Ogniwo kontra Lechia w lidze rugby

Nie ma bardziej prestiżowego meczu rugby w Polsce niż starcie Ogniwa Sopot z Lechią Gdańsk. Kolejne już w sobotę.
Ogniwo i Lechia to, obok stołecznego AZS, najbardziej utytułowane polskie kluby rugby. Ich pojedynki nierzadko gromadziły na stadionach po kilka tysięcy widzów, a na kameralnym sopockim obiekcie im. Edwarda Hodury czasem brakowało wolnych miejsc.

Właśnie nieżyjący już ojciec Sylwestra i Jarosława to postać, dzięki której mówi się i pisze o trójmiejskiej potędze rugby. Słynny sopocki ślusarz był graczem gdańskiej Lechii i reprezentacji Polski, chciał jednak w swoim Sopocie mieć dobrą drużynę rugby. Namówił swoich nastoletnich wówczas synów, by zamienili futbol w Lechii na rugby w Ogniwie i po kilku latach z drużyny mistrzów Polski juniorów powstała piętnastka, będąca postrachem najmocniejszych polskich ekip. Koniec lat 80. i początek 90. to niepodzielna hegemonia Ogniwa w polskiej ekstraklasie. Lata 90. to już dominacja biało-zielonych z Gdańska.

Dziś sopocianie znów są mistrzami Polski, ale ich pozycja nie jest już tak mocna. Podobnie rzecz ma się z Lechią. Oba kluby organizacyjnie mocno kuleją, ale wciąż są jednymi z głównych kandydatów do tytułu mistrza Polski w sezonie 2003/2004.

Gospodarze, rugbiści Ogniwa, mają za sobą burzliwe dni. Przed kilkunastoma dniami z funkcji trenera zrezygnował Grzegorz Kacała, najbardziej znany i utytułowany polski rugbista w historii. W jego ślady poszedł II trener Sylwester Hodura. Uznali, że organizacja i finanse w klubie są zbyt dalekie od ich oczekiwań. Po wielogodzinnych spotkaniach z drużyną i zarządem zdecydowali się poprowadzić sopocką piętnastkę do czasu walnego zgromadzenia w Ogniwie, które ma zapoczątkować lepsze czasy.

Sobotni pojedynek (początek godz. 14) w Sopocie, mimo ubytków kadrowych w obu ekipach, zapowiada się interesująco. W Lechii, drużynie wicelidera tabeli, nie zagrają ukarani za kartki Jacek Grebasz, Rafał Wojcieszak i Adam Latopolski. W Ogniwie zabraknie (za to samo) Adama Pogorzelskiego i Marcina Wilczuka. Lechia pała żądzą rewanżu za czerwcową porażkę w półfinale play off ubiegłego sezonu. Ogniwo marzy o powtórce z jesieni ubiegłego roku, kiedy rozbiło Lechię 46:0. Emocje gwarantowane.