Sport.pl

Przed meczem siatkarzy Pamapolu AZS w Sosnowcu

Jeżeli Pamapol AZS wygra w niedzielę w Sosnowcu, prezes Piotr Hałasik obetnie siatkarzom Polskiej Energii część kontraktów
Mecz akademików z Polską Energią Sosnowiec z kilku powodów zapowiada się bardzo interesująco. Spotkają się dwie drużyny, które w tym sezonie swoją grą sprawiają największą niespodziankę. Częstochowianie zaskakują na plus, a ich rywale grają zdecydowanie poniżej oczekiwań. Kto okaże się lepszy w bezpośredniej walce? O odpowiedź jest trudno.

Sosnowiczanie będą grali pod pręgierzem oczekujących zwycięstw kibiców i swojego charyzmatycznego prezesa, który przed sezonem wydał setki tysięcy złotych na wzmocnienia. Piotr Hałasik nie wytrzymał po porażce 1:3 w Kędzierzynie i powiedział wprost: jeżeli jego drużyna przegra jeszcze z Pamapolem, obetnie zawodnikom kontrakty. A ma z czego ciąć, bo zatrudniając ich podczas letniej przerwy, sypał groszem jak z rogu obfitości. Zatrzymał Grzegorza Wagnera i Marcina Nowaka. Atrakcyjnymi ofertami skusił Czecha Roberta Hupkę, Słowaka Petra Divisa, Damiana Dacewicza i Łukasza Żygadło. Ten ostatni zrezygnował z powrotu do Częstochowy i teraz spędza czas na ławce rezerwowych.

Na razie gwiazdy Polskiej Energii niczego nie pokazały. Drużyna ma poważne problemy w przyjęciu zagrywki, co można w pewnym stopniu wytłumaczyć brakiem wysokiej klasy libero. Na tej pozycji gra w Sosnowcu równie doświadczony (34 lata), co nieobliczalny Rafał Legień, który w ostatniej chwili zastąpił reprezentanta Czech Obdrżalka.

Słabe przyjęcie na pewno ma wpływ na postawę "Kazików". Można jednak odnieść wrażenie, że trener Andrzej Urbański nie za bardzo wie, co zrobić, aby wykorzystać potencjał swoich asów. Szkoleniowiec od początku zmienia ustawienia, kombinuje ze składem. W meczu z Mostostalem przesunął nawet na skrzydło Marcina Nowaka. Eksperymenty nic nie dały. Polska Energia w czterech meczach zdobyła siedem punktów, przegrywając m.in. z beniaminkiem z Bielska-Białej.

Nasz zespół bardzo dobrze rozpoczął sezon, ale w ostatnich dwóch meczach - ligowym z Ivettem Jastrzębie i pucharowym ze Skrą Bełchatów - doznał porażek. Dobrze się więc złożyło, że nie zaplanowano kolejki na miniony weekend. Drużyna mogła ochłonąć po tym, co miało miejsce w pierwszych tygodniach sezonu.

- Trudno powiedzieć, że łapaliśmy nowy oddech, bo w ostatnich dniach ciężko pracowaliśmy na treningach - tłumaczy kapitan Pamapolu Andrzej Szewiński. - Wszystko było podporządkowane czekającym nas ciężkim meczom. Także temu w Sosnowcu.

Szewiński bez emocji podchodzi do najbliższego spotkania. - Dla nas nie ma znaczenia, że zagramy z drużyną, w której składzie są eksczęstochowianie - tłumaczy. - Mecz to bitwa, po której znów będziemy kolegami. Nie zazdroszczę im sytuacji, w jakiej się znaleźli. To jednak normalne, że od drużyny, która ma jeden z najwyższych budżetów w Polsce, wymaga się wyników. Dla nich spotkanie z nami ma dużą stawkę. To często mobilizuje, ale zdarza się też, że przynosi odwrotny skutek. Ciekawe, jak sobie poradzą.

Spotkanie Polskiej Energii z Pamapolem będzie można obejrzeć w telewizji. W niedzielę o godz. 15 bezpośrednią transmisję rozpocznie TV 4.

Kolejka na raty

Piąta kolejka Polskiej Ligi Siatkówki odbywa się na raty. Ivett Jastrzębie Borynia i Skra Bełchatów w weekend walczyć będą w pucharze CEV i swoje mecze rozegrały awansem. W Bełchatowie doszło do sensacji. Skra przegrała z NKS Nysa 0:3 (-22,-20,-20). Ivett gładko ograł natomiast Politechnikę Warszawa 3:0 (18,15,22) i awansował na pozycję lidera tabeli.

W sobotę w Olsztynie o godz. 14 PZU AZS podejmował będzie Mostostal Kędzierzyn (mecz również w TV 4), a o godz. 17 Gwardia zmierzy się z BBTS Siatkarz Original Bielsko-Biała.