III liga piłki nożnej: Zagłębie Sosnowiec liderem

III liga. 3. kolejka

Jak gorący kartofel

Zagłębie rozegrało słaby mecz, ale wygrało na własnym boisku z drużyną z Czarnowąsów. Dzięki temu zwycięstwu sosnowiczanie zostali samodzielnym liderem, bo Ruch Radzionków tylko zremisował u siebie z innym beniaminkiem - Walką Zabrze



Zagłębie - Scorpio-Ciurex 1:0

To miało być efektowne zwycięstwo. Kibice liczyli na grad bramek. Tymczasem skończyło się na jednym golu, i to z rzutu karnego. Zagłębie pokonało Ludowy Zespół Sportowy z Czarnowąsów i zostało samodzielnym liderem rozgrywek III ligi. Gdy zbliżał się koniec spotkania, kilkaset z ponad 3 tys. osób siedzących na trybunach sosnowieckiego stadionu (tylu mieszkańców liczy wieś z klubem piłkarskim Scorpio Ciurex) nie wytrzymało i zaczęło krzyczeć: - Co wy robicie! Zagłębie, co w robicie!

Rzeczywiście, sosnowiczanie zagrali słabo. Co prawda bez trudu zepchnęli gości do głębokiej defensywy, ale już pomysłu na strzelenie bramki nie mieli. Mimo że bramkarz gości Maciej Lubczyński często łapał piłkę jak gorący kartofel, piłkarze Zagłębia nie potrafili tego wykorzystać. Najczęściej grali skrzydłami, po czym kończyli akcję niecelnymi dośrodkowaniem. Próbowali też strzelać, ale robili to tak niedokładnie, że tylko mocno nadwerężyli siły chłopców do podawania piłek.

- Zawsze obawiam się takich spotkań. Nie jesteśmy arcymistrzami w ataku pozycyjnym, bo to jednak wymaga świetnej techniki, trzeba się umieć obrócić, przyjąć piłkę, a my musimy grać po swojemu, czyli na obieg i wrzutka. Z lepszymi drużynami będzie lepiej - uspokajał Krzysztof Tochel, trener Zagłębia.

Spotkanie rozstrzygnęło się w I połowie. W ciągu ośmiu minut najpierw Aleksander Sobocki, a potem Piotr Urzędowski przewrócili w polu karnym Marcina Lachowskiego i Zagłębie stanęło przed szansą zdobycia bramki z rzutu karnego.

- Faule były ewidentne. Jeszcze nigdy w życiu mi się nie zdarzyło, żeby w jednym meczu wypracować dwa karne, i to w tak krótkim odstępie czasu . Nie ma co, mecz nam się ułożył, jak trzeba. Pretensje możemy mieć tylko do siebie - mówił Lachowski.

Do obu jedenastek podszedł Mariusz Ujek, ale zdołał wykorzystać pierwszą. - Mogę tylko przeprosić kolegów i widownię. Mam nadzieję, że w następnych meczach będę trafiał - kajał się napastnik Zagłębia.

Mimo olbrzymiej przewagi gospodarzy kolejne bramki nie wpadły. Zagłębiu nie pomógł nawet fakt, że od 52. min goście grali w dziesiątkę (druga żółta kartka Przemysława Dudka).

- Przeszkadzaliśmy sobie w polu karnym. Było wiele akcji, że trzech, czterech ludzi skakało do tej samej piłki. Bramkarz rywali wcale nie był pewnym punktem swojej drużyny. Strzelaliśmy prosto w niego, a i tak piłka wypadała mu z rąk i bronił na raty - podsumował Lachowski.

Zagłębie Sosnowiec 1 (1)

Scorpio-Ciurex Czarnowąsy 0

Strzelec bramki

Ujek (14., karny)

Składy

Zagłębie: Kurdziel - Stemplewski, Drzymont, Treściński Ż, Antczak - Skrzypek (65. J. Rak), Łuczywek (46. Chwalibogowski), Lachowski, Stolpa (80. Bogacz) - Ujek, Bugaj (46. Wurzel).

