Sport.pl

Pierwsze zwycięstwo Chemika/Zawiszy w III lidze

W Bydgoszczy rywale gospodarzy, Unia Tczew zaczęli od trafienia w słupek, ale potem na bramkę przeciwników celnie strzelali już tylko miejscowi. Wygrali 4:0
W 32. min z kilku metrów celnie strzelił Mariusz Barlik. Do tego momentu na stadionie Zawiszy także i rywale Tczewa mogli zdobyć gola dającego prowadzenie. W 20. minucie kontratak zainicjował były piłkarz jeszcze pierwszoligowego Zawiszy Grzegorz Pawłuszek. Wyłożył piłkę Dominikowi Ike, czarnoskóry napastnik wyprzedził obrońców gospodarzy, strzelił po ziemi, ale piłka po minięciu Roberta Tomaszewskiego trafiła w słupek. Sześć minut później także i Barlik był w sytuacji podbramkowej. Gdy otrzymał piłkę od Sebastiana Zielińskiego (bardzo aktywnego w polu karnym rywali przez cały mecz), posłał piłkę głową minimalnie obok słupka. Po raz trzeci dziennikarze napisali w notesach słowo określające boczną podporę bramki, gdy kapitan bydgoszczan Włodzimierz Korecki trafił w słupek w 37. min. Okazję na wyrównanie zmarnował trzy minuty później Pawłuszek. Jeden z jego partnerów, który ściągnął na siebie obrońców z prawej strony pola karnego, wyłożył mu piłkę idealnie na 16. metr. Pawłuszek huknął z całej siły, ale kilka metrów nad poprzeczką. Jak się później okazało, był to ostatni w meczu istotny strzał gości na bramkę Tomaszewskiego.

Tuż po przerwie indywidualna akcja Zielińskiego i strzał zmusiły bramkarza Unii Piotra Opuszewicza do piąstkowania. Piłka wylądowała na górnej siatce. Minął kwadrans i Pawłuszek zobaczył żółty kartonik (tylko), bo odepchnął będącego bez piłki Adama Kardasza. Trzy minuty potem Zieliński, pchnięty w polu karnym przez Piotra Wilka, wywalczył "jedenastkę" dla Chemika/Zawiszy. Maciej Śmiglewski zamienił ją na gola. Nie upłynęło pięć minut, kiedy znowu ustawił sobie piłkę na "wapnie", bo Piotr Postkowski bezsensownie sfaulował Barlika. Śmiglewski znowu trafił w ten sam róg. - Nie miałem żadnych obaw przed pierwszym karnym. Przymierzyłem lewą nogą - mówił strzelec dwóch bramek. - Potem chciałem uderzyć w ten sam róg, ale posłałem piłkę wyżej. Ważniejszy jednak był pierwszy gol Mariusza. Druga bramka dała nam luz. Odrobaczyliśmy się i uwierzyliśmy w siebie - dodał. Rywali pogrążył Arkadiusz Woźniak. Nie minęło 60 sekund od jego wejścia na boisko, kiedy wykorzystał podanie kończące efektowny drybling innego rezerwowego Tomasza Cyrankiewicza i było 4:0. - Cieszyłbym się nawet ze zwycięstwa 1:0. Trzeba było wreszcie przełamać złą passę - podsumował trener zwycięzców Bogdan Saboń.



CHEMIK/ZAWISZA BYDGOSZCZ - UNIA TCZEW 4:0 (1:0)

Strzelcy bramek

Chemik/Zawisza: Barlik (32.), Śmiglewski (63., 67. rzuty karne), Woźniak (79.)

Żółte kartki: Kempa, Korecki - Sarnecki, Pawłuszek, Glienke Widzów: 150

Chemik/Zawisza: Tomaszewski- Pruss, Tlałka, Śmiglewski- Kardasz (62. Cyrankiewicz), Krawczyk, Sieradzki, Kempa (56. Jabłoński), Zieliński- Barlik (83. Klein), Korecki (78. Woźniak)