Sport.pl

ŁKS Łódź - Och! Ruliński 99:60

Niespodzianki w Łodzi nie było, bo być nie mogło. Zgodnie w przewidywaniami wrocławianki wysoko uległy ŁKS-owi Łódź. Koszykarki Och! Ruliński w roli trenera poprowadziła Ingrida Ryng, bo Anatolij Bujalski nie otrzymał jeszcze wymaganej licencji


Wrocławskie koszykarki pojechały na mecz do Łodzi w dziesięcioosobowym składzie, ale za to z kontuzjowaną Patrycją Paluch, która z powodu poważnego urazu kolana nie może grać przez jeszcze co najmniej dwa tygodnie. Do Łodzi jednak musiała pojechać, bo inaczej wrocławski klub musiałby zapłacić karę za niekompletny zespół.

Ale to nie był jedyny przedmeczowy problem wrocławskiego klubu. Przed spotkaniem okazało się, że trener Och! Ruliński Anatolij Bujalski nie może być wpisany do protokołu jako szkoleniowiec zespołu. Białorusin nie ma pozwolenia na pracę w Polsce i nie może zatem otrzymać wymaganej licencji. W zamian do protokołu wpisano wrocławską koszykarkę Ingridę Ryng. Litwinka była najlepszą wrocławską zawodniczką w tym meczu, ale marne to pocieszenie, kiedy przegrywa się spotkanie różnicą prawie 40 punktów. Sam mecz zgodnie z przewidywaniami był zdecydowanie jednostronnym widowiskiem. Sklecony naprędce wrocławski zespół prezentował poziom przeciętnej drużyny z niższej klasy rozgrywkowej i tylko przez trzy minuty toczył w miarę wyrównany pojedynek z łodziankami. Jeszcze wówczas był remis (8:8). Potem jednak dominacja ŁKS-u nie podlegała już dyskusji. Jedyną niewiadomą był tylko rozmiar zwycięstwa, a także to, czy łodzianki przekroczą granicę 100 punktów. Tego drugiego nie udało się uczynić

Trudno napisać cokolwiek pozytywnego o wrocławskiej drużynie, która przegrywa mecz aż w takim rozmiarze. Na swoim poziomie zagrała Ingrida Ryng, zdobywając 18 punktów (w minionym sezonie była jedynie uzupełnieniem składu Ślęzy), a także nieźle zaprezentowała się Magdalena Szymaszek, która weszła na parkiet dopiero w czwartej kwarcie i zdążyła zdobyć 13 punktów. O reszcie lepiej nie wspominać. Potwierdziło się, że w takim składzie o utrzymaniu w lidze można zapomnieć. Jeśli wrocławski klub poważnie się nie wzmocni, to nawet na pojedyncze zwycięstwa nie będzie można liczyć.

ŁKS Łódź - Och! Ruliński Wrocław 99:60. Kwarty: 27:14, 24:16, 25:17, 23:13

ŁKS: Perlińska 14 (1), Owczarek 11 (1), Kenig 21 (1), Iwlijewa 8, Jodekaite 12 oraz Skorek 19, Rohacewicz 6, Dominauskaite 5, Makowska 2, Włodarska 2,

Och!: Kącka 1, Stempniewicz 2, Garelczyk 7, Górzyńska 16, Ryng 18 oraz Szymaszek 13 (2), Kuzmienkowa 1, Sklepowicz 0,