III liga: Warmia przegrała z Gwardią

Warmia Grajewo w poprzednim sezonie dwukrotnie przegrywała z warszawską Gwardią po 0:2, tracąc wszystkie bramki po stałych fragmentach gry. Nie inaczej było także w sobotę
W odniesieniu do tej porażki pocieszające jest tylko to, że grajewianie przegrali z zespołem ze ścisłej czołówki tych rozgrywek, wiecznym faworytem do awansu. - Ta strata punktów była wkalkulowana - przyznał po pojedynku trener Warmii Piotr Zajączkowski. - Powinniśmy się cieszyć, że taki słaby mecz zdarzył się nam właśnie w tym dniu, a nie w meczu z rywalem, który normalnie powinien być w naszym zasięgu - dodawał dyrektor klubu Janusz Szumowski.

Grajewianie zagrali w Warszawie bardzo słabo. Na pewno nie miał na to wpływu brak w drużynie bramkarza Przemysława Masłowskiego, który w tygodniu na jednym z treningów doznał niegroźnego urazu. Zastąpił go Mariusz Stasiński, najlepszy w sobotę piłkarz Warmii.

- Cały zespół zagrał poniżej swoich możliwości - nie kryje Zajączkowski. - Kilku graczy wypadło wręcz bardzo słabo. Proszę jednak pamiętać, że w podstawowym składzie naszej drużyny wyszło do gry dwóch zawodników, którzy jeszcze dwa miesiące temu grali w piątej lidze, a trzech innych z czwartej. Taki przeskok nie jest prosty. Nie rozpaczam, ściągnąłem ich do Grajewa i wiem, że będą jeszcze dobrze grali. Tylko od razu nie wolno wymagać, by byli wiodącymi zawodnikami na boisku.

W miarę wyrównaną grę obserwowaliśmy tylko do straty przez podopiecznych Zajączkowskiego pierwszej bramki. W 12. min goście mogli nawet zdobyć pierwsi gola. Grzegorz Jóźwiak dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, ale Paweł Strózik był najwidoczniej tak zaskoczony, iż ta trafiła do niego, że uderzył bardzo niecelnie. Później na boisku grała już tylko Gwardia. W 20. min Jóźwiak stracił piłkę z lewej strony boiska i grajewski stoper Tomasz Zega musiał ratować się faulem przed linią własnego pola karnego. Nic to jednak nie dało, bo po dośrodkowaniu Marek Bystros głową posłał piłkę do siatki.

Do końca pierwszej połowy warszawianie raz za razem zagrażali bramce Stasińskiego. Zdobyli na szczęście jeszcze tylko jednego gola i potem kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. W 37. min z rzutu wolnego zza linii pola karnego na 2:0 dla gospodarzy podwyższył Marcin Konopka.

- Nie ma wątpliwości, że przegraliśmy zasłużenie, ale jak na ironię Gwardia w drugiej połowie nie wykorzystywała kolejnych sytuacji, a w końcówce to my mieliśmy swoje okazje - relacjonował Szumowski. - Mogliśmy zdobyć chociaż honorowego gola.

Pojedynek sam na sam z Robertem Romanowskim przegrał Radosław Guzowski. Groźnie mógł strzelać także Jóźwiak, ale uderzał bardzo niecelnie.

- Czekamy na powrót do gry po kontuzjach Łachacza i Wincla - mówi Szumowski. - Oni dwaj na pewno istotnie wzmocnią naszą jedenastkę.

GWARDIA WARSZAWA 2 (2)

WARMIA GRAJEWO 0 (0)

STRZELCY BRAMEK

Marek Bystros (20.), Marcin Konopka (37.).

Sędziował (jako główny): Zalesiak (Bydgoszcz). Widzów: około 200.

SKŁADY

Gwardia: Romanowski - Bystros, Prusik, Berliński, Konopka, Staniszewski, Pytlewicz, Dolewski, Jaczewski, Tomczyk (80. Dąbrowski), Garlej (65. Terlecki).

Warmia: Stasiński - Jóźwiak, Zega, Piwko, Sulżycki (52. Bukin), Kołłątaj, Strózik, Makowski, Ruminkiewicz (70. Surynowicz), Grabowski (58. Guzowski), Radziński.