III liga piłki nożnej

Śląsk strzelił zwycięską bramkę w Zielonej Górze w 6. min doliczonego czasu gry z rzutu karnego i został liderem, bo Zagłębie wysoko przegrało na wyjeździe z Włókniarzem. Na górze tabeli duży ścisk: wrocławianie o punkt wyprzedzają sosnowiczan i o dwa kietrzan, którzy wygrali już szósty mecz z rzędu!
W derbach Katowic Górnik MK pokonał u siebie Rozwój. Z drużyn z naszego regionu wygrała jeszcze tylko Walka Zabrze. Kolejną, piątą wyjazdową porażkę poniósł Ruch Radzionków, na Dolnym Śląsku przegrało także Carbo Gliwice, zaś opolanie na własnym boisku przerwali dobrą serię (pięć meczów bez przegranej) Polonii Bytom.

Włókniarz - Zagłębie 4:1

Proste błędy w obronie zadecydowały o wysokiej porażce Zagłębia w Kietrzu. Sosnowiczanie stracili nie tylko cztery bramki, ale i przodownictwo w tabeli. - Przed meczem zastanawialiśmy się, czy lepiej liderować, czy może gonić. Gdy jest się pierwszym, presja jest na pewno większa. Z drugiej strony lepiej mieć przewagę dwóch punktów, niż nie mieć jej wcale - mówił Krzysztof Tochel, trener sosnowieckiej drużyny.

Kietrz, małe miasteczko przy czeskiej granicy, nie kojarzy się sosnowieckim piłkarzom zbyt dobrze. Zagłębie grało na miejscowym stadionie pięć razy i jeszcze nigdy nie wygrało. Nie inaczej było w sobotę.

O porażce zadecydowała głównie gra w obronie. Pierwszą bramkę zawalił Patryk Stemplewski (chociaż przyznał się też do niej Marcin Drzymont). Dwie kolejne to zasługa Bartłomieja Bogacza, który najpierw nie opanował piłki w polu karnym, a zaraz po wznowieniu gry podał piłkę wprost pod nogi Romana Kowalczyka, który wyprowadził skuteczną kontrę. Katem Zagłębia okazał się Artur Rozmus. Gdy zawodnik Włókniarza w ciągu minuty strzelił swoją drugą bramkę, miejscowi kibice wpadli w amok. Zaczęli kopać w blaszaną osłonę trybuny tak mocno, że zaczęła drżeć w posadach.

Ostatnia bramka to znowu prezent Drzymonta, który nie opanował prostej piłki w polu karnym. - Zagraliśmy bardzo słabo w obronie i sam nie wiem dlaczego... Taki dzień. Szkoda, że przegrywamy ważny mecz. Włókniarz też będzie się teraz liczył w walce o awans. Po stracie pierwszej bramki za bardzo się odsłoniliśmy, ale chcieliśmy tu wygrać - mówił ze spuszczoną głową Drzymont.

- Przy remisie mieliśmy sytuację do zdobycia drugiej bramki. Los się jednak odwrócił i to my straciliśmy gola. To nam podcięło skrzydła. Był to przełomowy moment meczu - wtórował mu Jarosław Rak, który przeszedł do Zagłębia właśnie z Kietrza.

Zupełnie inaczej prezentowało się Zagłębie w ataku. Mimo że boisko w Kietrzu wyglądało, jakby przebiegło po nim stado koni, sosnowiczanie grali techniczną, opartą na dużej liczbie podań piłkę. Z dystansu groźnie strzelali Marcin Lachowski (dwa razy), Tomasz Łuczywek. Dwa razy Dawidowi Skrzypkowi zabrakło centymetrów, żeby skutecznie wykończyć dośrodkowania Lachowskiego.

Bardzo dobrze (szkoda, że tylko w ataku) prezentował się też Bogacz, który ile razy zapędził się pod pole karne gospodarzy, tyle razy napędził stracha bramkarzowi.

Jedyną bramkę zdobył Tomasz Stolpa. Napastnik Zagłębia wykazał się sprytem oraz precyzją i mimo gąszczu nóg trafił do siatki z 15 m. - Przez 90 min powinniśmy grać tak jak w II połowie, czyli atakować, stwarzać okazje do zdobycia bramek. Słaba gra do przerwy spowodowała, że musieliśmy ryzykować w obronie - podsumował Tochel.

Włókniarz Kietrz 4 (1)

Zagłębie Sosnowiec 1 (0)

Strzelcy bramek

Włókniarz: Sosna (44.), Rozmus (72., 73.), Dróżdż (89).

