Sport.pl

Pamapol AZS - NKS Nysa 3:0

Na inaugurację rozgrywek w Polskiej Lidze Siatkówki zawodnicy Pamapolu łatwo pokonali w sobotę NKS Nysa 3:0. Mecz trwał niewiele ponad godzinę
Pierwsze spotkanie miało przynajmniej częściowo odpowiedzieć na pytania: na co w sezonie 2003/04 stać będzie akademików i w jakiej formie jest zespół, który na przygotowanie miał niewiele ponad trzy tygodnie. Rywal nie był jednak wymagający, dlatego trudno o pełne odpowiedzi. W sobotę akademicy zagrali poprawnie i to wystarczyło do wysokiego zwycięstwa.

Młoda drużyna z Nysy dobrze spisywała się w ostatnich sparingach, dlatego spodziewano się znacznie trudniejszej przeprawy. Gracze Włodzimierza Madeja najwyraźniej nie wytrzymali jednak presji. Mieli duże problemy z zagrywką, jeszcze większe w przyjęciu serwisu, a w związku z tym również w ataku. Z blokiem AZS tylko od czasu do czasu radził sobie Arkadiusz Olejniczak (jeden z czwórki występujących w sobotnim mistrzów świata juniorów). W tej sytuacji częstochowianie od początku wyraźnie przeważali.

W rozegraniu zaskakująco dobrze radził sobie Paweł Woicki. Dokładnie dogrywał piłki do kolegów, którzy w ataku zdobywali punkt po punkcie. Po kilkunastu minutach gry w pierwszym secie było aż 20:12. I chociaż w końcówce nasza drużyna straciła trzy punkty przy zagrywce rywali, set szybko dobiegł końca. Siatkarze Pamapolu mogli wygrać różnicą większą niż 5 punktów, ale popsuli zbyt wiele serwisów. W tym elemencie słabo wypadli w całym meczu. Często wprowadzali piłkę asekuracyjnie, a ryzykując mocną zagrywkę z wyskoku popełniali błędy.

- Dzisiaj dobrze funkcjonował atak, obrona, blok, ale w zagrywce mieliśmy sporo problemów - przyznał po meczu skrzydłowy Pamapolu Krzysztof Gierczyński. - Tutaj mamy największy potencjał.

Wysokie zwycięstwo w drugiej partii akademicy zawdzięczają świetnej grze w końcówce. Wcześniej zbyt często mylili się w serwisie, przegrali też kilka wymian, w których siatkarze z Nysy zaimponowali świetną grą w obronie. Gdy częstochowianie poprawili zagrywkę i uszczelnili blok punkty zaczęły się sypać jak z rogu obfitości. Gierczyński, Michał Winiarski, Grzegorz Szymański dostawali dobre piłki od Woickiego i przewaga AZS rosła z akacji na akcję. Skończyło się na wyniku 25:17.

W trzeciej partii Woickiego zastąpił Jakub Oczko. Biało-zieloni znowu wyraźnie przeważali i wydawało się, że zwyciężą z przewagą nie mniejszą niż w drugim secie. W pewnym momencie coś się jednak zacięło. Przy zagrywce Jarosława Maciończyka Nysa doprowadziła do stanu 21:20 i doszło do emocjonującej końcówki. Po walce punkt za punkt minimalnie w aut zaatakował Piotr Łuka i mecz dobiegł końca.

Za sobotni występ chyba najwięcej pochwał zebrał rozgrywający AZS Paweł Woicki. 20-latek w pełni na nie zasłużył. Grał bez kompleksów i jak na niewielką liczbę treningów, dobrze rozumiał się partnerami. Po meczu przyznał, że występ kosztował go mnóstwo nerwów. - Bałem się, że może być ciężko, tak jak wtedy gdy pierwszy raz zgrałem w serii B w Politechnice Warszawa. Teraz już mogę odetchnąć i powiedzieć, że jestem zadowolony. Były jeszcze niedociągnięcia, ale widać, że wszystko idzie w dobrą stronę. Więcej o naszej grze można powiedzieć wtedy, gdy trafimy na trudniejszego rywala - uważa.

- Nie wytrzymaliśmy presji - tłumaczył przyczyny porażki atakujący NKS Adrian Patucha. - Od początku meczu byliśmy spięci. Zresztą widziałem po sobie, że coś jest nie tak. Szkoda, że tak to się ułożyło, bo przed meczem byliśmy pełni optymizmu. Będziemy się docierać i sprawimy jeszcze niespodzianki.

Pamapol AZS - NKS Nysa 3:0 (25:20, 25:17, 25:23)

Pamapol: Woicki, Winiarski, Kokociński, Szymański, Gierczyński, Gołaś, Kryś (libero) - Szewiński, Oczko, Jurkiewicz;

NKS: Maciończyk, Olejniczak, Kasprzak, Patucha, Łuka, Markiewicz, Gacek (libero) - Jaszewski, Kurek, Syguła.

Powiedzieli po meczu

Włodzimierz Madej, trener NKS Nysa: - Siatkarze Pamapolu zagrali dziś zdecydowanie lepiej niż mój zespół. Nie mogliśmy sobie poradzić z ich zagrywką. Do tego nasz blok szwankował, co powodowało, że seriami traciliśmy punkty.



Edward Skorek, trener Pamapolu AZS: - Najważniejsze są trzy punkty. I my, i przeciwnik mieliśmy mało czasu na odpowiednie przygotowania do sezonu. Po tym spotkaniu musimy poprawić jeszcze wiele elementów w naszej grze. Mogę być zadowolony z przyjęcia zagrywki oraz bloku, który czujnie funkcjonował. Na pewno należy popracować nad zagrywką. W trzecim secie dawałem pograć graczom rezerwowym. Postaram się ich stopniowo wprowadzać do zespołu.