Lubański: Szanse Wisły jak jeden do trzech

Wieczornemu treningowi piłkarzy Anderlechtu oprócz dziennikarzy i kibiców przyglądał się także znany przed laty piłkarz Górnika Zabrze i reprezentacji Polski dziś menedżer piłkarski Włodzimierz Lubański.,
Waldemar Kordyl: Jak Pan ocenia zespół Anderlechtu?

Włodzimierz Lubański: Gdy idzie o aktualną formę, Anderlecht jest drużyną teoretycznie lepszą i to pod każdym względem. Jeśli Wisła myśli poważnie o awansie do Ligi Mistrzów, musi zagrać zdecydowanie lepiej. Nie jest jednak źle, bo po ostatnich zwycięstwach wiślaków w lidze wraca zaufanie do zespołu.

Pana recepta na sukces krakowian?

- Strzelić dwie bramki nie będzie łatwo. Nie mam gotowej recepty na zwycięstwo, trzeba grać szybko, dokładnie i zdecydowanie. Narzucić swój sposób i tempo gry. I oczywiście strzelić gola jak najszybciej. Wierzę w Henia Kasperczaka, myślę, że ma już pomysł na pokonanie przeciwnika.

Kto będzie najgroźniejszym piłkarzem gości pod nieobecność kontuzjowanego Nenada Jestrovicia?

- Z całą pewnością Aruna. To niesamowity zawodnik, który w pojedynkę może wygrać mecz. Jest bardzo szybki, zwrotny i dobrze gra w polu karnym. Nie można zapomnieć o Seolu, to też klasowy piłkarz. Anderlecht podoba mi się ze względu na solidność w grze kolektywnej. Na wyjazdach gra bardzo pewnie i - co ciekawe - stwarza więcej sytuacji do zdobycia gola niż u siebie.

Wierzy Pan w skuteczność Aruny po tym, co zaprezentował w pierwszym meczu?

- Wolę zawodnika, który ma sytuacje i ich nie wykorzystuje, od tego, który ich nie ma. Gdyby Aruna wykorzystał wszystko, mecz w Krakowie byłby zbyteczny.

Na kogo w Wiśle spadnie odpowiedzialność za wynik?

- Na Szymkowiaka i Żurawskiego. Szkoda, że w obronie zabraknie Głowackiego. Nic nie ujmując Jackowi Paszulewiczowi, brakuje mu trochę ogrania i doświadczenia.

Jak Pan ocenia szanse na awans do Ligi Mistrzów?

- 75:25 dla Anderlechtu.