W derbach Trójmiasta rugbistów lepsze Ogniwo

Najpierw emocji nie potrafili okiełznać rugbiści Arki Gdynia i Ogniwa Sopot, które zmierzyły się w derbach Trójmiasta. Od początku meczu toczyły się indywidualne pojedynki niektórych zawodników. Arka miała przewagę, ale pierwsi punkty zdobyli sopocianie. W 8. minucie Marcin Baraniak zdołał przyłożyć piłkę na polu punktowym "Buldogów", Daniel Podolski podwyższył wynik na 7:0 dla gości. Gdynian stać było tylko na skutecznie wykonany rzut karny Konrada Chromińskiego.

W drugiej połowie dobrze grające w destrukcji Ogniwo nie powstrzymało młyna Arki, któremu udało się zdobyć przyłożenie. Były to ostatnie punkty gdynian. Sopocianie odpowiedzieli celnym karnym Daniela Podolskiego i mistrzowie Polski mogli cieszyć się z wygranej, ale ich trener Grzegorz Kacała nie mógł spokojnie udzielać wywiadu telewizji. Musiał go przerwać, gdyż część kibiców Arki nie mogła pogodzić się z przegraną, próbując wyrównać rachunki z zawodnikami Ogniwa. Kacale i Sylwestrowi Hodurze udało się zażegnać niebezpieczny rozwój pomeczowej sytuacji.

Nerwowo było również w Gdańsku. Tu zmierzyły się piętnastki gdańskiej Lechii oraz wicemistrzowie Polski Budowlani Łódź. Lechia grała w pierwszej połowie lepsze, bardziej skuteczne rugby. Gdańszczanie stracili tylko jedno przyłożenie i były to jedyne straty w tej części meczu.

W drugiej lepsi byli goście, którzy potrafili wykorzystać złą grę w obronie Lechii. Gdańszczanie zaczęli popełniać mnóstwo prostych błędów i gdyby nie punktowa akcja Stanisława Więciorka i Adama Latopolskiego w 50. minucie mogliby ten mecz przegrać. Budowlani nie poddali się i dopingowani przez swoich rezerwowych doprowadzili do stanu 25:25. Punkty Jacka Grebasza i Latopolskiego dały lechistom prowadzenie 32:25 na ok. 10 minut przed końcem meczu, ale gdańszczanie nie potrafili tego wyniku utrzymać. Faul na dobrze grającym Latopolskim zakończył się potężną bójką, w której wzięło udział kilkunastu zawodników. Wśród gdańszczan czerwonymi kartkami ukarani zostali Latopolski i Grebasz. Budowlani zdołali przenieść grę pod pole punktowe Lechii i zdobyli przyłożenie oraz podwyższenie. Mecz zakończył się remisem 32:32.

Niespodziankę sobie, kibicom oraz zawodnikom Ogniwa i Arki sprawili koledzy z AZS AWFiS Gdańsk. Gracze trenera Jerzego Jumasa, wśród których pierwsze skrzypce grał Ukrainiec Jurij Buchało, wygrali z wyżej notowanym AZS Folc Warszawa. Wszystkie punkty dla akademickiej drużyny z Gdańska zdobył Buchało.



dla Gazety

Marek Płonka, trener Lechii

- Mam wielkie pretensje do sędziów, a raczej tego, kto obsadza nasze mecze. Tydzień temu w Lublinie na linii był sędzia z Łodzi - byliśmy wielokrotnie karani, nie wiadomo za co. To samo teraz: następny mecz gramy w Sopocie z Ogniwem, a na linii jest sędzia z Sopotu...

Rugby to gra błędów, popełniliśmy ich za dużo jak na twardy atak Budowlanych. Bijatyka? No cóż, krew nie woda.

Mirosław Szczepański, trener Budowlanych

- Ten remis to chyba sprawiedliwe rozstrzygnięcie. Lechia w końcówce popełniła za dużo błędów, żeby wygrać. Szkoda, że my nie byliśmy bardziej skuteczni.

not. ams



komentarz

Na Lechii bez zmian

Dwa tygodnie temu pisałem, że nieliczni kibice na meczach rugby gdańskiej Lechii są lekceważeni. Podczas spotkań nie ma spikera, tablicy wyników nikt nie obsługuje. Kiedyś można było...

Efekt jest taki, że wszyscy nawzajem pytają się, jaki jest wynik. Działacze - dziennikarzy, dziennikarze - kibiców. Jak długo będzie trwać ta farsa?

Adam Mauks