Maciej Stolarczyk: Postaramy się przejść

- Jestem ostrożny i nie zamierzam określać naszego najbliższego rywala słabeuszem. Mamy przecież tylko dwa mecze na udowodnienie swej wyższości i każde potknięcie może być nie do odrobienia - uważa lewy obrońca Wisły Maciej Stolarczyk.
Michał Białoński: Widzieliście na kasecie zwycięstwo Valerengi nad Troms 3:0. Jest Pan pod wrażeniem gry rywala?

Maciej Stolarczyk: Akurat ten mecz wyszedł drużynie z Oslo. Nie zapominajmy jednak, że gra się tak, jak przeciwnik pozwala. A Troms pozwoliło Valerendze na wiele. W dodatku piłkarze z Oslo strzelili bramki po kontrach. Nasi przeciwnicy prezentują typową wyspiarską piłkę na średnim poziomie. Podkreślę jednak, że Valerenga chyba najlepiej ma opracowane kontrataki.

To niezbyt dobrze, bo przecież Wisła będzie skazana na atak...

- Nie ma się czego obawiać. Ekipa z Oslo jest w naszym zasięgu, postaramy się ją przejść.

Poprzedni rywal, NEC Nijmegen, był trochę silniejszy od Valerengi?

- Pewnie tak, ale nieraz mieliśmy już wpadki w postaci porażek z niżej notowanymi zespołami. Dlatego przed wyjściem na murawę stadionu Ullevaal i w każdej minucie czwartkowego meczu nie może nam zabraknąć koncentracji.

Kibice spekulują, że najlepiej wygrać obydwa mecze, bo nazbieralibyście tyle punktów do rankingu, że od nowego sezonu prawo walki o Ligę Mistrzów miałyby dwa polskie zespoły.

- Wygranie obydwu spotkań byłoby dobre, ale dla nas najważniejszy jest awans. Oczywiście, nie zamierzamy kalkulować np. na zasadzie: "remis na wyjeździe, zwycięstwo w Krakowie". Wisła zawsze, w każdym meczu walczy o zwycięstwo. Na pewno dla polskiej piłki byłoby korzystne, gdyby również wicemistrz Polski mógł walczyć o awans do Ligi Mistrzów.

Ma Pan już za sobą problemy z mięśniem przywodziciela?

- Jest coraz lepiej, ale ja zawsze mówię, że gdyby mnie od czasu do czasu coś nie bolało, to nawet nie wiedziałbym, że uprawiam futbol.