Zagłębie: Stolpa (60.)

Składy

Włókniarz: Hołda - Bachor, Sosna, Piwowar - Trzeciak, Broniewicz, Kłoda (88. Dróżdż), Jasiński, Szary - Makarski Ż (69. Kowalczyk), Rozmus Ż (85. Wojdyła).

Zagłębie: Kurdziel - Stemplewski Ż (46. Bogacz), Drzymont, Treściński, Antczak (46. J. Rak) - Skrzypek (80. Wurzel), Łuczywek Ż, Chwalibogowski, Lachowski, Stolpa (71. Koźmiński) - Ujek.

Górnik MK - Rozwój 3:1

W 13. w historii ligowym meczu (dwa pierwsze rozegrano w sezonie 1984/85 w klasie okręgowej, resztę - w III lidze) między Górnikiem MK a Rozwojem po raz ósmy lepsi okazali się piłkarze z Kostuchny. Bohaterem sobotniego spotkania był bramkarz gospodarzy Arkadiusz Czmok. - Dziś pierwszy raz jestem zadowolony z gry bramkarza. On nam pozwolił wygrać ten mecz - podsumował grę Czmoka trener Górnika MK Franciszek Sput. Szczególne brawa należą się Czmokowi za interwencje z II połowy. Najpierw, w 52. min, wybronił wspaniałą robinsonadą strzał Rafała Witkowskiego z ponad 20 m, a w końcówce meczu nie dał się pokonać w sytuacji sam na sam Krzysztofowi Buffiemu. - Tydzień temu w Radzionkowie byłem trochę przestraszony, ale dziś grało mi się zdecydowanie lepiej. Mam już dość siedzenia na ławce rezerwowych - podkreślał Czmok. Bramkarz gospodarzy tylko raz dał się pokonać. Przy stanie 2:0 gola dla Rozwoju strzelił Damian Kwiatkowski, który dobił piłkę po strzale Witkowskiego. Wcześniej bramki dla Górnika MK zdobyli: jeszcze przed przerwą Marcin Ćwiękała, który, stojąc w narożniku pola karnego, przelobował Marka Kolonkę, i na początku II połowy technicznym strzałem z 5 m Sebastian Orlik.

Po zdobyciu kontaktowego gola goście zdecydowanie dominowali na boisku, spychając miejscowych do głębokiej defensywy. Niewiele jednak z tego wynikało. Strzały piłkarzy Rozwoju albo mijały bramkę rywali (Kwiatkowski), albo padały łupem Czmoka (Marcin Polarz, Buffi). - Mieliśmy szansę nawet na wygranie tego meczu, ale moi zawodnicy nie potrafili wykorzystać sytuacji - narzekał trener Rozwoju Mirosław Mosór. Na sekundy przed zakończeniem spotkania Ireneusz Waluś zdobył trzecią bramkę dla gospodarzy, wykorzystując doskonałe podanie Sebastiana Zganiacza z rzutu wolnego.

Górnik MK Katowice 3 (1)

Rozwój Katowice 1 (0)

Strzelcy bramek

Górnik MK: Ćwiękała (36.), Orlik (49.), Waluś (90.).

Rozwój: Kwiatkowski (56.).

Składy

Górnik MK: Czmok - Stemplewski, Skrzypiec Ż, Szafraniec - Ćwiękała, Dziółka Ż, Waluś, Baucz Ż, Bryła (76. Bieroński) - Orlik, Nikodem (87. Zganiacz).

Rozwój: Kolonko - Tomczyk, R. Witkowski Ż, Will - Wróbel, Lis (76. Derek), A. Bosowski Ż, Polarz, Rajman - Buffi, Laszczyk (46.Kwiatkowski).

Rafał Łysy



Polonia S. - Walka 1:2

Piłkarze z Zabrza nie bez trudu pokonali w Słubicach Polonię. Już pierwsza składna akcja Walki przyniosła efekt. Robert Musiał kopnął piłkę w samo okienko bramki strzeżonej przez Piotra Dmuchowskiego i uzyskał prowadzenie.

Gospodarze w I połowie mieli co najmniej kilka okazji do zdobycia wyrównującego gola, ale razili nieporadnością lub goście skutecznie blokowali ich strzały.

Na początku II połowy Paweł Cygan zmarnował doskonałą sytuację do doprowadzenia do remisu. Niedługo potem było jednak 1:1, a w roli głównej wystąpili Krzysztof Rośmiarek i Cygan. Scenariusz był nietypowy, bo to napastnik "obsłużył" dokładnym podaniem pomocnika. Tym razem Cygan, będąc sam na sam z bramkarzem gości, nie zmarnował okazji.

