W IV lidze piłki nożnej

Początek sezonu układa się dobrze dla trzech drużyn z naszego regionu. KS Raków, MKS Myszków i Lotnik Goliard Kościelec nie straciły jeszcze punktów. Pierwsze zwycięstwo w IV lidze odnieśli piłkarze z Niegowej.
Około trzech tysięcy widzów zjawiło się 23 sierpnia na stadionie przy ul. Limanowskiego, aby dopingować piłkarzy Rakowa. Nie zawiedli się. KS po bramkach Piotra Malinowskiego pokonał zespół GKS Tychy i nadal prowadzi w czwartoligowej tabeli.

W pierwszej połowie częstochowianie mieli optyczną przewagę, jednak nie potrafili udokumentować jej strzeleniem bramki. Po zmianie stron podopieczni trenera Andrzeja Samodurowa przyśpieszyli grę i już w 48. minucie Malinowski popisał się strzałem w samo okienko. Chwilę później ten sam zawodnik mógł podwyższyć wynik, jednak uderzona przez niego piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

Tyszanie pod koniec spotkania próbowali zmienić niekorzystny rezultat, jednak bez powodzenia. W 62. minucie spotkanie zostało na chwilę przerwane: ktoś z kilkudziesięcioosobowej grupy tyskich kibiców zaczął rzucać race na murawę. Po interwencji policji piłkarze mogli wznowić grę.

Druga bramka dla Rakowa padła w 88. minucie. Akcję zainicjował Maksymilian Rogalski. Dokładnie podał do nieobstawionego Malinowskiego, a ten uderzeniem z 18 metrów ustalił wynik spotkania.

Raków Częstochowa - GKS 71 Tychy 2:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Malinowski (48.), 2:0 Malinowski (88.).

Raków: Siwy - Mastalerz, Sroka, Jankowski (78. Gałkowski), Ojczyk, Żebrowski, Malinowski, Rogalski, Psonka (59. Lisowski), Przybylski (89. Suliński), Czok (73. Lesik).



Kolejne bardzo dobrze spotkanie rozegrali piłkarze z Myszkowa. MKS przed własną publicznością pokonał Śląsk Świętochłowice. Losy tego meczu rozstrzygnęły się już w pierwszej części gry. Prowadzenie zdobyli co prawda goście - po strzale w 12. minucie Mateusza Karcza, jednak trzy minuty później wyrównał Arkadiusz Świder.

Myszkowianie zdecydowanie ruszyli do przodu i na efekt nie trzeba było długo czekać. W 22. minucie gola niezwykłej urody zdobył Dawid Kurzaczek. MKS wykonywał rzut rożny, piłka trafiła do Kurzaczka, który przewrotką umieścił ją w siatce świętochłowiczan. Trzeci gol padł po zamieszaniu w polu karnym Śląska. Najwięcej zimnej krwi zachował Przemysław Szczygieł i wykorzystując niezdecydowanie obrońców gości, ustalił wynik spotkania.

Po zmianie stron Śląsk próbował atakować, jednak obrońcy MKS-u nie popełniali błędów.

- Wiedzieliśmy, że działacze ze Świętochłowic obserwowali nasze ostatnie spotkanie ligowe i trochę ich przechytrzyliśmy - mówi trener myszkowian Krzysztof Całus. - W sobotnim spotkaniu inaczej niż zwykle rozgrywaliśmy stałe fragmenty gry i to zaowocowało.

MKS Myszków - Śląsk Świętochłowice 3:1 (3:1)

Bramki: 0:1 Karcz (12.), 1:1 Świder (15.), 2:1 Kurzaczek (22.), 3:1 Szczygieł (30.).

Myszków: Stańczyk - Gajecki, G. Góra (88. Lamch), Kurzaczek, Szyja (65. Grim), Fajer, Szczygieł (65. Stefański), Piwoński, Świder, Majchrzak, M. Góra.



- Jestem bardzo zadowolony i z wyniku, i z postawy zawodników - mówił trener Jan Teodorczyk po wygranym przez Lotnik spotkaniu z drugą drużyną zabrzańskiego Górnika. - Zabrze przyjechało do nas w silnym składzie. Jego trzon stanowili piłkarze grający na co dzień w pierwszej drużynie Górnika.

