Tomasz Łapiński nadal trenerem Widzewa

Tomasz Łapiński nadal będzie szkoleniowcem łódzkiego pierwszoligowca. - Widzew to nie cyrk. Nie będziemy znów zwalniać trenera - twierdzi Andrzej Grajewski, menedżer klubu.
Łapiński miał poprowadzić Widzew tylko w jednym spotkaniu. Były kapitan, a potem asystent Andrzeja Kretka, dostał od Polskiego Związku Piłki Nożnej zgodę na prowadzenie zespołu w I lidze. Wszystko dlatego, że Łapiński nie ma jeszcze licencji uprawniającej do prowadzenia drużyn w ekstraklasie. Już od kilku dni, po zwolnieniu Kretka, spekulowano, kto będzie jego następcą. Kandydatem numer jeden był Franciszek Smuda, trener, który już trzykrotnie pracował w łódzkim klubie. Szanse Smudy z dnia na dzień jednak malały. Najpierw szkoleniowiec udzielił kontrowersyjnego wywiadu "Rzeczpospolitej", w którym niepochlebnie wypowiadał się o obecnych i byłych działaczach klubu z al. Piłsudskiego. Wydawało się jednak, że Smuda przeprosił się już przede wszystkim z Grajewskim, który praktycznie rządzi teraz w Widzewie. Szkoleniowiec przyjechał w czwartek do Łodzi, ale jak sam twierdził, jedynie w sprawach prywatnych. W niedzielę Grajewski miał podać nazwisko nowego trenera. I tym razem menedżerowi nie spodobała się wypowiedź Smudy dla jednego z łódzkich dzienników. - Pan Smuda twierdził, że jeśli wróci do Widzewa, to na pewno drużyna nie pojedzie na zgrupowanie do Niemiec. To teraz ja mówię - w Niemczech obozu nie będzie, a w Widzewie nie będzie Smudy - stwierdził po sobotnim meczu Grajewski.

Wiadomo już, że w kolejnych meczach łodzian prowadzi Łapiński. A co z licencją? - Znajdziemy jakieś rozwiązanie. Porozmawiam w tej sprawie z panem Kuleszą (Ryszard Kulesza to dyrektor szkoły trenerskiej w PZPN - red). Jest kilka wyjść, możemy przecież zatrudnić kogoś, kto ma licencję - twierdzi menedżer. Za Łapińskim opowiedzieli się też piłkarze, którzy jeszcze długo po meczu z Górnikiem rozmawiali z Grajewskim. - Nie będziemy zwalniać kolejnego trenera, bo nie mamy następcy. Łapiński musi dostać szansę. Jego wiedza trenerska jest tak duża, że może prowadzić pierwszoligową drużynę.

Nie wiadomo też, co dalej będzie robił Kretek. Byłego trenera Widzewa nadal obowiązuje kontrakt. Grajewski zaproponował mu pracę w IV-ligowych rezerwach. - Podpisałem umowę na prowadzenie pierwszego zespołu - twierdzi szkoleniowiec. Co na to Grajewski? - Kontrakt zostanie wypełniony, chyba, że dojdziemy do porozumienia i uda się go rozwiązać. Umowa jest tak sporządzona, że możemy zaproponować Kretkowi inne zajęcie.