Siarka Tarnobrzeg - Polonia Przemyśl 0:4 (0:2)

PIŁKA NOŻNA. III liga. Niemal przez całe spotkanie w Tarnobrzegu przewagę na boisku posiadali gospodarze, ale to goście odnieśli efektowne zwycięstwo. Quaye i spółka świetnie rozgrywali szybkie kontrataki i to wystarczyło na nieskutecznych i popełniających proste błędy w obronie tarnobrzeżan.
Zagramy ofensywnie, bo murowanie bramki nas nie interesuje. Chcemy wygrać, bo bardzo potrzebujemy punktów - mówił przed meczem trener Siarki Tomasz Arteniuk. Wydawało się, że zajmujący ostatnie miejsce w tabeli siarkowcy będą w stanie poradzić sobie z wyprzedzającą ich tylko o trzy punkty Polonią. I faktycznie tarnobrzescy piłkarze grali w sobotę bardzo ofensywnie, tyle, że w najważniejszych momentach brakowało skuteczności. Już w pierwszych 15. minutach gospodarze stworzyli sobie trzy dogodne sytuacje, ale najpierw Maciej Lewandowski z 16 metrów strzelił w środek bramki, a później Wojciech Pszeniczny i Jarosław Piątkowski nie potrafili zaskoczyć Macieja Szramowiata. Przemyślanie w 19. minucie przeprowadzili pierwszą groźną akcję i od razu skuteczną. Podanie z głębi pola otrzymał Marek Rybkiewicz, dość szczęśliwie ograł miejscowego bramkarza i mimo asysty dwóch obrońców zdołał ulokować piłkę w siatce. W roli kata tarnobrzeżan wystąpił zatem zawodnik, który jeszcze w ubiegłym sezonie reprezentował barwy właśnie Siarki.

Do przerwy ciągle siarkowcy mieli zdecydowaną przewagę, ale nie potrafili jej udokumentować choćby jednym golem. Próby Pszenicznego i Michała Gielarka były niecelne, a będący oko w oko z bramkarzem Polonii Piątkowski strzelił zbyt lekko i Szramowiat nie miał problemów z interwencją. Za to przemyślanie osiem minut po pierwszej bramce ponownie zaskoczyli gospodarzy. Aktywny, ruchliwy, przejawiający ogromną ochotę do gry Lee Quaye po świetnej, szybkiej wymianie piłki z Bogusławem Sierżęgą minął bez problemu bramkarza Siarki i strzelił do pustej bramki. Ta bramka wywołała konsternację na trybunach, bowiem tarnobrzescy kibice w najgorszych przewidywaniach nie spodziewali się, że ich ulubieńcy po 27. minutach przeważając na boisku będą przegrywać 0:2. Tymczasem przemyślanie mogli jeszcze tuż przed końcowym gwizdkiem pierwszej odsłony podwyższyć rezultat, jednak mocne uderzenie Sierżęgi z 25 metrów obronił w ładnym stylu Marek Grodecki.

Drugą połowę goście ropoczęli znakomicie. We znaki miejscowym obrońcom znów dał się szybki Quaye. Dostał piłkę na środku boiska, przebiegł z nią prawie 50 metrów i dzięki błyskotliwemu zachowaniu Rybkiewicza, który zaabsorbował uwagę miejscowych obrońców, nie miał problemu z pokonaniem Grodeckiego po raz drugi. Nie minęło 10 minut a gwoździa do trumny siarkowcom wbił Artur Strzałkowski. Z 20 metrów na wysokości pola karnego egzekwował rzut wolny i kiedy tarnobrzeżanie czekali na dośrodkowanie, kapitan Polonii zdecydował się na strzał w krótki róg. Takie rozwiązanie zupełnie zaskoczyło Grodeckiego i piłka mimo jego interwencji wpadła do bramki. Do ostatnich minut spotkania obraz gry się nie zmienił. Piłkarze trenera Tomasza Arteniuka przeważali, ale nic z tej przewagi nie wynikało. Najlepsze sytuacje zmarnowali Pszeniczny (strzał w poprzeczkę) i Michał Ćwik (obrona Szramowiata). Poloniści grali spokojnie, szanowali piłkę i umiejętnie się bronili. W 68. minucie na boisku pojawił się drugi czarnoskóry zawodnik gości - George Kobblach, ale poza swoimi czerwonymi rękawiczkami niczym specjalnie się nie wyróżnił.

Tym samym piłkarze z Przemyśla odnieśli drugie z rzędu, a w ogóle trzecie zwycięstwo w sezonie, a siarkowcy ponieśli dziewiątą porażkę w trzynastu rozegranych meczach.

Zdaniem trenerów

Franciszek Kaczmar

Polonia Przemyśl

Uważam, że wygraliśmy zasłużenie. Przyjechaliśmy do Tarnobrzega z nastawianiem zdobycia co najmniej jednego punktu. Udało się wywalczyć trzy i bardzo się z tego cieszymy. Po pierwszym kwadransie nie spodziewałem się, że spotkanie tak dobrze się ułoży. Ale później strzeliliśmy gola i graliśmy dobrze taktycznie. Widać, ze począwszy od ostatniego meczu ze Stalą Rzeszów gra nam się coraz lepiej układa. Wychodzą szybkie kontry, a w przodzie dobrze radzi sobie Lee Quaye. Procentuje praca wykonywana na treningach.

Tomasz Arteniuk

Siarka Tarnobrzeg

To na pewno dotkliwa porażka, którą trzeba dokładnie przeanalizować. Zostaliśmy trzykrotnie skontrowani i to wystarczyło. Polonia zamurowała bramkę i skutecznie wychodziła z groźnymi akcjami. Gole padały po kardynalnych błędach naszych obrońców i nad tym trzeba się zastanowić. Brakuje w naszym zespole pełnej mobilizacji i złości, woli walki na boisku. Mamy nieciekawą sytuację kadrową, dlatego w przerwie zimowej chcę wzmocnić zespół, by z powodzeniem powalczyć o utrzymanie.

SIARKA TARNOBRZEG 0 (0)

POLONIA PRZEMYŚL 4 (2)

STRZELCY BRAMEK

Polonia: Rybkiewicz (19.), Quaye (27., 51.), Strzałkowski (62.).

Widzów: 200.

SKŁADY

* Siarka: Grodecki - Stochla, Wilczok, Tęcza, Kaznecki Ż (83. Kozłowski) - Lewandowski (61. Stępień), Gielarek Ż, Ćwik (72. Pyszczek), Pietrucha - Pszeniczny Ż, Piątkowski.

* Polonia: Szramowiat - Kud, Hynowski, Rostecki, Strzałkowski - Sierżęga, Gwóźdź Ż, Marszałek (83. Wojtas), Pankiewicz - Quaye, Rybkiewicz (68. Kobblach).

Sędzia: Robert Setla z Katowic.