Rugbiści z Łodzi liderem ekstraklasy

Trener Mirosław Szczepański dostał od zespołu na urodziny zwycięstwo z liderem i prowadzenie w tabeli ekstraklasy.
Wydarzeniem miał być pierwszy ligowy występ Mariusza Pudzianowskiego, mistrza świata w konkurencji Strong Man. Najsilniejszy człowiek świata pojawił się na boisku w 55 min. Dzięki niemu młyn łodzian zyskał na sile i nie dał się pchać lublinianom. Bohaterami meczu byli jednak inni zawodnicy. - Cały zespół zagrał bardzo dobrze - cieszył się trener Mirosław Szczepański. - Byliśmy w końcu dobrze funkcjonującą maszyną, w której każdy tryb działał bez zarzutu, przy czym kilku graczy zasłużyło na szczególne wyróżnienie.

W przedniej formacji pierwszoplanowe role odgrywali Kazimierz Matczak, Krzysztof Serafin i Tomasz Cisak. Niestety, ten ostatni dobry występ okupił groźną kontuzją barku. - Nie obędzie się bez operacji - powiedział "Gazecie" zawodnik trzeciej linii młyna. - Wypadła mi ręka ze stawu, zrywając więzadła.

Dla Cisaka nie jest to szczęśliwy sezon. Przypomnijmy, że na początku rozgrywek łodzianin miał wypadek samochodowy, przez który musiał pauzować w kilku meczach. Według pierwszej diagnozy, trener Szczepański będzie mógł skorzystać z Cisaka dopiero w fazie play off.

W tyłach tradycyjnie już najlepszy był Krzysztof Hotowski, który kolejny raz udowodnił, że talentem i wyszkoleniem przerasta większość graczy na swojej pozycji. Jak zwykle wiele zdrowia zostawił na boisku Jacek Figura, który uprzykrzał życie przeciwnikom skutecznymi szarżami.

O tym, że lider z Lublina ma wiele słabych stron, można było przekonać się zaraz po rozpoczęciu spotkania, kiedy sędzia przyznał gościom rzut karny z 22 m niemal na wprost słupów. Na szczęście Budowlani nie wykorzystali okazji. Na pierwsze punkty widzowie czekali aż do 28 min - Kazimierz Matczak przyłożył piłkę w polu punktowym po rozegraniu Macieja Pabjańczyka, który też zasłużył na pochwały. Tuż przed końcem pierwszej połowy gospodarze przejęli piłkę po rzucie z autu przeciwnika i zdobyli kolejne punkty. W roli kopacza wystąpił tym razem Piotr Gomulak, który zmieścił piłkę między słupy, doprowadzając do wyniku 12:0. - Proszę zwrócić uwagę, że wygraliśmy połowę, mimo że rywale częściej mieli piłkę - mówi Krzysztof Serafin. - Popełnialiśmy wiele błędów, przez co gra nie była ciekawa. Zwłaszcza że sędzia niepotrzebnie przerywał grę.

Zastrzeżenia do arbitra miał też Jacek Figura, któremu Grzegorz Szostek pokazał żółtą kartkę. - Zostałem ukarany za spóźnioną szarżę - twierdzi zawodnik. - W telewizji pokazują teraz mistrzostwa świata i tam żaden sędzia nawet nie przerwałby gry w tej sytuacji.

Lublinianie zdobyli co prawda honorowe punkty, ale przy wyniku 17:0 (wcześniej przyłożył Michał Królikowski), więc zwycięstwo gospodarzy nie było już zagrożone. Zaraz po końcowym gwizdku gracze gospodarzy złapali trenera i zaczęli go podrzucać. - Zdziwiłem się trochę, bo przecież to jedno z wielu ligowych spotkań - opowiada Szczepański. - Okazało się, że chłopcy pamiętali o moich urodzinach, które obchodziłem w sobotę. Było mi z tego powodu bardzo miło.

BLACHY PRUSZYŃSKI BUDOWLANI ŁÓDŹ - BUDOWLANI LUBLIN 20:5 (12:0)

Punkty dla łodzian: Królikowski 10, Matczak, 5, Grodecki 3, Gomulak 2.

Blachy Pruszyński Budowlani: Hotowski - P. Milczak (64. A. Mrowicki), Figura, Gomulak, Walczak - Kraska (58. Grodecki) - Pabjańczyk (45. Lublin) - Królikowski, Matczak (55. Pudzianowski), Zabokrzycki (74. Rybiński), Rawecki, D. Fortuna (64. Białkowski), Cisak (49. Prasał), K. Serafin, Prach.

Pozostałe wyniki i tabela: Ogniwo Sopot - Lechia Gdańsk 22:10, Posnania - Arka Gdynia 7:39, Folc AZS Warszawa - Orkan Sochaczew 19:42, Pogoń Siedlce - AZS AWFiS Gdańsk 22:27.

1.Budowlani Ł. 7 18 179-117

2.Ogniwo 7 18 161-107

3.Budowlani L. 7 17 169-115

4.Lechia 7 16 213-127

5.Folc AZS 7 14 177-139

6.Arka 7 13 189-113

7.Orkan 7 13 194-149

8.AZS AWFiS 7 13 146-186

9.Pogoń 7 9 95-270

10.Posnania 7 9 42-255