Piłkarska III liga, 11. kolejka

Dwie prowadzące w tabeli drużyny po raz kolejny zdobyły tyle samo punktów. Zagłębie po bramce w piątej minucie doliczonego czasu gry pokonało Promień Żary, a Śląsk Wrocław wygrał z Carbo Gliwice


Sosnowiczanie nadal mają dwa punkty przewagi nad wrocławianami.

Prowadzący duet goni Włókniarz Kietrz, który wygrał piąty mecz z rzędu - tym razem w Katowicach z Rozwojem. Dzięki bramce najlepszego strzelca III grupy III ligi Marka Tokarza piąte zwycięstwo u siebie w tym sezonie - nad Górnikiem MK Katowice - odniósł Ruch Radzionków. Pnie się w górę tabeli Polonia Bytom, której pewne zwycięstwo nad słubiczanami - dzięki decyzji Śl.ZPN, który zmniejszył karę z trzech do dwóch meczów u siebie bez udziału publiczności na własnym obiekcie - mogli oglądać kibice. Walka wysoko pokonała w Zabrzu Lecha Zielona Góra.

Zagłębie - Promień 2:1

- Dzisiaj zagraliśmy słabo, ale wygraliśmy. A to świadczy, że jesteśmy klasowym zespołem - podsumował sobotni mecz Marcin Lachowski, który w przedłużonym czasie gry zdobył zwycięską bramkę dla Zagłębia.

Mecz w Sosnowcu od początku był nudny. Piłkarze Promienia Żary bardzo dobrze się bronili i gospodarze mieli kłopoty, żeby stworzyć sytuację do strzelenia gola. - Takie były nasze założenia taktyczne. Chcieliśmy zmusić Zagłębie do gry pozycyjnej - tłumaczył później Wojciech Drożdż, szkoleniowiec Promienia. A gra pozycyjna sprawiała spore problemy podopiecznym Krzysztofa Tochela. Dopiero w 40. min Zagłębie wypracowało okazję do zdobycia gola, ale po indywidualnej akcji Lachowskiego, Bartosz Chwalibogowski strzelił obok. Jednak tuż przed przerwą gospodarze objęli prowadzenie. Z rzutu wolnego dośrodkował Tomasz Łuczywek, a piłkę do bramki strzałem... podudziem skierował Dawid Skrzypek. - Dobrze, że Dawid założył podwójny ochraniacz na piszczel, bo dzięki temu mógł zdobyć gola - żartował Zenon Wieczorek, były piłkarz Zagłębia i brat reprezentacyjnego obrońcy (m.in. olimpijskie srebro w Montrealu) Górnika Zabrze, Henryka.

Po przerwie Skrzypek mógł zdobyć drugą bramkę, ale nie wykorzystał rzutu karnego po faulu bramkarza gości na Mariuszu Ujku. Strzał pomocnika Zagłębia obronił Tomasz Kowalczyk. Jedenastkę wykorzystali natomiast goście. We własnym polu karnym Bartosz Chwalibogowski przewrócił Sebastiana Dudka i sam poszkodowany doprowadził do remisu.

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, w 95. min (!) na strzał zza linii pola karnego zdecydował się Lachowski. - To najszczęśliwsza bramka w karierze - mówił strzelec zwycięskiej bramki dla Zagłębia.

Mimo słabej gry zadowolony był także trener Tochel. - Nie zagraliśmy najlepszego meczu, ale najważniejsze, że wygraliśmy - podkreślał. Szkoleniowiec Promienia, którego sędzia - za krytykę jego orzeczeń - w 67. min usunął na trybuny, był rozgoryczony. - Co z tego, że gramy ładnie, jak nie zdobywamy punktów. To nie jazda figurowa, w której zdobywa się punkty za wrażenia artystyczne - narzekał Drożdż.

Zagłębie Sosnowiec 2 (1)

Promień Żary 1 (0)

Strzelcy bramek

Zagłębie: Skrzypek (43.), Lachowski (90.+5)

Promień: Dudek (71., karny)

Składy

Zagłębie: Kurdziel - Stemplewski, Drzymont, Treściński Ż, Bugaj (46. Ujek) - Skrzypek, Lachowski, Malinowski (55. Wurzel), Łuczywek - Chwalibogowski (82. Rak), Stolpa (74. Bogacz).

Promień: Kowalczyk - Jędrzejewski, Kozioła, Tychowski, Kopernicki Ż - Wisłocki, Dudek Ż (82. Gad), Jakubik Ż, Siemiński - Łabul (89. Dewo), Czyżyk Ż.



