Sport.pl

Plebiscyt "Gazety" na najważniejsze wydarzenie stulecia w śląskiej piłce nożnej (18): kariera Mariana Dziurowicza

Dyktator

Żaden działacz piłkarski nie wzbudzał tylu emocji w historii polskiej piłki nożnej. Wrogowie twierdzili, że jest zarozumiałym arogantem, który wszystko wie najlepiej. Zwolennicy - że nie ma drugiego tak skutecznego człowieka w naszym futbolu

Wielu piłkarskich działaczy z naszego regionu wpisało się do historii futbolu, ale żaden z nich nie miał takiego wpływu na śląską i polską piłkę jak Marian Dziurowicz.

Choć miał kilku poprzedników na fotelu prezesa PZPN z naszego regionu (Ślązak Hanke, Zagłębiacy Ociepka i Ryba), nikt wcześniej z naszego regionu nie zrobił takiej kariery jak on. To właśnie za czasów Dziurowicza PZPN zyskał organizacyjnie i finansowo jak nigdy wcześniej. Także Śląski Związek Piłki Nożnej stał się za jego czasów potęgą. - Dziurowicz był nielubiany, bo stawiał współpracownikom duże wymagania. Był postacią kontrowersyjną, ale działacz piłkarski, jeśli chce odnosić sukcesy, musi taki być - opowiadał nam po jego śmierci trener Antoni Piechniczek.

Największą zaletą Dziurowicza była konsekwencja w działaniu, wadą - dyktatorski styl. Na początku lat 90. Maciej Biega, nieżyjący już dziennikarz sportowy, nadał mu pseudonim "Magnat". Biega uważał, że już wtedy, jako wiceprezes PZPN odpowiedzialny za sprawy finansowe, Dziurowicz rządził z Katowic polską piłką.

Znienawidzony w stolicy od 1995 roku, kiedy został prezesem PZPN. Działacze piłkarskiej centrali przeżyli szok. - Wybraliśmy go demokratycznie i w tym momencie demokracja w PZPN się skończyła - mówili. Rzeczywiście, Dziurowicz był wyniosły, oschły, nie pozwalał sobie przerywać, czasami podnosił głos. Nic dziwnego, że szybko dorobił się wrogów. Nie ukrywał, że należał do PZPR, więc oponenci zrobili z niego postkomunistycznego dinozaura działającego w nowej rzeczywistości. Dziurowicz nie robił nic, żeby ten wizerunek zmienić. Fatalny medialnie, beznadziejnie wypadał w telewizji. Trudno w to uwierzyć, ale w kwietniu 1999 roku dostał Order Uśmiechu, jedyne na świecie odznaczenie przyznawane dorosłym przez dzieci.

Cała Polska poznała Dziurowicza w 1998 roku, kiedy futbolową wojnę wypowiedział mu ówczesny prezes UKFiT Jacek Dębski. Wobec prezesa PZPN wytoczono tyle zarzutów, że gdyby tylko niektóre z nich zostały jednoznacznie potwierdzone, starczyłyby nie tylko do dymisji prezesa, ale i na kryminał. Urząd Kontroli Skarbowej sprawdzał, czy związek prawidłowo płaci podatki. NIK kontrolował, czy związek działał zgodnie z prawem. Okazało się, że haka na Dziurowicza nie ma. On sam wygrał z Dębskim kilka spraw w NSA.

We wrześniu 1999 roku Dziurowicz przegrał wybory na prezesa PZPN z Michałem Listkiewiczem. - Przeanalizuję błędy, które popełniłem, i wrócę do pracy w Katowickim Okręgowym Związku Piłki Nożnej - powiedział wtedy Dziurowicz. Wielu Ślązaków ceni go, bo uważają, że uratował Stadion Śląski. - To on w 1991 roku podjął bój o rozpadający się stadion. Dzięki niemu rozpoczęła się jego modernizacja - podkreśla Rudolf Bugdoł, obecny prezes Śląskiego ZPN. Dziurowicz zmarł w czerwcu zeszłego roku.





Skomentuj:
Plebiscyt "Gazety" na najważniejsze wydarzenie stulecia w śląskiej piłce nożnej (18): kariera Mariana Dziurowicza
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX