Sport.pl

Mirosław Kowalik, Tomasz Bajerski i Robert Kościecha sprzedawali frytki

Żużlowcy Apatora/Adriany i BTŻ Polonii Bydgoszcz zbierali w ten sposób pieniądze na leczenie chorych dzieci
Dla wielu klientów wizyta w czwartek w toruńskim McDonaldsie przy ul. Grudziądzkiej była wielką niespodzianką. Za kasą zamiast zwykłych sprzedawców czekali na nich żużlowcy z Torunia i Bydgoszczy. Mirosław Kowalik, Tomasz Bajerski i Robert Kościecha zbierali w ten sposób pieniądze na rzecz chorych dziecki.

Żużlowcom udało się uniknąć poważniejszego manka na kasie. - Były pewne problemy z frytkami, za dużo ich pakowaliśmy do jednej porcji - przyznał Bajerski. - Czy było ciężko? Każda praca jest ciężka, ale przecież tutaj chodziło o pomoc dla potrzebujących - dodał żużlowiec Apatora/Adriany.

A jak nowych pracowników ocenili szefowie McDonaldsa? - Wszyscy bardzo mocno zaangażowali się w swoją rolę. Byli bardzo medialni i komunikatywni, włożyli wiele serca w swoją pracę. Czy zatrudniłbym ich na stawisko sprzedawców? Raczej tak - śmieje się kierownik toruńskiej restaruracji Janusz Libera.





Światowy Dzień Dziecka McDonaldsa objął swoim zasięgiem blisko 30 tys. restauracji w 118 krajach. W Polsce firma przeznaczyła złotówkę z każdej sprzedanej tego dnia porcji frytek na rzecz Fundacji Ronalda McDonalda. W każdym mieście akcje wspomagały znane osobistości ze świata sportu, kultury i polityki. W ubiegłym roku w naszym kraju zebrano w ten sposób ponad 253 tys. zł.