W Norwegii po meczu Valerenga - Wisła

Piątkowa norweska prasa więcej miejsca poświęca przyszłości Valerengi niż analizom czwartkowego spotkania z Wisłą.
- Oszczędzali naboje - pisze "Dagbladet". - Trener Kjetil Rekdal nie wystawił najlepszego składu. Wiedział o tym trener poniedziałkowego przeciwnika, Sandefjord, bo nawet nie przyjechał oglądać tego meczu.

Największa norweska gazeta "Verdens Gang" żałuje, że nie udało się wykorzystać kilkuminutowej gry z przewagą jednego zawodnika.

- Dwie poprzeczki uratowały Valerengę przed porażką - zwraca uwagę "Aftenposten". Gazeta przypomina, że podobnie było przecież w pierwszej rundzie: z Graz, 0:0 u siebie, a potem 1:1 na wyjeździe i awans.

Już w poniedziałek Valerenga rozegra swój pierwszy mecz barażowy o utrzymanie się w ekstraklasie, ale nawet zwycięstwo w dwóch meczach barażowych może nie pomóc. Klubowi grozi bowiem spadek nawet do drugiej ligi (po ekstraklasie i pierwszej lidze). Warunkiem przedłużenia licencji uprawniającej do gry w ekstraklasie jest pokrycie długu w wysokości 30-40 mln koron (ok. 17-23 mln zł), i to do 25 listopada.