Mirosław Dragan: Chwycić byka za rogi -

Rozmowa z Mirosławem Draganem - trenerem Górnika Polkowice.
Mariusz Wiśniewski: Każdy beniaminek walczy przede wszystkim o przetrwanie, więc przetrwać w ekstraklasie to najważniejsze zadanie dla Górnika?

Mirosław Dragan: Zgadza się. Ale może nie do końca w pełnym znaczeniu tego słowa. Zmieniliśmy prawie 60 procent zespołu i trudno coś w tej chwili wyrokować. Dopiero gdy zmierzymy się z zespołami pierwszej ligi, będziemy mogli powiedzieć, na co nas stać. Oczywiście chcemy się utrzymać w ekstraklasie. Ale chcemy również walczyć o europejskie puchary. Cel nie jest skonkretyzowany. Sądzę, że dopiero po rundzie jesiennej, zimą, będziemy mogli mówić o naszych celach. Czy trzeba będzie wzmocnić zespół, czy może będziemy na tyle mocni, że nie będą potrzebni nowi gracze.

Czy będzie się Pan starał grać ostrożnie, defensywnie, czy może śmiało, ofensywnie, aby zaskoczyć bardziej utytułowane zespoły?

- To będzie zależało od rywala, ale także i od innych trudnych w tej chwili do przewidzenia czynników. Na pewno inaczej będziemy grali u siebie, a inaczej na wyjeździe. Inaczej też zagramy ze Świtem, a inaczej z Wisłą Kraków. Jeżeli właśnie chodzi o pierwszy mecz, to będę się starał to wypośrodkować. Wiadomo, na co stać mistrzów Polski. Nie będziemy mogli się cofnąć całym zespołem i bronić remisu, ale również nie będziemy mogli śmiało atakować. Zagramy ostrożnie. A co będzie z następnymi meczami, to się dopiero okaże. To od rywala, z jakim będziemy mieli się zmierzyć, będzie zależała nasza taktyka.

Właśnie, na inaugurację Górnik zagra z Wisłą Kraków, później wyjazd do Zabrza, a następnie spotkanie z Amicą. Kolejnymi rywalami będą Wisła Płock, Legia i Groclin, czyli zespoły silne. Terminarz więc nie jest najlepszy.

- Pewnie można było trafić lepiej, ale nic na to nie możemy poradzić. Czy jednak na przykład lepiej byłoby zagrać na inaugurację z Legią albo z Groclinem? To przecież także bardzo mocne drużyny, które mają w swoich składach dobrych piłkarzy. Tak więc nie ma tutaj różnicy. Chyba że miałby to być Świt. Z nimi chyba każdy by chciał grać na inaugurację. Drużyna budowana z łapanki, w ostatniej chwili, przynajmniej teoretycznie powinna być łatwym rywalem. Uważam jednak, że liga bardzo się spłaszczyła. Jest 14 zespołów, z czego 10 prezentuje podobny wysoki poziom i z każdym z tych zespołów będzie ciężko się grało. Nie ma co narzekać. Tym bardziej że nie mieliśmy na to żadnego wpływu. Trzeba chwycić byka z rogi i walczyć.

Jeżeli jednak początek ligi będzie niepomyślny, w klubie i zespole może się zrobić nerwowa atmosfera.

- Tak, ale jeżeli gralibyśmy ze Świtem, przecież również moglibyśmy przegrać. I co wówczas? Należy pamiętać, że beniaminek zawsze ma ciężki początek. Z kim by nie grał - pierwsze mecze są to ciężkie pojedynki. A jeżeli uda nam się w pierwszych spotkaniach zdobyć punkty na teoretycznie groźniejszych rywalach, to później może będzie łatwiej. Chociaż to też nie jest powiedziane. Nie ma co w tej chwili wyrokować. Tak jak mówiłem wcześniej, musimy wyjść na boisko i walczyć.

Może Pan zdradzić, w czym będzie tkwiła siła Górnika, w gdzie Pan widzi największe braki?

- Siła nasza będzie w kolektywie. Tak jak było w poprzednich sezonach. Nie mamy i nie mieliśmy również wcześniej gwiazd. Może na taką gwiazdę wyrósł Tomek Moskal, ale teraz poprzeczka jest zawieszona wyżej i będzie mu na pewno trudniej. Nie stać nas na graczy z wielkimi nazwiskami. My upatrujemy naszą siłę przede wszystkim w zespole. Nie ma u nas 2-3 zawodników, tak jak w Amice czy Legii, którzy mogą sami rozstrzygnąć spotkanie. My mamy całą jedenastkę i musimy grać i walczyć całą jedenastką. Jeżeli chodzi o słabsze strony, to nie powiem, że jest to pomoc, atak czy obrona. Jeżeli zespół gra słabo w defensywie, to nie jest to wina tylko obrońców, ale całego zespołu. Tomek Moskal także będzie miał zadania w defensywie i będzie musiał się z nich wywiązywać. Tak więc jeżeli coś będzie działało źle, to nie jest wina jednego gracza czy formacji, ale całego zespołu.

Z drużyną pożegnał się Tomasz Salamoński. Wszyscy wiedzą, jak był pożyteczny dla zespołu. Kto go zastąpi?

- Tomek miał bardzo udaną rundę wiosenną. Chyba najlepszą w życiu. Miał duży wkład w wyniki zespołu. Chociaż także wynikało to z tego, że i cały zespół grał bardzo dobrze. Przyuważyło Tomka Zagłębie i trafił do Lubina. Na pewno szkoda, że go straciliśmy, ale mogło być jeszcze gorzej. Chociaż nie wiemy, jak by się spisywał w pierwszej lidze. Tomka powinien zastąpić Bartłomiej Jamróz, który ma już doświadczenie ligowe. Na pewno umiejętnościami nie ustępuje Tomkowi. Fizycznie może nawet jest lepszy. Liczę więc na niego i wierzę, że dobrze zastąpi Salomońskiego.