Propozycja nr 10: Pele na Śląsku

Piętą do przodu



Śląsk gościł wielu najwybitniejszych piłkarzy świata. Grali tu; Jaszyn, di Stefano, Cruyff, Charlton, Masopust, Gento, Law, Best, Matthaeus... Ale kibice po latach najchętniej wspominają wizytę "króla futbolu"



Pele przyjechał na Śląsk w maju 1960 roku razem ze swoją drużyną klubową FC Santos. Pobyt był krótki: Brazylijczycy rozegrali u nas tylko jeden mecz - 25 maja na Stadionie Śląskim zagrali z reprezentacją Polski. Bilety były bardzo drogie: żeby zobaczyć popisy króla futbolu (który wtedy był co najwyżej księciem), trzeba było zapłacić 35 zł, plus jedną złotówkę na konto Polskiego Komitetu Olimpijskiego i 3,5 zł na rozbudowę Wojewódzkiego Parku Kultury i Wyppoczynku. Mimo to na Stadion Śląski przyszło ok. 60 tys. kibiców

Prasa podkreślała, że tej klasy klub nie grał jeszcze w naszym kraju. Santos rok wcześniej wygrał pierwsze ogólnokrajowe mistrzostwa Brazylii, grało w nim kilku mistrzów świata ze Szwecji: oprócz Pele także Zito, Pepe i Mauro. Santos surowo potraktował naszych piłkarzy. Po golach Coutinho (2), Pelego (2) i Sormaniego prowadził już 5:0. Dopiero w końcowych minutach Eugeniusz Faber z Ruchu i Jan Liberda z Polonii Bytom zmniejszyli rozmiary porażki. W naszej drużynie najwyższe oceny zebrał bramkarz Edward Szymkowiak, a napastnik Eugeniusz Lerch żałował: - Szkoda, że zabrakło Ernesta Pohla. Wynik na pewno byłby dla nas korzystniejszy. O Pelem tak pisał sprawozdawca z tego meczu: "Trzeba przyznać, że jest to fenomenalny zawodnik. Barczysty, doskonale zbudowany Murzyn dysponuje olśniewającym zestawem tricków, techniką wyśrubowaną do szczytu perfekcji, kondycją, szybkością i bombą nie z tej murawy".

- Podczas meczu na Stadionie Śląskim Pele dwukrotnie oszukał mnie w okrutny sposób - opowiadał "Gazecie" o tym meczu 40-krotny reprezentant Polski Edmund Zientara. - Najpierw, stojąc do mnie plecami, podbił szybko toczącą się po trawie piłkę nie tylko nad swoją, ale i nad moją głową. Zrobił obrót i... tyle go widziałem. Później przyjął ją jakby pod siebie i piętą zagrał do przodu, do skrzydłowego na jakieś 40 metrów. Nie miałem pojęcia, jak się zachować i później nie podejmowałem bezpośredniej walki... - wspominał Zientara

Dwa dni po meczu na Śląskim Brazylijczycy rozgromili 9:1 czołowy zespół niemiecki TSV 1860 Monachium...

Jutro - pucharowe występy Górnika Zabrze