Sport.pl

Dospel Katowice - Groclin Grodzisk Wlkp. 0:4

Zmieniając trenera Bogusława Kaczmarka na Dusana Radolsky'ego prezes Groclinu Zbigniew Drzymała liczył na zmianę stylu gry swojej drużyny. I to nastąpiło.
Przed sezonem w obu zespołach zmienili się trenerzy. Gdyby oceniać te roszady tylko po tym jednym spotkaniu, możnaby powiedzieć, że Groclinowi wyszło to na dobre, a Dospelowi - nie. Drużyna z Katowic Edwarda Lorensa w niczym nie przypominała tej Jana Żurka z wiosny tego roku - ambitnej, świetnie ustawionej, z obroną prawie nie do przejścia. Był za to zlepek przypadkowych piłkarzy, którzy nie wiedzieli, jak przedostać się w pole karne Groclinu. Co innego grodziszczanie. Prezes Zbigniew Drzymała chciał mieć - na razie nawet kosztem wyniku - drużynę grającą efektownie, którą wszyscy chwalą za styl. I taką grę, zwłaszcza w pierwszej połowie, prezentowali Wielkopolanie.

W porównaniu do przegranego meczu z Pogonią Szczecin trener Dusan Radolsky dokonał kilku zmian. Na ławce rezerwowych usiadł tyn razem Andrzej Niedzielan, a jego miejsce w ataku zajął Piotr Rocki. Z kolei na lewej pomocy biegał Lumir Sedlacek, a na prawej - zamiast Marcina Zająca - lepiej grający w defensywie Piotr Piechniak. Ławka rezerwowych Groclinu była więc imponująca - oprócz Niedzielana i Zająca siedzieli na niej jeszcze m.in. Łukasz Gorszkow, Jan Woś i Rafał Kaczmarczyk.

Groclin od początku grał mądrzej, z łatwością dochodził do sytuacji bramkowych. Raziła jednak nieskuteczność Grzegorza Rasiaka, który już przed przerwą mógł się popisać hat-trickiem. Sytuacji sam na sam z Jarosławem Tkoczem nie wykorzystali Piotr Rocki (22. min), Sebastian Mila (33. min) i Grzegorz Rasiak (37. min). Groclin jednak i tak prowadził 2:0, bo najpierw z dystansu ładnie uderzył Radosław Sobolewski, a już w doliczonym czasie gry rzut wolny wykorzystał Mila.

Na grę Dospelu żal było patrzeć. Fatalna gry obrony sprawiała, że bramkarz Tkocz co chwilę był w opałach. Udało mu się instynktownie obronić dwa strzały Mili, ale był bezradny po pięknej indywidualnej akcji Rockiego i strzale Niedzielana. To ostatnia bramka była kontrowersyjna - Niedzielan w tej samej akcji, tyle że nieco wcześniej był bowiem na pozycji spalonej.

Zadowolony był zwłaszcza Piotr Rocki, który wystąpił w butach... pożyczonych od Jana Wosia. - Umówiliśmy się, że jak strzelę bramkę przy Bukowej, to są moje - mówił Rocki. Po wygranym meczu cieszył się też Radosław Sobolewski. - Chcieliśmy się zrehabilitować za porażkę w Szczecinie, gdzie zagraliśmy słabo - mówił. - Pamiętajmy jednak, że w poprzednim sezonie Zagłębie na inauguracje wygrało z Pogonią 5:0, a i tak spadło - przestrzegał.

W całym spotkaniu Dospel oddał tylko cztery strzały na bramkę Mariusza Liberdy, przy czym tylko uderzenia Marcina Bojarskiego (nad poprzeczką) i Stanisława Wróbla (w poprzeczkę) były tak naprawdę groźne.

Dospel Katowice - Groclina-Dyskobolia Grodzisk Wlkp. (0:2)

Bramki: 0:1 Sobolewski (7., po podaniu Mili), 0:2 Mila (45. z wolnego po faulu na Rockim), 0:3 Rocki (73. bez asysty), 0:4 Niedzielan (84. po podaniu Zająca)

Dospel: Tkocz - Fonfara (78. Sadzawicki), Kowalczyk, Adżem Ż - Bojarski, Adamczyk (58. Owczarek), Widuch, Muszalik, Bała - Yahaya Ż (35. Nankow), Wróbel. Groclin: Liberda - Mynar, Pawlak, Wieszczycki (20. Gorszkow), Kriżanac Ż - Piechniak (61. Zając), Mila, Sobolewski, Sedlacek - Rocki (79. Niedzielan), Rasiak. Sędzia: Grzegorz Gilewski (Radom). Widzów: 5,5 tys. Bohater meczu: Piotr Rocki.