Remis nikogo w tym meczu jednak nie zadowalał i dzięki temu słubiccy kibice oglądali ciekawe spotkanie. W 80. min fatalny błąd popełnił Marek Andrzejkowicz. Piłka kopnięta przez prawego obrońcę gospodarzy trafiła pod nogi Marcina Kocura. Ten wymanewrował jeszcze Michała Węgrzyna i Dmuchowski po raz drugi musiał wyciągać piłkę z siatki. Chwilę później Kamil Nowakowski mógł zapewnić słubiczanom remis. Jednak jego strzał zablokował bramkarz Walki Daniel Piechota.

Polonia Słubice 1 (0)

Walka Zabrze 2 (1)

Strzelcy bramek

Polonia S.: Cygan (56.).

Walka: Musiał (13.), Kocur (80.).

Składy

Polonia S.: Dmuchowski - Andrzejkowicz, Węgrzyn, Kaczmarczyk Ż, Pilczuk - Cygan, Begier (71. Słonina), Dopierała, Janik (65. Chrupałła) - Nowakowski (71. Ślifirczyk), Rośmiarek.

Walka: Piechota - Gałecki, Sieczka, Odrobiński (85. Świetlicki) - Michalak (46. Kocur), Maj, Musiał (83. Szymała), Sala, Szmieszek - Sosna, Waniek (74. Domagała).

sow



Chrobry - Ruch 1:0

Radzionkowianie przyjechali do Głogowa bez kontuzjowanego Marka Tokarza, najlepszego strzelca III grupy, i w efekcie nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Chrobrego! Gospodarze natomiast atakowali sporadycznie, ale bardzo groźnie. Jedyna bramka padła w 18. min, kiedy to na pole karne gości dośrodkował Michał Bukraba, a najlepszy strzelec Chrobrego Jarosław Helwig pewnie pokonał bramkarza rywali. Głogowianie mieli jeszcze kilka sytuacji na podwyższenie rezultatu: w II połowie po strzale Helwiga piłka uderzyła w poprzeczkę, potem Piotr Adamowski nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Marcelem Różanką, a w końcówce Paweł Żmudziński trafił w słupek.

Chrobry Głogów 1 (1)

Ruch Radzionków 0

Strzelec bramki

Helwig (18.).

Składy

Chrobry: Cuper - Piróg, Buczek, Gałązkiewicz - Smolin, Bukraba (80. Adamowski), Trznadel (76. Goliasz), Żmudziński, Plewko (84. Drąg) - Helwig, Pojnar (61. Węglarz).

Ruch: Różanka - Banaś, Nocoń, Wloka, Kmietowicz (83. Szyguła) - Krzęsiesa, Wrześniewski, Galeja, Kałwak - Pajączkowski (65. Rudyk), Mucha.

dk



Miedź - Carbo 2:0

Gospodarze przełamali niemoc i po pięciu spotkaniach bez wygranej w końcu zwyciężyli. Jednak po meczu w Legnicy najwięcej oklasków powinni zebrać kibice, którzy mimo przeraźliwego zimna i wiejącej z boiska nudy, wytrzymali do końcowego gwizdka arbitra.

W I połowie największe zagrożenie pod bramką Carbo Gliwice stwarzał... sędzia Dawid Czentorycki. W 29. min podyktował on jedenastkę po tym, jak Krzysztof Łacina przewrócił się w polu karnym gości. Sylwester Lempa obronił jednak strzał Krzysztofa Kotlarskiego. W 42. min w olbrzymim zamieszaniu w polu karnym Carbo stało się coś, co sędzia ponownie zinterpretował jako przewinienie jednego z gliwiczan. Tym razem rzut karny skutecznie egzekwował Albert Połubiński.

Po przerwie zawodnicy obu drużyn seryjnie marnowali dogodne sytuacje strzeleckie. Wreszcie rezerwowy Paweł Strożek zamienił na gola ładne podanie Łaciny.

Miedź Legnica 2 (1)

Carbo Gliwice 0

Strzelcy bramek

Połubiński (42., karny), Strożek (78.).

Składy

Miedź: Szymański - Majka, Dymkowski, Kotlarski, Węgłowski (90. Madera) - Kupis (70. Strożek), Łacina, Kocur, Monasterski (90. Mójta) - Robak (61. Akacki), Połubiński.

