Marszałek, Góral - Niedzielski 1 (z karnego), Titov 5, Paluch 2, Wiśniewski 4, Wleklak 5, Kuptel 1, Wuszter 8 (4 z karnych), Zołoteńko 2, Szczucki 1, Jankowski.

Kary: Warszawianka 14 min; Wisła 12 min.

Sędziowali: Włodzimierz Bujnowicz i Jacek Jarosz (Łódź).

Widzów: ok.. 250