KSZO Ostrowiec - ŁKS 0:5

Nowy trener łodzian Wojciech Borecki nie najlepiej wspominał Ostrowiec. Został bowiem zwolniony z Podbeskidzia Bielsko-Biała właśnie po porażce z KSZO. Wydawało się, że gospodarze będą podbudowani zwycięstwem nad liderem - Pogonią Szczecin - i remisem z Aluminium Konin. Tymczasem ŁKS po 15. kolejkach znalazł się w bardzo trudnej sytuacji - po ośmiu meczach bez zwycięstwa spadł do strefy spadkowej.

Na szczęście łodzianie odnieśli drugie wyjazdowe zwycięstwo, na dodatek bardzo wysokie. Po raz ostatni ełkaesiacy tak efektownie wygrali 23 listopada 2002, gdy na własnym boisku pokonali Stomil Olszyn 6:1.

W sobotę młody zespół ŁKS (najstarszy zawodnik ma 26 lat) wręcz ośmieszył doświadczony zespół gospodarzy.

Obaj szkoleniowcy nie mogli wystawić najsilniejszych składów. W KSZO nie było Łukasza Giermasińskiego i Davora Tasića, a w ŁKS nie mógł zagrać Radosław Kardas. W porównaniu z poprzednimi meczami łodzianie wyszli na boisko w zmienionym ustawieniu. Miejsce obronie zajął pomocnik Robert Sierant, a na boku pomocy od pierwszej minuty zagrał Arkadiusz Mysona. I wypadł bardzo dobrze. W ataku Jacek Kosmalski był osamotniony, ale tylko pozornie, bo wspomagał go bardzo aktywny Karol Piątek. Dzięki temu ŁKS praktycznie nie miał słabych punktów.

Ale zaczęło się niezbyt optymistycznie: w pierwszej minucie tuż przed polem karnym Robert Sierant sfaulował Krystiana Kanarskiego, a rzut wolny wykonał Adrian Sobczyński. Pomocnik gospodarzy dośrodkował do byłego ełkaesiaka Cezarego Czpaka, którego uderzenie sprawiło wiele kłopotu Jakubowi Skrzypcowi.

Po pięciu minutach łodzianie opanowali środek pola, głównie za sprawą Michała Białka i Tomasza Rączki. W 15 min Jacek Kosmalski był bliski zdobycia gola - łatwo urwał się obrońcom, uderzył mocno, ale minimalnie niecelnie. W 38 min Kosmalski już się nie pomylił, wykorzystując kapitalne zagranie Rączki ze środka boiska. Po nieudanej pułapce ofsajdowej Kosmalski znalazł sam na sam z Dymanowskim, minął go i strzelił do pustej bramki.

Kosmalski zdobył dwa gole. Drugie trafienie było piątym dla ŁKS, a łódzki napastnik w efektowny sposób wyprzedził wybiegającego na 30 metr Tomasza Dymanowskiego, po czym wbiegł z piłką do pustej bramki. Jeszcze przed przerwą łodzianie mogli podwyższyć wynik: Rączka w efektowny sposób ograł rywali, ale jego uderzenie było niecelne.

Co się jednak odwlecze... Po zmianie stron pierwsza akcja gości przyniosła im gola. Rączka zagrał rzutu wolnego w pole karne, a Sebastian Przybyszewski pokonał bramkarza. - Moi piłkarze w tym momencie stali jak słupy - komentował po meczu trener KSZO. Od tego momentu jego podopieczni przestali grać, co bezlitośnie wykorzystał ŁKS.

Łodzianie spokojnie czekali na ataki gospodarzy na własnej połowie i wyprowadzali groźne kontry. Dwukrotnie strzały głową Pawła Golańskiego i Przybyszewskiego obronił Dymanowski. Bramkarz KSZO popełnił jednak błąd przy trzecim golu. Akcję ŁKS rozpoczął Sierant, który podał do Sławomira Pacha, ten dośrodkował niemal spod chorągiewki, a Mysona podwyższył wynik.

Po tym golu ostrowieccy kibice zaczęli wychodzić ze stadionu. Ci, którzy zostali, wołali do sędziego, żeby skończył spotkanie.

Borecki wprowadził na boisko Marcina Wachowicza, Marcina Kowalczyka i Bartosza Sobkowicza, co jeszcze poprawiło grę łodzian. W 75 min goście przeprowadzili kolejną groźną kontrę. Pach zagrał w pole karne do Piątka, którego sfaulował Dymanowski. Sędzia podyktował rzut karny, ale Piotr Duda nie pokonał bramkarza. Dopiero dobitka Wachowicza była skuteczna. - Cieszę się przede wszystkim z tego, że w ogóle zagrałem - powiedział najskuteczniejszy strzelec łodzian (zdobył już cztery bramki w tym sezonie).

Później optyczną przewagę mieli gospodarze, ale grali nieporadnie. W 82 min mogli jednak zdobyć honorowego gola, jednak Skrzypiec obronił mocny strzał głową Jaromira Wieprzęcia.

W doliczonym czasie Sobkowicz przeprowadził niemal filmową akcję, ale przy uderzeniu zabrakło mu precyzji i piłka przeleciała tuż obok słupka.

Strzelcy

ŁKS: Kosmalski (38., 79.), Przybyszewski (48.), Mysona (65.), Wachowicz (75.).

Widzów: 3.5 tys.

KSZO: Dymanowski - Powroźnik Ż, Rzeczycki, Wieprzęć Ż - Czpak (46. Sykuła), Pietrasiak, Wróbel, Sobczyński, Zajączkowski (54. Łatkowski) - Sobczak Ż (57. Bąk), Kanarski.

ŁKS: Skrzypiec - Sierant, Golański (85. Kowalczyk), Duda, Przybyszewski - Piątek, Rączka Ż (54. Wachowicz), Białek, Pach, Mysona - Kosmalski (79. Sobkowicz).