Ruch - Górnik MK 1:0

W sobotnim meczu spotkało się dwóch najbardziej bramkostrzelnych piłkarzy III grupy trzeciej ligi - przewodzący z siedmioma golami w tabeli strzelców Marek Tokarz z Ruchu Radzionków i mający jedną bramkę mniej na koncie napastnik Górnika MK Piotr Nikodem. W pierwszym składzie na murawę wybiegł tylko zawodnik gospodarzy i to on właśnie zapewnił "Cidrom" zwycięstwo. W 20. min, po dośrodkowaniu z prawej strony Sławomira Kałwaka, piłka minęła piłkarzy gości i prawoskrzydłowy Ruchu precyzyjnym uderzeniem głową umieścił ją w siatce. Bramka o tyle dziwna, iż piłkarz Radzionkowa znacznie ustępuje wzrostem wysokim obrońcom z Katowic, a przy strzale musiał się nawet schylić. - Przyznam się, że nawet nie wiem, jak ta piłka do mnie dotarła. Dołożyłem głowę, piłka odbiła się i wpadła do siatki - mówił potem bohater meczu. - Na razie nie myślę o tytule króla strzelców, bardzo się cieszę z tej bramki i zwycięstwa. Szczególnie, że po ostatniej wysokiej porażce ciężko było nam się podnieść - dodał. - Znowu tracimy gola po stałym fragmencie gry. Winni są wszyscy piłkarze, którzy byli wtedy w polu karnym, bramkarz też. Piłka nie może lecieć 30 metrów i spadać na głowę napastnika drużyny przeciwnej - narzekał po meczu szkoleniowiec gości Franciszek Sput. - Nikodem nie jest w pełni sił, chciałem mu dać odpocząć - tłumaczył nieobecność w wyjściowej jedenastce najskuteczniejszego piłkarza swojej drużyny. - Liczyłem na to, że Sebastian Orlik trochę pociągnie grę - dodał.

Po przerwie radzionkowianie cofnęli się na własną połowę i oddali inicjatywę gościom, licząc na kontry. Taka zachowawcza postawa gospodarzy mogła się na nich zemścić, bo piłkarze Górnika MK parokrotnie zagrozili bramce Ruchu. W 59. min minimalnie niecelnie strzelał z wolnego Ireneusz Waluś, a parę minut później mocne uderzenie Nikodema, który pojawił się na ostatnie pół godziny na boisku, obronił bramkarz. - W szatni mówiliśmy o tym, żeby strzelić drugą bramkę. Potem przecież moglibyśmy już grać spokojnie. Niestety, praktyka boiskowa czasami rozmija się z teoretycznymi założeniami - wyjaśniał trener Ruchu Jan Pietryga.

Ruch Radzionków 1 (1)

Górnik MK Katowice 0

Strzelec bramki: Tokarz (20.)

Składy

Ruch: Różanka Ż - Banaś, Nocoń Ż, Kmietowicz, Wrześniewski Ż - Tokarz (90. Madej), Krzęciesa Ż, Kałwak, Koseła (84. Oberaj) - Żaba, Rudyk (69. Mucha).

Górnik MK: Czmok - Czyżo Ż, Skrzypiec, Szafraniec (34. Nikiel Ż) - Stemplewski, Dziółka, Ćwiękała (82. Markiewicz), Baucz Ż, Bryła (82. Bieroński) - Orlik (58. Nikodem), Waluś.



Rozwój - Włókniarz 0:2

Piłkarze Rozwoju Katowice przegrali u siebie z goniącymi w tabeli Zagłębie i Śląsk zawodnikami z Kietrza. Spotkanie nie stało na wysokim poziomie, a goście wygrali zasłużenie.

Mecz rozpoczął się od groźnej akcji katowiczan. W 3. min sam na sam z Adamem Hołdą znalazł się Tomasz Wróbel, który jednak strzelając z ostrego kąta, posłał piłkę ponad bramką Włókniarza. Goście groźniej zaatakowali w 9. min, kiedy to w doskonałej sytuacji znalazł się Artur Rozmus. Piłkarz z Kietrza nie trafił jednak czysto w piłkę i strzał z 5 m bez trudu obronił Marek Kolonko. W 13. min bliski szczęścia był stoper gości Tomasz Sosna, który strzelał głową z kilku metrów, ale i tym razem piłka minęła bramkę gospodarzy.

