Lech Poznań wygrał sparing z Widzewem Łódź

"Kolejorz" zwyciężył 1:0 po golu Macieja Scherfchena
Mecz rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem, ponieważ piłkarze Widzewa z spóźnili się na stadion Lecha. Nieoficjalnie wiadomo, że łodzianie odmówili przyjazdu do Poznania ze względu na zaległości finansowe klubu wobec nich. Dopiero po rozmowie z działaczami wsiedli do autokaru. - To żaden strajk. Po prostu jest piątek i były korki na drogach - bagatelizował sprawę bramkarz Widzewa Zbigniew Robakiewicz.

Lech zagrał niemal w najmocniejszym składzie. Brakowało tylko reprezentantów młodzieżówki Bartosza Ślusarskiego i Łukasza Madeja. Obaj wczoraj polecieli do Mińska, gdzie dziś kadra Polski rozegra pierwszy barażowy o awans do finałów młodzieżowych mistrzostw Europy. Za Madeja na prawej stronie pomocy występował niespodziewanie Waldemar Kryger. - To dla mnie nie nowość. Już kiedyś w Bundeslidze grałem jako skrajny pomocnik - mówił Kryger. W ataku partnerem Piotra Reissa był Zbigniew Zakrzewski, bo występujący ostatnio w pierwszej jedenastce Damian Nawrocik nie jest jeszcze w pełni sił po chorobie. - Damian rwał się do gry, ale postanowiłem go oszczędzać na mecz w Krakowie z Wisłą - tłumaczył trener "Kolejorza" Czesław Michniewicz.

Gra obu zespołów we wczorajszym sparingu była ustawiona pod najbliższych przeciwników w lidze. Widzew, któremu przyjdzie zmierzyć się za tydzień z Groclinem w Grodzisku Wlkp., ćwiczył grę z kontry. Szczególnie w pierwszej połowie łodzianie bronili się całym zespołem. Nie uniknęli jednak błędów. Właśnie po jednym z nich poznaniacy strzelili jedynego gola w meczu. Bogdan Zając tak niefortunnie wybijał piłkę z własnego pola karnego, że poznaniacy przejęli futbolówkę na dwudziestym metrze. Piłka błyskawicznie trafiła do Piotra Reissa, ten zagrał wzdłuż łódzkiej bramki. Na środku pola karnego piłkę spokojnie przejął Maciej Scherfchen i pod nogą Radosława Becalika skierował ją do siatki.

Lechici starali się atakować swoich rywali pressingiem już na ich połowie i często w ten sposób odbierali łodzianom piłkę. Rozpoczynali dzięki temu kolejne ataki. Brakowało im jednak precyzji przy decydujących podaniach do napastników. - Tak będziemy chcieli grać w Krakowie. Wisła naciskana przez rywala często się bowiem gubi - analizował trener Michniewicz, który duży nacisk we wczorajszym spotkaniu położył na skuteczne wykonywanie stałych fragmentów gry. Poznaniacy zaprezentowali nowy sposób rozgrywania rzutów rożnych. Zawodnik wykonujący go nie dośrodkowuje piłki w stronę bramki, tylko zagrywa krótko do wybiegającego z pola karnego kolegi. Za tydzień takie rozwiązanie będzie miało na celu "wyciągnięcie" spod bramki wysokich obrońców Wisły. Póki co jednak, lechici wykonywali rzuty rożne przeciętnie. Po żadnym z nich nie zagrozili poważniej Robakiewiczowi.

Po przerwie kibice, którzy mimo mrozu przyszli na stadion przy ul. Bułgarskiej, wynudzili się. Okazji bramkowych nie było prawie w ogóle. W Lechu najlepszą zmarnował Zbigniew Zakrzewski, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem Widzewa trafił w niego. Na boisku co chwilę pojawiali się kolejni młodzi piłkarze "Kolejorza" - Błażej Telichowski, Łukasz Łukasik, Dariusz Stachowiak i Mirosław Goliński. - Najbardziej podobała mi się gra dwójki Telichowski - Goliński. Może dlatego, że biegali akurat z mojej strony - śmiał się Michniewicz.

Do Krakowa na mecz z Wisłą lechici wyjadą już w czwartek i spędzą tam dwie noce. Wszystko po to, żeby jak najlepiej przygotować się do ostatniego meczu rundy jesiennej.

Lech Poznań - Widzew Łódź 1:0 (1:0)

Bramka: Scherfchen (13. min, po podaniu Reissa)

Lech: Piątek (46. Tyrajski) - Kaczorowski (62. Łukasik) , Kaliszan (46. Mowlik), Bosacki (46. Wójcik), Lasocki (60. Telichowski) - Kryger, Scherfchen (46. Jacek) , Świerczewski (46. Piskuła), Grzelak (65. Mirosław Goliński) - Zakrzewski (70. Stachowiak), Reiss (82. Nawrocik)

Widzew: Robakiewicz (80. Kula) - Bruno Pizano (46. Boldt), B. Zając, Becalik, Mosór - Pawlak (68. Włodarczyk), Rzeźniczak, Bonk (75. Celio), Cichoń - Rybski (46. Juliano), Lelo (46. Matys)

Sędzia: Adam Konarski (Poznań)

Widzów 1 tys.