Mecz, jak można było się spodziewać, był niezwykle zacięty i emocjonujący. Zarówno gospodarze, jak i goście stworzyli kilka doskonałych sytuacji, które mogły zakończyć się zdobyciem bramki. Na początku drugiej części gry będący sam na sam z bramkarzem Górnika Piotr Prusko nie trafił do siatki, dwukrotnie też wręcz stuprocentowe okazje marnował Daniel Kwasek.

Jedyna bramka padła w 70. minucie. Zdobył ją po indywidualnej akcji Janusz Kowalik.

Lotnik Goliard Kościelec - Górnik II Zabrze 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Kowalik (70.).

Lotnik: Cyruliński - Konieczko, Banaś, Kubanek, Kowalczyk, Awdiejew, Kwasek, Puchała (88. P. Palacz), Kowalik, Prusko (85. Pasieka), D. Palacz (75. Płaza).



Bez zdobyczy punktowych wrócili ze Sławkowa piłkarze Włodara Domeksu. Podopieczni trenera Waldemara Różyckiego przegrali 2:3, chociaż po pierwszych 45 minutach gry prowadzili 1:0.

- Może wszystko ułożyłoby się inaczej, gdyby nie fakt, że w 40. minucie Rafał Skrzypkowiak otrzymał czerwoną kartkę - mówi szkoleniowiec Włodara. - Zdobyliśmy prowadzenie kilka minut wcześniej: po rzucie rożnym piłkę głową do siatki skierował Michał Załucki.

Sławków w drugiej części gry zdecydowanie ruszył do ataku. Po strzale Adriana Kardasa z dystansu było 1:1, a 16 minut później ten sam zawodnik, również uderzeniem zza linii pola karnego podwyższył na 2:1.

- Udało się nam wyrównać na kwadrans przed końcem - dodaje Różycki. - Załucki po raz drugi znalazł się tam, gdzie trzeba, i głową doprowadził do remisu. Nie dało się, niestety, tego wyniku dociągnąć do końca. W ostatniej minucie popełniliśmy błąd w obronie i straciliśmy bramkę. Szkoda, bo punkt nam się należał.



MKS Sławków - Włodar Domex Częstochowa 3:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Załucki (35.), 1:1 Kardas (48.), 2:1 Kardas (63.), 2:2 Załucki (77.), 3:2 Jajeśniak (88.).

Włodar Domex: Karoń - Remian, Brzeziński, Andruszkiewicz, Załucki, Skrzypkowiak, Krężel, Stachera (65. Kamiński), Suszek, Kobus, Maciejewski (50. Tame).



Jura Niegowa przed własną publicznością podejmowała wczoraj Szombierki Bytom. Początek spotkania należał do drużyny gości, którzy po 20 minutach prowadzili już 2:0.

- Wówczas to my ruszyliśmy do przodu - relacjonuje prezes Jury Józef Milewski. - Nie mieliśmy właściwie nic do stracenia i ryzyko się nam opłaciło. Kontaktową bramkę strzelił Tomasz Stachera, a dwie kolejne Zbigniew Nocuń.

Po zmianie stron obie drużyny zanotowały na swoim koncie po jeszcze jednym trafieniu. W 80. minucie ponownie na listę strzelców wpisał się Nocuń, a tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego trzeciego gola dla Szombierek zdobył Łukasz Nowak.

Jura Niegowa - Szombierki Bytom 4:3 (3:2)

Bramki: 0:1 Lasek (19.), 0:2 Galuch (22. karny), 1:2 Stachera (33.), 2:2 Nocuń (37), 3:2 Nocuń (44.), 4:2 Nocuń (80.), 4:3 Nowak (89.).

Jura: Czerkies - Kopecki, Bryła, Janocha (50. Dorobisz), Flak, Migoń, Trepka (70. Nowiński), Stachera, A. Lamch (80. Maciąg), Nocuń (85. M. Lamch).

Pozostałe wyniki: Źródło Kromołów - Concordia Knurów 5:1 (1:0); Unia Dąbrowa Górnicza - Czarni Sosnowiec 2:2 (0:0); Slavia Ruda Śląska - Urania Ruda Śląska 3:0 (2:0).

Sytuacja w tabeli:

1. Raków397:0
2. Lotnik396:1
3. Sławków398:3
4. Myszków396:2
5. Slavia367:4
6. Górnik II366:4
7. Unia346:5
8. Jura347:8
9. Włodar/Domex339:7
10. Szombierki339:9
11. Źródło338:8
12. GKS Tychy333:5
13. Czarni323:6
14. Śląsk302:7
15. Urania301:9
16. Concordia302:11