65. derby Pomorza na żużlu dla Apatora/Adriany

Po trzech biegach poloniści nokautowali torunian. Tymczasem żużlowcy Apatora/Adriany podnieśli się, byli za szybcy dla gospodarzy i zasłużenie wygrali w derby różnicą 17 punktów. - Byliśmy drużyną, w przeciwieństwie do rywali - skomentował Piotr Protasiewicz, który po sześciu latach startów w bydgoskim zespole wczoraj pierwszy raz triumfował nad Brdą w barwach Apatora/Adriany
Prowadzić 13:4 i przegrać z kretesem - to zdarzyło się wczoraj Plusssz/Polonii. Kilkanaście tysięcy bydgoskich fanów szalało ze szczęścia, kiedy Mirosław Kowalik i Michał Robacki w II biegu uciekli ze startu Wiesławowi Jagusiowi i Jasonowi Crumpowi i wygrali podwójnie (było 8:4). - Tylko ten wyścig mi wyszedł, bo jechał z dobrze przygotowanego wewnętrznego pola startowego. Czułem jednak, że motocykl nie jest jednak tak szybki, jak powinien - opowiadał później Kowalik. Dogadał się przed meczem z Tomaszem Gollobem, że pożyczy od niego jeden silnik jawy. - Szybko wstawiłem go do ramy. Pojechałem jednak na nim tylko w trzecim starcie. I też nie spisywał się dobrze: wymagał jednak przetestowania i dopasowania, a na to zabrakło czasu - dodał.

Za chwilę nie wytrzymał na starcie Adrian Miedziński: za szybko puścił sprzęgło, wjechał w taśmę i został wykluczony. W powtórce a pierwszym wirażu na tor upadł Jacek Gollob, walczący o pierwsze miejsce z Robertem Sawiną. Sędzia Aleksander Janas jako winnego przerwania biegu wyeliminował Sawinę. - Jestem zdumiony. To, co wyprawia arbiter, jest niezrozumiałe. Nie chcę więcej komentować sytuacji, ale to nie ze sportem nic wspólnego. Nawet Jacka nie dotknąłem - przyznał "Gazecie" Sawina ze spokojem tuż po zjeździe z toru do parkingu. - Jacek zachował się jak panienka. Miał dość miejsca do jazdy - wtórował Piotr Protasiewicz. W końcu pod taśmą stanęła samotnie bydgoska para J. Gollob-Robert Umiński i wygrała 5:0.

Na tym skończyły się sukcesy gospodarzy. W IV wyścigu Tomasz Bajerski umiejętnie wypchnął pod bandę na pierwszym wirażu Michała Robackiego i wspólnie z Protasiewiczem pojechał po pierwsze parowe zwycięstwo dla Apatora/Adriany (nie liczył się zupełnie Kowalik). Goście objęli prowadzenie (21:20), kiedy w VII gonitwie znowu popis zespołowej jazdy dali Protasiewicz i Bajerski, blokując J. Golloba. - UUUUUUUUUUhhhhhhhhhhuuuuuuu - rozdarł się uradowany "Pepe", wjeżdżając do parkingu. Za kilka minut równie szczęśliwy był Crump. Pokonał T. Golloba., mimo że ten na trzecim okrążeniu atakiem przy krawężniku przedarł się na czoło. Australijczyk odbił jednak pierwszą pozycję. Było 25:22 dla Apatora/Adriany.

Wydawało się, że żużlowcy Plusssz/Polonii odrobią za chwilę straty, gdy do powtórki IX biegu stanąć musiał z Torunia tylko junior Miedziński. Pozbawiony szansy startu został bowiem ponownie Sawina. Gdy obejmował prowadzenie na początku drugiego okrążenia, zahaczył go jadący tuż za nim Kowalik. Obaj upadli. Sawina uderzył w bandę: głową zawisł między siatką a drewnianym dołem bandy. Jego motocykl po kilku saltach przeleciał na pas bezpieczeństwa. Kowalik szybko wstał i ściągnął Sawinę z siatki. Sam położył się na torze, a torunianin - po kilku krokach - też osunął się na ziemię. - Cicho, cicho, nic mi nie jest - szeptał Sawina do trzymającego go za rękę trenera Jana Ząbika. Podsunięto nosze z karetki. - Tylko, żeby sędzia mnie nie wykluczył - mamrotał półprzytomny "Sawka" Ząbikowi. Wykrakał. - Robert Sawina decyzją arbitra zostaje wykluczony - oznajmił w tym momencie spiker Jerzy Matuszak. Sawina kilka minut spędził w parkingu w karetce, oglądany przez toruńskiego lekarza. - Jest ok - oznajmił poobijany zawodnik Crumpowi, który zaglądnął do ambulansu w trosce o zdrowie kolegi.

