Libor Pala zostaje w Lechu, piłkarze ukarani

Za fatalną postawę w meczu z Legią piłkarze "Kolejorza" będą musieli zapłacić 50 tys. zł kary, chyba że wykupią swoje winy dobrą postawą w pojedynku derbowym z Groclinem Grodzisk Wlkp.
Wczoraj po południu w klubie doszło do zapowiadanego wcześniej spotkania zarządu ze sztabem trenerskim, a także radą drużyny. Później został wydany oficjalny komunikat, w którym czytami m.in., iż "za postawę w meczu z Legią Warszawa postanowiono nałożyć na pierwszy zespół karę 50 tys. zł. Po analizie zapisów video i rozmowie z trenerami postanowiono o użyciu kary finansowej w stosunku do całego zespołu". - Nie zastosowaliśmy indywidualnych kar, bo uznaliśmy, że cały zespół w Warszawie nie podjął walki i cały zespół ponosi winę za tę porażkę - tłumaczy Michał Lipczyński z zarządu Lecha. - Szczególne pretensje mamy za pierwszą połowę, której piłkarze nie wytrzymali pod względem psychicznym. Nie pokazali kompletnie charakteru wojowników - dodaje.

Jednocześnie piłkarze "Kolejorza" otrzymali szansę rehabilitacji. - Czekamy do meczu derbowego z Groclinem Grodzisk Wlkp. w następny weekend - mówi Lipczyński. - Po tym spotkaniu zarząd dokona kolejnej analizy, która spowoduje anulowanie lub wykonanie kary pieniężnej - dodaje.

A co w takim razie z trenerem Liborem Palą, którego odejścia domagało się wielu kibiców? Okazuje się, że Czech może na razie być spokojny o swoją posadę. - Trener dowiedział się, że nadal chcemy z nim pracować, bo w końcu musi to przynieść efekty. Na wyniki możemy troszeczkę poczekać, musimy jednak widzieć, że piłkarze "zasuwają" podczas meczów aż miło. Nie może być żadnego odpuszczania i nie podejmowania walki - mówi Lipczyński.

Zarząd miał jednak uwagi do pracy czeskiego szkoleniowca. Przede wszystkim udało się go przekonać do tego, aby Bartosz Bosacki wrócił na pozycję środkowego obrońcy. Od początku sezonu Pala ustawiał Bosackiego uparcie na prawej stronie obrony, bo - jak twierdził - "z tej pozycji wkrótce wybije się do reprezentacji Polski". Obrońca "Kolejorza" popełniał jednak sporo błędów, a kulminacja nastąpiła w piątek w Warszawie przy golu Tomasza Kiełbowicza. Teraz zresztą czeski trener ma większe pole manewru, bo na prawą stronę będzie mógł być przesunięty Waldemar Kryger, a jego miejsce na lewej stronie zajmą rekonwalescenci Paweł Kaczorowski lub Rafał Lasocki.

To, że Pala zmienił zdanie w przypadku Bosackiego oznacza, że stał się bardziej elastyczny, jeśli chodzi o rady z zewnątrz. W tym punkcie zarząd miał do niego najwięcej pretensji. - Chcemy, by nie trzymał się tak kurczowo własnego zdania. Lubimy jego konsekwencję, bo wiemy, że to w końcu przyniesie dobre skutki, jednak trener nie może być uparty. Musi być otwarty, na to co mówi się na zewnątrz - opowiada Michał Lipczyński z zarządu.

Wreszcie sprawa najważniejsza - drużyna musi grać bardziej ofensywnie. - Zażądaliśmy od trenera, aby spróbował bardziej odważnego ustawienia. Zespół posiada bowiem niezwykły potencjał w ofensywie, jednak do tej pory nie był on właściwie wykorzystywany. Teraz to się musi zmienić - twierdzi Lipczyński.

DERBY JEDNAK W SOBOTĘ

Po raz kolejny zmienił się termin rozegrania derbowego spotkania Lecha z Groclinem Grodzisk Wlkp. Pojedynek odbędzie się jednak w sobotę, 13 września, czyli tak jak początkowo planowano. Początek o godz. 18.15. Kolejne przesunięcie związane jest ze zmianą planów telewizji Canal+, która będzie pojedynek derbowy transmitować.

DZIŚ NA ZGRUPOWANIE

Dzisiaj rano piłkarze Lecha pojadą na krótki, trzydniowe zgrupowanie do Szamotuł. Natomiast wczoraj wieczorem trenowali na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Trener Libor Pala nie miał jednak do dyspozycji zbyt wielu zawodników. Choroby leczą bowiem Waldemar Kryger i Piotr Reiss, sprawy osobiste musiał załatwić Piotr Świerczewski, a na zgrupowanie kadry młodzieżowej wyjechali Łukasz Madej, Bartosz Ślusarski oraz Rafał Grzelak.