Swornica: M. Lubczyński - Sobocki Ż (46. Piechaczek), Jeleniewski, P. Dudek Ż, CZ, Hetmański, M. Dudek, Bryłka, Urzędowski, Grendziak Ż (84. D. Lubczyński), Grądowski (61. Wierdak), Leś (46. Maciuszek).

tod

Ruch - Walka 1:1

W derbach Śląska spotkały się zespoły, które jeszcze w czerwcu dzieliła różnica dwóch klas rozgrywkowych. Jednak w sobotnim meczu nie było tego widać i niedawni II-ligowcy stracili na własnym boisku pierwsze punkty z beniaminkiem.

W I połowie zespołem zdecydowanie lepszym była Walka. Po półgodzinie gry goście objęli prowadzenie: z rzutu rożnego dośrodkował Marcin Domagała, tuż przed polem karnym piłkę źle przyjął Mariusz Wloka, a ten błąd wykorzystał Krystian Sosna, który popisał się strzałem z pierwszej piłki. - To był piękny gol. Oby więcej takich było, to kibice będą zadowoleni - chwalił strzelca Zdzisław Iwański, trener Walki. Przed przerwą dwoma ładnymi strzałami z rzutów wolnych popisał się Domagała, ale Marcel Różanka nie dał się zaskoczyć, wybijając piłkę na róg. - Walka prowadzi zasłużenie. Jest zespołem lepszym, szczególnie w środku pola, gdzie bardzo mądrze gra Marek Maj - mówił w przerwie Jan Benigier, były piłkarz Ruchu Chorzów, wicemistrz olimpijski z Montrealu. - Marek, który ma 37 lat, jest solą mojej drużyny - wyjaśniał później szkoleniowiec Walki. - Nie jestem gwiazdą drużyny. Chcę tylko na tle młodszych kolegów jakoś wyglądać - mówił skromnie po meczu Maj.

Po przerwie gospodarze przystąpili do odrabiania strat. Wyrównującą bramkę mógł zdobyć 18-letni Dawid Rudyk. Jednak po dośrodkowaniu Tomasza Krzęciesy z bliska przestrzelił. Kwadrans przed końcem radzionkowianie wyrównali. Przed polem karnym Marka Tokarza przewrócił Przemysław Gałecki. Sam poszkodowany ładnym strzałem z rzutu wolnego w górny lewy róg pokonał Daniela Piechotę. - To mój drugi gol w tym sezonie. Szkoda, że nie jest zwycięski. Niestety, przespaliśmy I połowę. Remis jest dla nas porażką - mówił, schodząc do szatni Tokarz. - To jest pozytywne, że moi zawodnicy tak traktują ten wynik. Ale takie są uroki sportu. Dopiero tworzymy zespół i w ciągu miesiąca nie da się wszystkiego zrobić. Remis jest wynikiem sprawiedliwym - podkreślał Jan Pietryga, szkoleniowiec Ruchu. Goście byli zadowoleni. - Zdobyliśmy jeden piękny punkt - cieszył się trener Iwański. Dodajmy, że jego zespół przez ostatnie 13 minut grał w osłabieniu, bo Dawid Sala po faulu na Adamie Banasiu został upomniany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką. Gospodarze nie potrafili jednak wykorzystać liczebnej przewagi, nie stwarzając żadnej okazji do zdobycia gola.

Ruch Radzionków 1 (0)

Walka Zabrze 1 (1)

Strzelcy bramek

Ruch: Tokarz (75.)

Walka: Sosna (30.)

Składy

Ruch: Różanka - Wloka, Nocoń, Kmietowicz - Banaś, Szyguła (68. Krzęciesa), Kołodziejski Ż (46. Wrześniewski), Galeja Ż, Pajączkowski (58. Żaba) - Rudyk (87. Sobala), Tokarz.

Walka: Piechota - Gałecki, Berezowski, Świetlicki - Sala Ż, CZ, Sosna (80. Kusiak), Maj, Domagała Ż, Odrobiński - Kocur (68. Michalak), Waniek (75. Dolny).

