Kolporter Kielce - Montex Lublin 26:34

Już pierwszy kwadrans meczu Kolportera z Monteksem rozwiał nadzieje kielczanek na zwycięstwo. Lublinianki dały sobie rzucić tylko dwie bramki, a same zdobyły trzynaście. Montex wygrał w Kielcach 34:26. - Dziewczyny pokazały, kto jest jeszcze mistrzem Polski - powiedział Zygfryd Kuchta, obecny na meczu selekcjoner kobiecej reprezentacji Polski
Nie wiadomo, czy kielczanki przestraszyły się rywala, czy może zasiadających na trybunach VIP-ów. W loży honorowej byli między innymi przybyli z piłkarskiego meczu Kolportera Korona z Odrą Wodzisław prezes PZPN Michał Listkiewicz, trener kieleckich piłkarzy Dariusz Wdowczyk i trener piłkarskiej młodzieżówki Edward Klejdinst oraz władze Kielc. Od początku spotkania nie potrafiły poprawnie zaatakować bramki Monteksu. Gubiły piłkę i niedokładnie podawały. Jeśli udało im się sklecić atak, to i tak trafiały na fantastycznie dysponowaną bramkarkę Magdalena Chemicz. Tylko w pierwszych 20. minutach obroniła 18 rzutów, w tym dwa karne. - W Kolporterze brakowało zawodniczki, która poprowadziłaby w tym pierwszym kwadransie grę. A wynik cały czas uciekał - mówił po meczu Kuchta.

Trener Andrzej Drużkowski, który pierwszy raz od 9 lat poprowadził drużynę przeciwko Monteksowi, próbował wszystkiego. Nie pomogło, gdy przy stanie 2:8 wziął czas, zaraz zrobiło się 2:13. Wysunięte w obronie Wioletta Luberecka i Agnieszka Wolska nie pozwoliły kielczankom rozegrać piłki w ataku pozycyjnym. Drużkowski zmieniał bramkarki, zalecał indywidualne krycie i ustawienie w ataku. Nic z tego. Dopiero pod koniec pierwszej połowy lublinianki pozwoliły Kolporterowi pograć. Siedmiobramkowa strata, z jaką kielczanki schodziły do szatni, była najmniejszą przed przerwą.

Otwarcie drugiej połowy Kolporter miał równie fatalne. Luberecka rzucała bramki jak chciała. Przewaga cały czas wynosiła od siedmiu do dziewięciu goli. - Montex umiejętnie dozował tempo meczu. Mądrze i agresywnie grała obrona, świetnie w bramce spisywała się Chemicz - mówił Kuchta.

Z czasem lepiej zaczął grać kielecki atak. Dobrze grała Bożena Sęktas, kilka udanych zagrań miała Monika Gruba, a w bramce parę rzutów odbiła Karolina Rębosz. Jednak podstawowa siódemka Monteksu była nie do ogrania.

- Nie sądziłam, że pójdzie nam tak łatwo. Pierwsze piłki są najważniejsze. Jak je odbiłam, to potem już było łatwiej. Nie miało znaczenia, że gramy przeciwko trenerowi Drużkowskiemu. Trenerzy się zmieniają, a my nadal jesteśmy najlepsze - powiedziała Magdalena Chemicz.

W sobotę Kolporter gra w Lubinie z Zagłębiem.

Kolporter Kielce - Montex Lublin 26:34 (10:17)

Przebieg: 0:2, 1:4, 2:4, 2:13, 7:15, 10:17. 11:20, 14:21, 14:23, 19:27, 22:28, 25:33

Kolporter: Pawłowska, Fijas, K. Rębosz - Sęktas 8, Artsiomienka 5 (3), Dworaczyk 4, Hołowaty 3 (1), Gruba 3. Duda 2, Czaplińska 1, D. Rębosz. Montex: Chemicz, Pierzchała - Majerek 9, Wolska 7, Luberecka 6 (2), Damięcka 6, Silantiewa 3, Malczewska 2, Aleksandrowicz 1, Hipnarowicz, Rola. Kary: 8 i 6 minut

Sędziowali: Paweł Frańczak i Wojciech Michalik (Kraków). Widzów 800