Carbo: Lempa Ż - Wiewióra, Mirga, Wujek - Czaja (49. Adamczyk), Kędziora (65. Chojnowski), Międzik, Krzywko, Marzec Ż (70. Zawadzki) - Pielka (77. Morawski), Mroczek.

Grzegorz Szczepaniak



Odra - Polonia B. 2:1

Szóste zwycięstwo w tym sezonie na własnym stadionie odniosła opolska Odra, która w sobotni wieczór po emocjonującym meczu pokonała Polonię Bytom. - W części zrehabilitowaliśmy się za porażkę w Czarnowąsach - mówił pomocnik Odry Marcin Rogowski.

Opolanie przystąpili do tego meczu niesłychanie zmobilizowani. - To oczywiste, że chcieliśmy zatrzeć choć w części fatalne wrażenie, jakie pozostawiliśmy po sobie w przegranym meczu w Czarnowąsach - tłumaczył szkoleniowiec Odry Dariusz Kaniuka. Już w 1. min idealnej okazji do zdobycia bramki nie wykorzystał Józef Żymańczyk. Najlepszą okazję do zdobycia w bramki w I części gry miał w 34. min Piotr Sobotta. Przed sobą miał tylko Marcina Suchańskiego, ale zamiast podawać do stojącego przed bramką Żymańczyka, zdecydował się na strzał, który obronił bramkarz gości. Również poloniści nie pozostawali dłużni i groźnie kontratakowali. - Mam takich, a nie innych zawodników grających w przodzie. Gdyby grali precyzyjniej, to już w I części gry mogliśmy prowadzić dwoma bramkami - zaznaczał trener gości Grzegorz Kapica.

Mecz jeszcze bardziej ożywił się w II połowie. W 53. min Kochanowski precyzyjnym płaskim uderzeniem lewą nogą z 18 m nie dał szans Suchańskiemu i Odra objęła prowadzenie.

Kiedy w 74. min Sobotta wykończył strzałem głową idealne podanie od Żymańczyka, wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty. Nic z tych rzeczy. Minutę później goście zdobyli kontaktową bramkę. W zamieszaniu pod polem karnym najsprytniejszy okazał się Sebastian Jurok.

W 87. min bramkę dla Polonii strzałem głową zdobył Kamil Loch, ale sędzia nie uznał jej, gdyż młody napastnik był na pozycji spalonej. W doliczonym czasie gry znowu główkował Loch. Znakomitą paradą popisał się jednak Jakub Bella, ratując trzy punkty dla Odry. - Szkoda tej przegranej, bo mogliśmy wywieźć stąd przynajmniej remis. Odra grała bardzo agresywnie i może tym nieco nas zaskoczyła. Przerwana została nasza dobra passa, ale do końca rundy są jeszcze trzy mecze i w nich będziemy szukać punktów - stwierdził grający kiedyś w Opolu piłkarz Polonii Dietmar Brehmer.

Odra Opole 2 (0)

Polonia Bytom 1 (0)

Strzelcy bramek

Odra: Kochanowski (53.), Sobotta (74.).

Polonia B.: Jurok (75.).

Składy

Odra: Bella - Jagieniak Ż, Lisiński (35. Tyc), Ganowicz - Kapolka, Golec, Tracz, Rychlewicz (63. Rogowski), Kochanowski Ż (55. Mika) - Żymańczyk, Sobotta.

Polonia B.: Suchański - Lasyk, Jurczyk Ż, Sztandera, Brehmer Ż (55. Gacek Ż) - Kondzielnik Ż CZ, Zajas (81. Marek), Brosz, Mużyłowski (46. Smolec Ż) - Ziaja (63. Jurok), Loch.

Marcin Sagan



Lech Zielona Góra 3 (1)

Śląsk Wrocław 4 (3)

Strzelcy bramek

Lech: Sawicki (35., karny, 65.), Cal (79.).

Śląsk: Małecki (11., 25.), Kosztowniak (44.), Sasin (90. + 6., karny).



Promień Żary 3 (1)

Scorpio-Ciurex Czarnowąsy 0

Strzelcy bramek

Dudek (42., karny), Jakubik (59.), Siemiński (65.).



1. Śląsk122932:11
2. Zagłębie122826:15
3. Włókniarz122726:9
4. Chrobry122314:7
5. Ruch121915:14
6. Odra121910:11
7. Walka121819:15
8. Polonia B.121612:10
9. Górnik MK121617:19
10. Miedź121514:14
11. Rozwój121514:18
12. Lech121415:19
13. Promień121316:16
14. Polonia S.12915:32
15. Carbo1254:19
16. Czarnowąsy1257:27