Janusz Mincewicz



Górnik MK - Carbo 2:1

Bohaterem sobotniego meczu, a zarazem jego największym pechowcem, okazał się 19-letni wychowanek gospodarzy Marcin Ćwiękała. Dla pomocnika katowiczan był to pierwszy mecz w obecnym sezonie, w którym zagrał od pierwszych minut. Szkoleniowiec Górnika MK Franciszek Sput postawił na tego młodego piłkarza po tym, jak w przegranym 0:5 meczu ze Śląskiem Wrocław zupełnie zawiódł Dariusz Nikiel. - W takich sytuacjach po prostu daje się szansę zmiennikom. Chłopak w pełni ją wykorzystał - mówił Sput. 19-latek zabłysnął już w pierwszej akcji ofensywnej gospodarzy. W 4. min, po rzucie rożnym wykonywanym przez Rafała Baucza, Ćwiękała strzałem głową z 6 m po raz pierwszy pokonał Sylwestra Lempę. Piłka otarła się jeszcze o ręce interweniującego bramkarza gliwiczan, po czym wpadła do siatki.

Po półgodzinie gry katowiczanie prowadzili już 2:0. W olbrzymim zamieszaniu podbramkowym najbardziej przytomny okazał się Ćwiękała, który stojąc z boku, posłał piłkę z 5 m do siatki. Nie bez winny był Lempa, który spóźnił się z interwencją. Podczas strzału Ćwiękała został tak niefortunnie zaatakowany przez jednego z gliwickich obrońców, że chwilę później z opuchniętą kostką musiał opuścić boisko. Mimo kontuzji zawodnik miał jednak szczęśliwą minę. - Nie do końca spodziewałem się, że zagram od pierwszego gwizdka. Cieszę się jednak, że zagrałem dobrze, i czuję, że nadal mam szansę na grę. Teraz muszę jak najszybciej wyleczyć kostkę - powiedział piłkarz.

W II połowie goście rzucili się do odrabiania strat. W 63. min, po centrze Marcina Stańka, kontaktowego gola zdobył Radosław Pielka. Mimo to piłkarze Carbo nie potrafili już odmienić losów meczu. - Nasza gra była dużo lepsza niż w poprzednich spotkaniach. To chyba nasz najlepszy mecz od początku sezonu. Szkoda tylko, że nie udało się doprowadzić do remisu - mówił Zygmunt Kajda, trener gliwiczan. - Cieszą mnie trzy punkty, ale gorzej jest z grą. Cofnęliśmy się zbyt głęboko i oddaliśmy rywalom pole gry. Na boisku było zbyt dużo chaosu i musimy wyciągnąć z tego wnioski - dodał Sput.

Górnik MK Katowice 2 (2)

Carbo Gliwice 1 (0)

Strzelcy bramek

Górnik MK: Ćwiękała (4., 30.)

Carbo: Pielka (63.)

Składy

Górnik MK: Grychtoł - Czyżo, Skrzypiec, Szafraniec - Ćwiękała (32. Nikiel Ż), Stemplewski, Baucz Ż (89. Dziółka), Waluś, Bryła (53. Bieroński) - Orlik, Nikodem (46. Stoch Ż).

Carbo: Lempa - Mirga, Staniek Ż, Zawadzki - Wujek, Kędziora, Międzik, Chojnowski Ż (78. Kołodziej), Bieniaszewski - Wolański (46. Adamczyk), Morawski (59. Pielka).

rg



Promień Żary 3 (2)

Polonia Słubice 0

Strzelcy bramek

Dudek (29., karny), Czyżyk (40.), Baworowski (85.).



Włókniarz Kietrz 0

Lech Zielona Góra 0



Chrobry Głogów 0

Śląsk Wrocław 2 (2)

Strzelec bramek

Struzik (29., 35.).



Odra Opole 2 (0)

Miedź Legnica 0

Strzelcy bramek

Żymańczyk (58.), Tyc (87.).



w meczu piątkowym

Rozwój Katowice 2 (2)

Polonia Bytom 2 (1)

Strzelcy bramek

Rozwój: Lis (9.), Rajman (45.)

Polonia: Wania (13., 67.).



1. Zagłębie395:1
2. Śląsk379:2
3. Ruch375:2
4. Promień367:3
5. Odra364:3
6. Górnik MK364:7
7. Włókniarz355:2
8. Walka345:3
9. Rozwój344:4
10. Lech342:3
11. Polonia S.334:5
12. Miedź332:5
13. Polonia B.322:3
14. Chrobry310:5
15. Scorpio Ciurex301:5
16. Carbo302:8