Włókniarz objął prowadzenie w 32. min. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Andrzeja Jasińskiego piłka trafiła do niepilnowanego Sosny, a ten z bliska wpakował ją do siatki. - Ta bramka to same przypadki, które rozpoczął już nasz bramkarz, niepotrzebnie wybijając piłkę na rzut rożny. Szkoda I połowy, bo ją przespaliśmy. No a potem staraliśmy się już tylko odrobić straty - denerwował się Mirosław Mosór, szkoleniowiec Rozwoju. Gospodarzom nie udało się jednak wyrównać, natomiast kolejną bramkę strzelili piłkarze Włókniarza. W 69. min prostopadłym podaniem popisał się Jasiński, a doświadczony Jacek Trzeciak bez trudu ograł Kolonkę i posłał piłkę do pustej bramki. Akcja ta wzburzyła publiczność, która sugerowała pozycję spaloną piłkarza z Kietrza. Kilka minut później katowiczanie mieli okazję na strzelenie kontaktowej bramki, jednak po raz drugi nie popisał się sędzia meczu Marcin Szymański z Rzeszowa, który zatrzymał wychodzący kontratak Rozwoju, aby ukarać żółtą kartką piłkarza gości. - Nie będę oceniał pracy sędziego. Życzyłbym sobie jednak, aby tak samo sędziowano nam w meczach wyjazdowych, jak dzisiaj Włókniarzowi - kręcił głową Mosór.

Tylko z wyniku zadowolony był szkoleniowiec gości Franciszek Krótki. - Mecz był słabym widowiskiem. Wygraliśmy pewnie i zasłużenie. Mam jednak pretensje o niewykorzystane sytuacje strzeleckie - narzekał Krótki.

Rozwój Katowice 0

Włókniarz Kietrz 2 (1)

Strzelcy bramek: Sosna (33.), Trzeciak (69.)

Składy

Rozwój: Kolonko - Tomczyk, R. Witkowski, Will - Wróbel, A. Bosowski, Polarz, M. Bosowski (46. Derek), Rajman Ż - Kwiatkowski (62. Kalinowski), Mogilan (72. Lis).

Włókniarz: Hołda - Bachor, Sosna, Broniewicz Ż - Piwowar Ż, Trzeciak, Kłoda (90. Drożdż), Jasiński (87. Wojdyła), Szary Ż - Makarski Ż (68. Kowalczyk), Rozmus (79. Zieliński).

Rafał Góral



Walka - Lech 4:1

- Wynik nie oddaje tego, ile kosztowało nas to spotkanie. Czuliśmy respekt przed rywalem. Wiedzieliśmy, że gra dobrą, techniczną piłkę. Okazało się jednak, że goście są bardzo słabi w destrukcji, szczególnie gdy przeciwnik wykonuje stałe fragmenty gry. My za to byliśmy niebywale skuteczni - podsumował zadowolony ze zwycięstwa szkoleniowiec Walki Zabrze Zdzisław Iwański.

Szybko strzelona przez Przemysława Gałeckiego z rzutu karnego bramka zmusiła zielonogórzan do odrabiania strat. Okazję do zdobycia gola miał m.in. Tomasz Iwanowski, który minimalnie spudłował z rzutu wolnego. Goście atakowali ambitnie, jednak zaniedbali przy tym grę obronną. Efektem tego były dwie kolejne szybko stracone bramki. Najpierw Krystian Sosna sprytnym zwodem oszukał obrońców i pokonał osamotnionego Roberta Kitowicza, a chwilę później Tomasz Waniek dobił z bliska strzał Sosny.

Niezrażeni takim obrotem sprawy goście nie zmienili sposobu gry i powinni się cieszyć, że nie posypały się dalsze bramki. Sami bliscy byli zdobycia pierwszej bramki w 43. min, kiedy to naciskany przez rywali bramkarz gospodarzy Daniel Piechota tak nieszczęśliwie wybił piłkę, że ta spadła prosto pod nogi Andrzeja Sawickiego, ale ten jednak spudłował. Gospodarze widząc, że przeciwnikowi się nie wiedzie, sami zaatakowali. Bardzo widoczny był duet napastników Sosna - Waniek. Nie udało im się zakończyć golem składnej dwójkowej akcji w 60. min, ale uczynili to kilka minut później. Gol Wojciecha Pochylskiego w ostatnich minutach, prócz smutnej satysfakcji, niewiele dał gościom.

Walka Zabrze 4 (3)

Lech Zielona Góra 1 (0)

Strzelcy bramek

Walka: Gałecki (3., karny), (30., 67.), Waniek (35.)

Lech: Pochylski (88.)

Składy

Walka: Piechota - Gałecki (78. Berezowski), Sieczka, Odrobiński - Michalak, Domagała (69. Musiał), Maj, Sala, Szmieszek - Sosna (71. Szewczuk), Waniek (89. Szymała)

Lech: Kitowicz - Olejnik, Jutrzenka Ż (64. Jasiński), Adamczak - Jarymowicz (55. Bandosz) Ż, Cierniak (67. Wysocki), Pochylski, Juszkiewicz , Iwanowski - Sawicki, Okińczyc (52. Wierzbicki Ż).