W powtórce Kowalika i Robackiego zaskoczył osamotniony Miedziński, dowożąc zwycięski remis dla gości. Po kolejnym biegu utrzymała się 3-punktowa przewaga Apatora/Adriany, - bo mimo prowadzenia przez pół okrążenia 5:1 - Krzyżaniak z J. Gollobem pozwolili przejść się W. Jagusiowi. Po zjeździe do parku maszyn starszy z braci Gollobów rzucił się do Krzyżaniaka z pretensjami. To był już drugi raz tego wieczoru, gdy "Krzyżakowi" dostało się od partnerów. Po VI wyścigu, kiedy nie zatrzymał z T. Gollobem szarżującego Sawiny, Tomasz zawołał go do swego boksu. Obaj krzyczeli na siebie.

Przed biegami nominowanymi Plusssz/Polonia traciła do gości już 7 pkt. Crump z Miedzińskim nie dali bowiem szans Kowalikowi, a za chwilę T. Gollob z wielkim trudem skutecznie zaatakował Bajerskiego (w tym samym momencie Robacki stracił trzecie miejsce na rzecz Sawiny). Końcówka to już nokaut w wykonaniu toruńskich par. Dopiero w ostatnim biegu T. Gollob przedzielił Crumpa i Bajerskiego. - Po pierwszym nieudanym starcie zmieniłem motor i widziałeś, jak drugi świetnie pasował do toru - opowiadał rozluźniony Crump po meczu.



Wyniki o miejsca 1-4

PLUSSSZ/POLONIA BYDGOSZCZ - APATOR/ADRIANA TORUŃ 36:53

Plusssz/Polonia: T. Gollob 11 (3, 1, 2, 3, 2), Krzyżaniak 5 (0, 2, 0, 2, 1), Kowalik 5 (3, 0, 1, 1, 0), Robacki 6 (2, 1, 2, 0k, 1), J. Gollob 7 (3, 2, 1, 1, 0), Umiński 2 (2, 0, 0, -, 0), Jędrzejewski 0 (0)

Apator/Adriana: Protasiewicz 10 (1, 3, 3, 0, 3), Bajerski 9 (2, 2, 2, 2, 1), Crump 12 (0, 3, 3, 3, 3), W. Jaguś 8 (1, 1, 1, 3, 2), Sawina 7 (w, 3, w, 1, 3), M. Jaguś 0 (-, 0, -, -), Miedziński 7 (t, 3, 2, 2), Kalwasiński nie startował

Najlepszy czas: Robert Sawina - 64,03 (w VI biegu)

Widzów: 18 tys.



Włókniarz Częstochowa - Atlas Wrocław 51:38Włókniarz: Ułamek 9 (2, 3, 2, 0, 2), Jonsson 8 (1, 2, 3, 2), Sullivan 9 (0, 3, 2, 1, 3), Walasek 7 (1, 2, t, 2, 2), Holta 13 (3, 2, 3, 3, 2), Czerwiński 5 (2, 0, d, 2, 1), Pietrzyk 0 (u)Atlas: Hancock 9 (3, 1, 1, 1, 3), Bogińczuk 0 (0, 0, -, -, 0), Nicholls 5 (2, 1, 1, 0, 1), Jędrzejak 8 (3, 3, 2, 0, w, w), Drabik 4 (1, 1, 1, 1, 0), Hampel 12 (0, 0, 3, 3, 3, 3), Płuska ns

o miejsca 5-8

Lotos Gdańsk - Unia Leszno 49:41Lotos: T. Cieślewicz 10 (2, 2, 1, 2, 3), Laukkanen 10 (3, 1, 3, 1, 2), Kościecha 6 (2, 1, 1, 2, d), Karger 9 (3, 2, 3, 1, 0), Chrzanowski 10 (2, 2, 2, 2, 2), Giżycki 4 (1, 1, 1, 0, 1) Unia: Baliński 4 (1, 3, w, 0), Mikołajczak 0 (0, 0), Kasprzak 15 (1, 3, 2, 3, 3, 3,), Łukaszewicz 2 (0, 0, 2), Dobrucki 9 (3, 3, 0, 2, 0, 1), Kościuch 1 (0, 0, 0, 1, 0), J. Rempała 10 (3, 3, 3, 1)

