V liga po rundzie jesiennej

Jeśli z pięciu drużyn z Radomskiego cztery plasują się w pierwszej piątce rozgrywek to nie można być niezadowolonym. Na słowa szczególnego uznania zasługuje KS Warka, chociaż jest beniaminkiem, zajął drugie miejsce w tabeli i co najważniejsze - ma świetne zaplecze organizacyjno-finansowe


KS Warka

Po awansie do V ligi działacze klubu zatrudnili znanego w regionie trenera Arkadiusza Skoniecznego. Ten z kolei namówił do gry w swoim zespole kilku doświadczonych, niezłych zawodników. To solidnego bramkarza Adama Bolka dołączyli: Radosław Senator, Mariusz Lis i przede wszystkim Andrzej Drachal.

W sparingach i na początku rundy zespół nie zawsze spełniał oczekiwania kibiców i działaczy, ale z czasem poszczególne tryby wareckiej maszynki zaczęły się zazębiać. Kolejne zwycięstwa zaowocowały wreszcie awansem na czoło tabeli i dopiero remis w ostatnim meczu rundy spowodował, że Warka zakończyła rundę jesienną na drugim miejscu.

Generalnie wszyscy są zadowoleni. Wszak podopieczni Arkadiusza Skoniecznego debiutowali w V lidze i początkowe frycowe było nieuniknione. Potem było tylko lepiej i jeśli w parze z udanymi występami futbolistów pójdą zdecydowane (a tak jest dotąd) działania zarządu klubu, w przyszłym sezonie powitamy KS Warka w gronie czwartoligowców.



Broń Radom

Ktoś, kto przed sezonem stwierdziłby, że radomianie uplasują się na trzecim miejscu, uznany zostałby za szarlatana. No bo jak można było prognozować Broni wysoką lokatę, skoro zespół z poprzedniego sezonu praktycznie przestał istnieć, klub pozbawiony jest właściwie siedziby i bazy treningowej, a większych perspektyw na wyjście z trudnej sytuacji nawet teraz nie widać.

A jednak trener Jerzy Leszczyński jeszcze raz udowodnił, że potrafi zrobić coś z niczego. Sklecona naprędce drużyna, choć nie od razu, zaczęła wygrywać. Szkoleniowiec co rusz korygował w górę swoje przedsezonowe plany, a drużyna wbrew wszystkiemu gromadziła kolejne punkty. Prawdziwym objawieniem okazał się Łukasz Ławrecki, który zdobył jesienią 11 goli i samotnie prowadzi w tabeli strzelców V ligi.

Ostatnio w Broni odbyły się wybory władz i prezesem ponownie został Waldemar Kaczmarski. Jego ambicje sięgają awansu. Oby pozostali członkowie zarządu i nie tylko przyszli mu z pomocą...



Zwolenianka Zwoleń

Drużyna o dużym potencjale okazała się jednocześnie najbardziej chimeryczną. Bracia Oczkowscy i spółka potrafili wygrywać z faworytami na boiskach rywali, aby za chwilę oddawać u siebie punkty słabeuszom.

W Zwoleniu znają się na piłce, a klub prowadzi dobrą pracę z młodzieżą, ale na występy w wyższej niż piąta lidze na razie zespołu nie stać. Czwarta lokata oddaje chyba aktualne możliwości drużyny, której ani awans, ani spadek nie grozi.



Powiślanka Lipsko

Ekipa, która w ubiegłym sezonie ledwo uchroniła się przed spadkiem, teraz zgłasza czwartoligowe aspiracje. Ale nie ma się co dziwić, bo Powiślanka zadbała tym razem o solidne wzmocnienia i ani myśli pałętać się po dolnych rejonach tabeli. Co ważne, piłkarze z Lipska im dłużej ze sobą grali, tym lepiej spisywali się w kolejnych meczach. W roli trenera sprawdził się ponadto dotychczasowy kierownik drużyny Wiesław Kokoszka.

Jeśli zespół dobrze przepracuje zimę, a zachwianiu nie ulegnie sytuacja finansowa klubu, to śmiało można stawiać Powiślankę w gronie kandydatów do awansu.



Mirax Bierwce

Inaczej wyobrażał sobie występ swojego zespołu jego właściciel Mirosław Hernik. Dziesiąte miejsce Miraksu w żaden sposób nie zaspokaja ambicji i oczekiwań najbardziej charyzmatycznego prezesa w regionie. Zresztą dał temu dowód, odwołując z funkcji trenera Bolesława Strzemińskiego, mimo że wynagrodzenie wypłacił mu z góry do końca sezonu!

Gra zespołu z maleńkich Bierwiec w V lidze jest oczywiście sukcesem, ale rozmach, z jakim Mirosław Hernik buduje drużynę oraz zaplecze klubowe, świadczy o gotowości Miraksu do walki o czołowe lokaty. Jakub Jackowski, Wojciech Kupiec, Krzysztof Banaszkiewicz czy Bogusław Przedwój to przecież zawodnicy, którzy nie wypadli sroce spod ogona i grać w piłkę potrafią. Dlatego mimo nieudanej jesieni Miraks powinien wiosną być groźny dla najlepszych.