Maciej Czado





Polonia Bytom - Polonia Słubice 3:0

Bytomianie, którzy po dłuższej przerwie ponownie zagrali mecz z udziałem publiczności, od początku zaatakowali bramkę rywali. - Chcieliśmy szybko objąć prowadzenie, a potem kontrolować przebieg meczu i grać z kontry. Pierwsze założenie nam wyszło, gorzej było z drugim - komentował Marcin Brosz, piłkarz Polonii. W 17. min akcja gospodarzy przyniosła im powodzenie. Piłkę w pole karne dokładnie zagrał Marcin Kondzielnik, a Robert Sztandera z pięciu metrów bez trudu wpakował ją do siatki. Goście starali się odrobić straty, jednak nie potrafili poważniej zagrozić bramce gospodarzy. Najbliżej szczęścia był Przemysław Begier, który w 42. min strzelał z 30 metrów. Bramkarz bytomian Marcin Suchański z wielkim trudem obronił strzał.

Po przerwie dwukrotnie w dobrej sytuacji znalazł się Krzysztof Rośmiarek, jednak za każdym razem piłkarz ze Słubic nie potrafił zdecydować się na strzał i Suchański wybijał mu piłkę. Bytomianie przypieczętowali zwycięstwo w końcówce meczu. W 86. min, po jednym z kontrataków, piłkę doskonale zagrał Sebastian Jurok, a Kamil Loch przelobował bramkarza. Chwilę później było już 3:0, po strzale z rzutu wolnego Brosza. - To była piękna bramka. Strzał z rzutu wolnego w samo okienko nie zdarza się zbyt często - chwalił strzelca Grzegorz Kapica, szkoleniowiec bytomian. - W końcu są bramki, zwycięstwo i kibice na trybunach. Miejmy nadzieję, że będzie ich więcej, bo Polonia w tabeli pnie się coraz wyżej - dodał Kapica. - Przegraliśmy zbyt wysoko, ale taka jest już piłka - żałował Marek Śledź, szkoleniowiec gości.

Polonia Bytom3 (1)
Polonia Słubice0
Bramki: Sztandera (17.), Loch (86.), Brosz (90.).

Składy

Bytom: Suchański - Lasyk, Sztandera, Jurczyk, Byrski (78. Zajas) - Kondzielnik, Brosz, Gacek (57. Brehmer), Zachnik (67. Mużyłowski) - Loch, Ziaja (72. Jurok).

Słubice: Dłoniak - Andrzejkowicz, Węgrzyn, Kaczmarczyk, Pilczuk - Begier (46. Rośmiarek), Nowakowski (69. Goworko), Dopierała Ż, Chrupałła - Słonina (46. Cygan), Ślifirczyk Ż (60. Suchowera).

rg



Śląsk - Carbo 3:1

Tak słabo grającego Śląska jeszcze wrocławscy kibice w tym sezonie nie oglądali. Gospodarze grali chaotycznie, niedokładnie i nie stanowili zespołu, a jedynie grupę indywidualności. Wykorzystali to rywale, którzy potrafili zepchnąć Śląsk do obrony i kilka razy poważnie zagrozili bramce Radosława Janukiewicza.

Śląsk Wrocław 3 (3)

Carbo Gliwice 1 (0)

Strzelcy bramek

Śląsk: Wielgus (15., 29., 33.)

Carbo: Krzywko (72., karny)

Składy

Śląsk: Janukiewicz - Wróbel, Tęsiorowski, Ignasiak, Samiec Ż - Wielgus (71. Struzik), Sztylka (71. Dorobek), Iwan (79. Szewczyk), Sasin - Małecki (79. Kowalczyk), Kosztowaniak.

Carbo: Lempa - Wiewióra, Staniek, Wujek - Wolański Ż (46. Adamczyk), Mirga, Kędziora (57. Czaja Ż), Krzywko, Zawadzki (36. Chojnowski) - Pielka (72. Bieniaszewski), Mroczek.





Chrobry Głogów 0

Miedź Legnica 0



Scorpio-Ciurex Czarnowąsy 1 (1)

Odra Opole 0

Strzelec bramki

Grądowski (37.)



1. Zagłębie112825:11
2. Śląsk112628:8
3. Włókniarz112422:8
4. Chrobry112013:7
5. Ruch111915:13
6. Polonia B.111611:8
7. Odra11168:10
8. Walka111517:14
9. Rozwój111513:15
10. Lech111412:15
11. Górnik MK111314:18
12. Miedź111212:14
13. Promień111013:16
14. Polonia S.11914:30
15. Carbo1154:17
16. Czarnowąsy1157:24
gak