Siatkarki ASPS jadą do Kalisza

W poprzednim sezonie mecz opolskich siatkarek z drugim zespołem Calisii Kalisz wywołał wielką burzę. Wtedy obie ekipy walczyły w półfinale drugiej ligi. Dzisiaj zmierzą się o punkty w serii B
Po pięciu zaciętych meczach półfinału drugiej ligi to zespół z Kalisza awansował do finału.. Dla opolanek była to wielka porażka, tym bardziej że piąty, decydujący mecz rozgrywany był w Opolu. Gospodynie jednak przegrały, a działacze ASPS przez kolejne tygodnie walczyli z siatkarską centralą o przyznanie im walkowera. W tym bowiem spotkaniu wystąpiła Kamila Frątczak, która przez Calisię nie została zgłoszona do rozgrywek w odpowiednim terminie. Awantura w Warszawie skończyła się jednak na niczym. Calisia walczyła w finale drugiej ligi, zresztą z dobrym skutkiem. Dopiero po kilku miesiącach zapadła decyzja, że opolanki zagrają w barażowym turnieju, którego stawką będzie jedno wolne miejsce w serii B.

- Od tamtej pory skład Calisii praktycznie się nie zmienił. Dla nas więc ten mecz będzie pewnym miernikiem, jak wiele zmieniło się w naszej grze. Wtedy w Kaliszu przegraliśmy dwa razy po 3:1. Mam nadzieję, że teraz zrobimy postęp - przyznaje prezes ASPS Adam Zagożdżon. To wciąż on musi pełnić rolę trenera zespołu i niewykluczone, że tak będzie do końca sezonu. - Nie możemy sobie pozwolić na zatrudnienie trenera, bo nas na to nie stać. Wciąż prowadzimy intensywne rozmowy ze ewentualnymi sponsorami i jeżeli uda nam się je sfinalizować, wówczas będą pieniądze na szkoleniowca. W obecnej sytuacji podpisanie umowy z trenerem oznaczałoby zadłużanie klubu. A do tego nie mogę doprowadzić - podkreśla Zagożdżon.

Opolanki w czterech dotychczasowych meczach odniosły tylko jedno zwycięstwo. W efekcie zajmują dziesiąte miejsce w ligowej tabeli.