A1 Bregenz - Wisła Płock 27:22 (10:11)

Szczypiorniści płockiej Wisły przegrali w sobotę pierwszy mecz w tym sezonie. Najgorsze, że był to pojedynek w europejskich pucharach. Nafciarze, chcąc awansować do następnej rundy, muszą odrobić pięć bramek straty.
Bregencja powitała płocczan deszczem. Mimo tego i tak płoccy zawodnicy poszli w sobotę rano na spacer nad Jezioro Bodeńskie. Niestety malownicze widoki zbytnio rozluźniły nafciarzy.

Było pięknie

Mecz zaczął się nienadzwyczajnie dla podopiecznych Bogdana Kowalczyka. W 7. min Wisła przegrywała 3:1. Ale w tej części gry nafciarze spisywali się dość przyzwoicie. W 12. min był już remis 4:4. Na 10 minut przed zakończeniem pierwszej połowy ok. tysiąca kibiców w hali w Bregencji zamilkło. Bo to Wisła wygrywała 7:6. I płocczanie całkowicie kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie. Do udanej postawy swoich kolegów dostosował się też Artur Góral. "Cygar" w ostatnich pięciu minutach obronił dwa rzuty karne. Między innymi dlatego wicemistrzowie Polski prowadzili w 26. min 11:9. Ostatecznie po półgodzinie gry schodzili do szatni z przewagą jednego punktu.

Fatalne pół godziny

Płocczanie chyba sami nie wiedzą, co się stało w drugiej połowie. W 37. min już przegrywali 11:13. Ale jeszcze nic nie było stracone. Bramka Łukasza Szuckiego pozwalała zniwelować przewagę gospodarzy do punktu. Niestety Szczucki za kilka chwil dostał czerwoną kartkę za trzecią dwuminutową karę. Zresztą słowaccy arbitrzy bardzo szybko wyrwali Wiśle trzonowe zęby, jeśli chodzi o obronę. Po czerwonej kartce dostali również Robert Jankowski i Bartosz Wuszter. Brak tych trzech graczy zdecydowanie osłabił defensywę Wisły. Ale i tak płocczanie nieźle się trzymali. W 53. min przegrywali tylko 18:21. Niestety końcówka meczu należała do gospodarzy. W 58. min A1 prowadziło już 25:19. Ostatecznie nafciarze przegrali pięcioma punktami.

Do odrobienia

Strata pięciu punktów w europejskich pucharach jest do odrobienia. Ale nafciarze wcale nie musieli przegrać tego meczu. Po spotkaniu sami długo się zastanawiali, jak doszło do tej porażki. Bo zespół z Bregenz nie jest jakąś wybitną ekipą. Austriacy grają przyzwoitą piłkę ręczną, ale są z pewnością do pokonania. Trzeba tylko zagrać z większą koncentracją. Nie można też pozwolić sobie na niewykorzystywanie dogodnych sytuacji. A niestety w sobotę to się nafciarzom zdarzało zbyt często. Ale w niedzielę w Płocku są w stanie odrobić stratę z nawiązką.

A1 Bregenz - Wiła Płock 27:22 (10:11)

A1: Vaskevicius, Winkler - Haspel, Ljubanovbic 3, Sigurdsson 3, Manhart, Schlinger 4, Varga 2, Wilczynski 10, Radojcic, Klement 2, Knauth 2, Gunter 1.

Wisła: Marszałek, Góral - Jankowski, Kuptel 4, Niedzieslki 2, Paluch 2, Szczucki 2, Titov, Wiśniewski 3, Witkowski 4, Wleklak 2, Wuszter 3.

Kary: A1 - 12 min; Wisła - 22 min.

Sędziowali: Dostal i Macharacek (Słowacja).

Widzów ok. 1000.