Władysław Łach dla "Gazety": wyszukuję talenty dla Górnika

Mam już na oku kilku chłopaków, ale na razie nic więcej o nich nie powiem - zarzeka się trener Władysław Łach, od niedawna "szperacz talentów" w Górniku Zabrze.
Piotr Płatek: Jak to się stało, że pojawił się Pan w Górniku?

Władysław Łach: Nie miałem ostatnio konkretnych propozycji i akurat Marek Koźmiński zaoferował mi pracę w swoim klubie.

Na czym ma polegać Pańska praca?

- Jeżdżę po stadionach, oglądam mecze trzeciej czy czwartej ligi i zbieram informacje o młodych, utalentowanych zawodnikach, potencjalnych kandydatach do testów w Górniku. Chętnych nie brakuje, ja robię takie wstępne sito i oceniam możliwości tych młodych chłopaków.

Z racji swego zamieszkania zalicza Pan pewnie głównie boiska podkrakowskie?

- Jeżdżę po prawie całej Polsce. Wiem już nawet, jak trafić na Śląsku na stadion trzecioligowego Rozwoju (śmiech).

Z Zabrzem dotychczas nie miał Pan wiele do czynienia?

- Nie do końca. Na ostatnich mistrzostwach świata zagrało dwóch moich wychowanków: Marek Koźmiński i Tomek Hajto. Obaj byli lub są związani z zabrzańskim Górnikiem.

Zatem współpraca z Markiem Koźmińskim to nie przypadek?

- Znamy się od dawna. Najpierw był moim piłkarzem, a kiedy grał we Włoszech, jeździłem na jego zaproszenie na trenerskie staże do Brescii i Udinese. Wiele mi te włoskie lekcje dały.

Co Pan ostatnio porabiał?

- Cztery miesiące nie było mnie w kraju. Na zaproszenie kolegi byłem w Stanach Zjednoczonych. Darek Bujak to były junior Wisły Kraków, który od dawna przebywa w USA. Wspólnie doprowadziliśmy juniorski zespół z miasta Newark do mistrzostwa stanu Delaware oraz do trzeciego miejsca na Wschodnim Wybrzeżu USA. Uważam, że to duże osiągnięcie.

Nie jest Pan przypadkiem zagrożeniem dla pozycji trenera Waldemara Fornalika?

- Nie ma takiej możliwości. Rozmawiałem z Waldkiem, mamy zupełnie różne zadania. Ja jestem w Zabrzu od wyszukiwania talentów, a on prowadzi pierwszy zespół. Waldek ma duży mandat zaufania od prezesa i właściciela klubu.

Jak długo zamierza Pan pełnić rolę wyszukiwacza talentów dla Górnika?

- Zgodnie z naszą umową, jeśli dostanę jakąś dobrą propozycję prowadzenia ligowego klubu, będę mógł zawiesić obowiązki w Górniku.

Często przyjeżdża Pan do Zabrza?

- Spotykam się z Markiem Koźmińskim raz, dwa razy w tygodniu. W trakcie naszych rozmów analizujemy wyniki mojej pracy.

Odkrył już Pan jakieś talenty?

- Talenty są, ale więcej powiedzieć nie mogę. Konkurencja nie śpi.



Władysław Łach ma 58 lat, trzykrotnie prowadził zespół Hutnika Kraków. W 1990 roku, wspólnie z Waldemarem Koconiem, wprowadził piłkarzy Hutnika do I ligi. Trenował także młodzież: Hutnika, Wisłoki Dębica, Kamaksu Kańczuga, GKS Bełchatów (awans do I ligi), Górnika Łęczna i Śląska Wrocław. Jako piłkarz grał w krakowskich klubach - Grębałowiance, Wandzie i Hutniku

pp