Sport.pl

Koszykówka. Turniej w Ostrowie

Po słabej grze koszykarze Polonii-Warbud Warszawa zajęli drugie miejsce w pierwszym dla nich przedsezonowym turnieju w Ostrowie. Debiut centra z Nigerii Uche Nsonwu był średnio udany
Warszawiacy w sobotę pokonali dopiero po dogrywce kompletowany od niedawna z myślą o występie w PLK (w miejsce Unii Tarnów) zespół Wisły Kraków. W niedzielę bezdyskusyjnie przegrali z pozbawioną trenera (Andrzej Kowalczyk obserwował finały ME w Szwecji) i mającą kłopoty z obsadą pozycji podkoszowych drużyną Gipsaru-Stal Ostrów.

W pierwszym meczu problemem nie do pokonania dla warszawiaków był 36-letni ciężki skrzydłowy Wisły Michael Ansley (znany z gry w Sopocie), który pod koszem nie odrywając się niemal od podłogi ogrywał wszystkich warszawiaków jednym zwodem. Nieźle w Wiśle spisywał się też znany z Pruszkowa Tomasz Suski, który wraca do gry po dwóch latach przerwy (kontuzje). Polonii udało się jednak wygrać po dogrywce, głównie dzięki trafieniom Jeffa Nordgaarda i świetnej dyspozycji w ataku Michała Hlebowickiego. Dzięki temu uniknęli zbędnej gry (o trzecie miejsce) z trzecioligowym ŁKK Łódź (prezesem jest tam były menedżer Polonii Marek Łączyński), który przegrywał mecze różnicą 50 punktów.

Ostrowianie, którzy przygotowania do sezonu zaczęli dopiero dwa tygodnie temu, dość szybko obnażyli słabości Polonii. Już w drugiej kwarcie prowadzili 20 punktami i do końca byli niezagrożeni. Gdyby nie znakomity Eric Elliott i waleczny Nordgaard, mogło dojść do kompromitacji. Polonia miała mieć najlepszą obwodową trójkę w PLK (dwaj wymienieni wyżej plus Walter Jeklin), ale została ona przyćmiona przez tercet ostrowian Szcześniak-Sessoms-Szawarski, wspomagany przez grającego ostatnio w Polonii Romana Prawicę (12 punktów w tym meczu). Co ciekawsze, najlepszym wysokim graczem Gipsaru w tym turnieju był Wiktor Grudziński, waleczny i skuteczny pod koszem. Ostatnie dwa sezony ten środkowy przyrastał do ławki zespołu ze stolicy.

Najciekawszy w tym turnieju był występ nowego centra Polonii Uche Nsonwu (sam Nigeryjczyk sugeruje, żeby nie używać drugiego członu jego nazwiska "Amadi"). 25-letni zawodnik mierzy tylko 203 cm, ale pokazał się jako solidny zbierający (19 zbiórek w dwóch meczach), sprawny, silny gracz gotowy do walki, dobrze biegający do kontrataków i potrafiący mocno wkładać piłkę do kosza z góry. Ale umiejętności gry w ataku ma niewielkie, słabo rzuca wolne, jest zupełnie niegroźny nawet dwa metry od kosza. - Wolę grać tyłem do kosza niż przodem - mówi Nsonwu, który jednak w taktyce Polonii często znajdował się pięć metrów od kosza. - Zespół mi się podoba, podoba mi się sposób pracy trenera. Cztery lata grałem w USA i teraz muszę się dostosować do nowej koszykówki, europejskiej. Za rok spróbuję znów dostać się do NBA - dodawał Nigeryjczyk, który latem grał i trenował razem z Cezarym Trybańskim w ekipie Memphis Grizzlies.

- Nie jestem zadowolony z Uche, było widać, że nie dostosował się do innych zasad gry. Popełnia błąd kroków, stawia zbyt miękkie zasłony, bo te twardsze w Ameryce od razu są odgwizdywane jako faul. Za mało też podawano mu piłek. Pewne zachowania w obronie zaniepokoiły mnie. Ale za wcześnie na jakiekolwiek oceny - mówił trener Polonii Dariusz Szczubiał.

Warszawiacy - mimo wysiłków Nsonwu - fatalnie spisywali się w walce o zbiórki. W finale z Gipsarem mieli tylko 17 zbiórek w obronie, przy 16 zbiórkach w ataku rywali. Bezkarnie dobijali piłki pod koszem Polonii wszyscy - nawet Wojciech Szawarski i Paweł Szcześniak. Szczubiał liczy, że tę sprawę rozwiąże przyjazd Bośniaka Samira Lericia. Ten center ma co prawda także tylko 204 cm wzrostu, ale - jak zapewnia trener Polonii - potrafi dobrze ustawiać się pod koszami. - Nie jestem zadowolony z naszej gry, ale na razie celowo niewiele wprowadzaliśmy taktyki na treningach. Mieliśmy przygotowane dwa zagrania i to wszystko - mówi Szczubiał.

Z innych nowych zawodników Polonii znakomicie wypadł Elliott, dobrze Nordgaard. Ambitnie grał ulubieniec trenera Krzysztof Roszyk, ale chyba będzie mu ciężko w PLK, gdyż wyraźnie brakuje mu doświadczenia i przede wszystkim umiejętności rzutu z dystansu. Porównań z o rok młodszym Robertem Pacochą, którego miejsce zajął w Polonii, na razie nie wytrzymuje. Łukasz Koszarek grał mało i trudno o nim powiedzieć cokolwiek poza tym, że mógłby spokojnie startować w mistrzostwach świata w kozłowaniu piłki. Przez dwie minuty pokazał się na boisku wychowanek Filip Marchelewicz i zdobył punkty równo z końcową syreną, gdy zawodnicy Gipsaru już przyjmowali gratulacje za zwycięstwo. Nie grał Arkadiusz Miłoszewski (wybity palec).

Nie wiadomo jeszcze, gdzie Polonia zagra w przyszły weekend. Odwołała swój udział we wcześniej planowanym turnieju na Węgrzech, ale są komplikacje ze zgłoszeniem do zawodów w Słupsku. Tak czy owak trener Szczubiał zapowiada, że warszawiacy będą rozgrywać jakieś mecze. Wystąpi w nich już Lerić, który wczoraj przyleciał do Polski po tygodniowym odpoczynku po starcie w mistrzostwach Europy z kadrą Bośni.



Półfinał: Polonia-Warbud Warszawa - Wisła Kraków 105:101 po dogrywce. Kwarty: 26:23, 20:26, 25:23, 20:19. Dogrywka: 14:10. Polonia: Hlebowicki 26 (3), Nordgaard 17 (3), Elliott 13 (1), Nsonwu 13, Jeklin 3 oraz Karwowski 15 (2), Roszyk 8, Koszarek 6, Jarutis 4, Sidor 0.

Finał: Polonia - Gipsar-Stal Ostrów 87:100. Kwarty: 27:16, 27:20, 29:21, 27:30. Polonia: Elliott 18 (3), Nordgaard 15 (1), Hlebowicki 10 (1), Jeklin 9 (1), Nsonwu 8 oraz Roszyk 10, Jarutis 7, Karwowski 7 (1), Marchelewicz 2, Koszarek 1, Sidor 0.