Pierwszy trening Katowickiego Klubu Curlingowego

Stało się: curling na dobre dotarł na Śląsk. Katowicki Klub Curlingowy działa już co prawda od ośmiu tygodni, ale dopiero wczoraj jego członkowie mogli się przekonać jak trudna jest sztuka ślizgania kamieni po lodzie.

Osiem kamieni, oraz szczotki i specjalne obuwie przywiózł do Katowic Paweł Kubik, wiceprezes Polskiej Federacji Curlingowej. Sprzęt wypożyczył z zaprzyjaźnionego klubu w Czechach. Trening odbył się na lodowisku w Katowicach.

- Nie spodziewałam się, że to aż takie trudne. Na lodzie ciężko było utrzymać równowagę. Pchaliśmy kamienie do środka hokejowego bulika. Tor miał 40 metrów długości i poza moim tatą nikt nie miał na tyle sił i techniki, żeby przesunąć kamień do celu - mówi Marta Zawadzka, zawodniczka klubu.

Poczynania curlingowców oglądało około 40 osób. Niektórzy sami próbowali swoich sił na lodzie.

Niestety od dziś śląscy curlingowcy znowu będą trenować na sucho. Wiceprezes Kubik sprzęt i kamienie musi oddać, a na własne katowickiego klubu jeszcze nie stać.