Piłkarze Zagłębia zdeklasowali KSZO

II LIGA PIŁKI NOŻNEJ. KSZO - Zagłębie 0:5 (0:2). Zagłębie rozegrało najlepszy mecz w tym sezonie. Bez pauzujących za kartki Manuszewskiego i Salamońskiego rozgromiło na wyjeździe KSZO aż 5:0, a mogło znacznie wyżej!
Lubinianie zagrali świetnie, w czym pomogły im szybko zdobyte dwie bramki. Najpierw już w 6. minucie po błędzie Roberta Rzeczyckiego w środku pola piłkę przejął Tomasz Rogóż. Podał na lewe skrzydło do niepilnowanego Zbigniewa Murdzy, który strzelił z 20 metrów. Piłka przeszła po palcach Tomasza Dymanowskiego, odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki. Drugiego gola goście zdobyli w 14. minucie, tuż po rzucie rożnym wykonywanym przez... gospodarzy. Dośrodkował Łukasz Giermasiński, ale piłkę przejęło Zagłębie i wyprowadziło błyskawiczną kontrę. Akcję Krzysztofa Kazimierczaka zakończył celnym strzałem w sytuacji sam na sam Rafał Piętka.

Podczas meczu cały czas padał deszcz, ale w takich warunkach o wiele lepiej czuli się lubinianie. Świetnie grała druga linia kierowana przez Ireneusza Kowalskiego, który tym razem nie mógł jednak liczyć na pomoc ani Jacka Manuszewskiego, ani Tomasza Salamońskiego. Obaj pauzowali za kartki, więc Olarević po raz kolejny wystawił inny skład. W meczu z beznadziejnie dysponowanym rywalem nie miało to jednak znaczenia. Do przerwy gospodarze mieli jedyną dobrą okazję w 20. minucie, gdy po strzale Pawła Zajączkowskiego piłka trafiła w słupek, a dobitki Tomasza Sobczaka i Giermasińskiego obronił Danijel Madarić. I to wszystko.

W przerwie trener Czesław Palik wprowadził trzeciego napastnika, by jego zespół zaczął strzelać gole, a szkoleniowiec gości kolejnego obrońcę, by przypadkiem bramki nie stracić. Efekt? W drugiej połowie Zagłębie strzeliło trzy gole, gospodarze żadnego.

W 53. min, po rzucie rożnym Zagłębia, obrońcy wybili piłkę przed pole karne. Rafał Hubscher strzelił po ziemi, ale piłka zatrzymała się na grząskiej murawie. Najszybciej doszedł do niej Murdza i podwyższył rezultat. Sześć minut później Ireneusz Kowalski zdobył najładniejszą bramkę meczu. Uderzenie z pierwszej piłki z 30 metrów brawami nagrodzili nawet ostrowieccy kibice. Rezultat ustalił w 80. minucie, wykorzystując błąd Dymanowskiego, Grzegorz Niciński, który wszedł na boisko w drugiej połowie i był to jego pierwszy mecz po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Zwycięstwo lubinian mogło być jeszcze bardziej okazałe, goście jeszcze raz trafili w słupek, a kilka razy ofiarnymi wślizgami sytuację ratowali obrońcy KSZO.

Gospodarze próbowali atakować, ale ich strzały nie mogły zaskoczyć bramkarza Zagłębia. Nawet gdy Sobczak znalazł się sam na sam z Madariciem, to i tak trafił w niego.

- Nie przypuszczałem, że wygramy tak łatwo - przyznał trener gości Żarko Olarević. - Wstyd przegrać w takich rozmiarach, ale raczej nie zrezygnuję z pracy, bo zawodnicy mnie o to proszą - mówił załamany trener KSZO.

seb

Zdaniem trenerów

Żarko Olarević

Zagłębie

Szybko strzelona bramka pozwoliła na kontrolowanie meczu. Bardzo dobrze nam się grało na śliskim boisku i rozegraliśmy kapitalny mecz. Cieszę się z udanego powrotu na boisko Nicińskiego, który długo leczył kontuzję.

Czesław Palik

KSZO

Myślałem, że taka klęska jak z Cracovią już nie powtórzy. Zagłębie było zespołem o klasę lepszym. Dziękuję zawodnikom za determinację, a nawet za to, że rzucali się rywalom pod nogi. Oni chcą grać nawet z kontuzjami i gorączką, jak Marcin Wróbel. Jest mi bardzo ciężko się pozbierać. Przyjdzie nam toczyć heroiczny bój o utrzymanie.

KSZO OSTROWIEC - ZAGŁĘBIE LUBIN 0:5 (0:2)

Bramki: 0:1 - Murdza (50), 0:2 - Piętka (14), 0:3 - Murdza(53), 0:4 - Kowalski (59), 0:5 Niciński (80).

KSZO: Dymanowski - Wieprzęć, Rzeczycki, Wróbel Ż - Zajączkowski (65. Łatkowski), Giermasiński, Powroźnik (46. Kanarski), Pietrasiak, Czpak (46. Sykuła) - Sobczak, Tasić

Zagłębie: Madarić - Huebscher, Kłabukow, Kłos - Piętka, Szczypkowski, Perović Ż, Kowalski, Kazimierczak (46. Żytko) - Murdza (78. Pytlarz), Rogóż (68. Niciński)

Widzów: 1,3 tys.

Sędziował: Andrzej Kajzer (Warszawa)