ZKŻ quick-mix - Polonia Piła 58:32ZKŻ: Okoniewski 11 (3, 3, 3, 2, -), Słaboń 8 (1, 2, 1, 1, 3), Huszcza 7 (1, 2, -, 3, 1), Kurmański 10 (2, 3, 3, -, 2), Świst 11 (2, 3, 3, 3,-), Marcinkowski 2 (0, -, 1, -, 1), Suchecki 5 (0, 2, 3), Kłopot 4 (2, 0, 2)Polonia: Pecyna 3 (u, 1, 2, 0, 0), Kowalski 3 (2, 0, t, 1, d), Miśkowiak 8 (3, 1, 0, 1, 3), Franków 7 (0, 2, 2, 2, 1), Gapiński 8 (3, 1, 1, 3, 0), Szczepaniak 3 (1, 0, 0, -, 2), Klecha 0 (0).



Tabela ekstraligi

o miejsca 1-4

1. Włókniarz1524+235
2. Apator/Adriana1522+195
3. Plusssz/Polonia1518-53
4. Atlas1517+54
---------------------------------------------

5. ZKŻ/quick-mix1518+63
6. Unia1514+56
7. Lotos155-244
8. Polonia P. 15 2 -306

Następna kolejka - 24 sierpnia

Plusssz/Polonia - Atlas

Apator/Adriana - Włókniarz

Unia L. - ZKŻ/quick-mix

Polonia P. - Lotos



Mówi sponsor Todda Wiltshire'a

Gryzł krzesło z bólu

Jarosław Dąbrowski: Kiedy do Bydgoszczy dotarła wieść, że Wiltshire jest kontuzjowany?

Tomasz Woźniak: Todd zadzwonił do mnie w nocy, w trakcie podróży busem z Vojens do Bydgoszczy. Mówił, że wyje z bólu, prawie gryzie krzesło w aucie i prosił, by - jak tylko dotrze - załatwić mu badanie w szpitalu. Tłumaczył, że spuchła mu lewa kostka inie może ruszyć stopą w górę i dół. Sczepił się bowiem motorem z Duńczykiem w swym pierwszym biegu finału Drużynowego Pucharu Świata i lewa noga wkręciła się na chwilę w koło rywala.

Jak groźna jest ta kontuzja, że Wiltshire zdołał odjechać cały turniej w Danii, a nie mógł wystartować w derby?

- Po dziewiątej rano był w Bydgoszczy i od razu pojechaliśmy z jego mechanikami i moją rodziną do szpitala Jurasza. Okazało się, że Todd ma skręcony staw skokowy z wylewem i uszczerbek kości. Cała dokumentacja jest na izbie przyjęć szpitalu Jurasza. Todda badało trzech lekarzy, miał zrobione zdjęcia rentgenowskie. Dostał dwie blokady - zastrzyki. Grubą igłą ściągano mu zbierający się płyn z kostki. Lekarze liczyli, że może nie doszło do wylewu, ale niestety, pojawiła się krew. Lekarze założyli na nogę taką szynę gipsową ze sztucznego tworzywa i oznajmili, że Todd ma na cztery tygodnie zakaz startów.

I to Pan powiadomił bydgoskich działaczy o urazie Australijczyka...

- Zadzwoniłem do pana Władysława Golloba. Po prostu nie mam telefonów do innych działaczy sekcji żużlowej Polonii, bo jestem tylko sponsorem i kibicem. Prosiłem, by jak najszybciej ktoś z klubu skontaktował się ze mną i przyjechał do szpitala. Sam koło południa też byłem w parkingu, ale - czemu się nie dziwię, bo przecież było wcześnie - nikogo z działaczy nie zastałem.

Wiltshire pojawił się jednak po południu w parkingu...

- Todd leżał u mnie kilka godzin, w końcu koło 17 zjawiliśmy się na stadionie. Wiltshire'owi było głupio, że nie może startować. Chciał życzyć kolegom udanej jazdy. Podszedł do nas przewodniczący sekcji, pan Sawarski, ale tylko machnął ręką, jak usłyszał tłumaczenia Todda. Wiltshire nie został na meczu: udało się przebukować bilety na prom Gdynia-Karlskrona z jutra na dziś, ale i tak jechał w ciemno do Gdyni, bo nie miał zagwarantowanej kajuty. W całej tej sprawie z Wiltshire'em boli mnie to, że od kilku osób dowiaduję się, że dostałem jakąś kopertę z pieniędzmi od prezesa Apatora, Marka Karwana, za to, że Polonia jedzie bez Australijczyka. Śmiałem się potem z panem Karwanem, że skoro tak, to może w końcu da mi tę kopertę.

Rozmawiał Jarosław Dąbrowski