Sport.pl

Lech Poznań - GKS Katowice 1:2 (0:2)

Kolejna porażka poznańskiego Lecha
Szkoda potu wylanego przez graczy "Kolejorza", bo poszedł on na marne. Katowice pod wodzą trenera Edwarda Lorensa były w tym sezonie chłopcem do bicia. Przyszedł jednak Jan Żurek i zastosował nowe, skuteczne metody. Nie krył ich po meczu: - Piłka nożna polega na skutecznej obronie i strzelaniu bramek - powiedział mało odkrywczo. GKS grał zmasowaną obroną, nastawiając się na grę z kontry. A kiedy na dodatek udało mu się po pięknym, choć dość przypadkowym, strzale Stanisława Wróbla zdobyć bramkę już w 6. min meczu, taktyka ta miała jeszcze większe szanse powodzenia.

Przez kolejne 85 minut mecz wyglądał niezmiennie tak: Lech nacierał, walczył, wygrywał pojedynki, odbierał piłkę katowiczanom, ale niemal każda próba dogrania jej w pole karne kończyła się podobnie - niekiedy ośmiu graczy GKS w pobliżu bramki Jarosława Tkocza radziło sobie bez trudu.

Owszem, spośród mnóstwa sytuacji podbramkowych i 27 strzałów na bramkę Katowic kilka było naprawdę groźnych, ale zdecydowana większość jednak nie. Mało tego, w 32. min GKS wyprowadził drugą kontrę, oddał drugi celny strzał na bramkę Lecha i było 0:2.

To oznaczało, że mecz całkowicie wymknął się Lechowi z rąk. Kiedy jednak wprowadzeni po przerwie na boisko Nawrocik i Zakrzewski wypracowali wreszcie akcję, po której padł gol (chwilę potem byli bliscy drugiej, podobnej), okazało się, że nawet te straty można było odrobić. Pod warunkiem że poza szarpaniem, bieganiem i walką "Kolejorz" miałby przez te 60 minut gry jakiś pomysł na to, jak rozbić defensywę GKS. A na ten pomysł wpadł dopiero w 88. min, gdy większość piłkarzy nie miała już sił.

Chęć do walki była różna u różnych graczy i w różnych momentach. Weźmy taką np. akcję Lecha z 66. min, po której poznaniacy byli szczególnie blisko zdobycia gola. Piłka wybita przez katowickich obrońców opuściła pole karne. Rafał Grzelak nie kwapił się jednak, by do niej podbiec. Ruszył dopiero wtedy, gdy zobaczył, że na start do piłki zdecydował się Paweł Kaczorowski - piłkarz stojący 20 m dalej niż Grzelak od miejsca zdarzenia. Kaczorowski nie uznał jednak, że jest za daleko. Nie tylko dogonił piłkę, minął obrońcę, ale jeszcze ładnie dograł ją w pole karne. Tam jednak Damian Nawrocik nie trafił w futbolówkę...

Kibice przeżyli na stadionie huśtawkę uczuć. Chyba sami nie wiedzieli już, jak mają się zachować. Raz gwizdali, raz krzyczeli ze złości, niekiedy złośliwie żartowali i śmiali się, wołali "jeszcze jeden", gdy piłka po gwizdku wpadła do katowickiej bramki, to znów niesieni poczuciem obowiązku dopingowali "Kolejorza". Było jednak widać, że pakt z piłkarzami, w którym zawodnicy zobowiązali się do walki do upadłego, a kibice - do stałego dopingu bez gwizdów, zawarli tylko niektórzy fani. Delegacja, która w piątek pojawiła się na Bułgarskiej, nie mogła wypowiadać się w imieniu całego stadionu, z którego większość nie miała zamiaru darować sobie gwizdów.

Po takim meczu, jak ten z Katowicami, żal wszystkiego. Żal punktów, żal szybko straconych goli, żal ostatnich minut i ostatnich akcji, żal rozgoryczonych widzów, żal biednego Ryszarda Łukasika, którego oficjalny debiut na ławce trenerskiej Lecha był tak nieudany. Najbardziej chyba jednak żal potu wylanego przez piłkarzy Lecha. Wylali go sporo, a wszystko na marne. Okazuje się, że walka przez 90 minut - choć może zadowolić przynajmniej część kibiców - to zdecydowanie za mało, by mecz wygrać. Potrzeba jeszcze pomysłu, skuteczności i szczęścia.

LECH POZNAŃ1(0)
GKS KATOWICE2(2)
Bramki:

Lech - Zakrzewski (88. min po podaniu Nawrocika)

Katowice - Wróbel (6. min po podaniu Adżema), Gajtkowski (32. min po podaniu Adżema)

LECH: Piątek - Kryger (46. Nawrocik), Wójcik, Bosacki, Kaczorowski Ż - Madej, Świerczewski, Lasocki (54. Piskuła), Jacek (77. Zakrzewski), Grzelak - Reiss

GKS: Tkocz - Sadzawicki (46. Nankow, 74. Owczarek), Kowalczyk, Adżem, Widuch, Adamczyk, Fonfara, Bojarski, Muszalik, Wróbel (90. Kurović), Gajtkowski

Sędzia: Antoni Fijarczyk

Widzów 11 tys.



LECHGKS
27strzały5
9strzały celne2
8rzuty rożne0
1spalone1
12faule13


1 sierpnia 1998 r.

Ostatnia wygrana Lecha nad GKS Katowice w Poznaniu - było wtedy 3:1 po dwóch golach Roberta Wilka i jednym Piotra Reissa