Polscy koszykarze nie zagrają w młodzieżowych mistrzostwach Europy

KOSZYKÓWKA. - Wstyd mi za to, co pokazał mój zespół - stwierdził po przegranym w sobotę meczu z Rosją trener Polaków Tomasz Służałek. Nie pomogła świetna gra Macieja Lampego, który zdobył 25 punktów i zebrał aż 18 piłek. Sobotnia porażka ostatecznie rozwiała nadzieje naszej reprezentacji na awans do finałów młodzieżowych mistrzostw Europy. W nich zagrają Rosja oraz Serbia i Czarnogóra, które okazały się najlepsze w wałbrzyskim turnieju
Pojedynek z Rosją był spotkaniem ostatniej szansy dla naszej reprezentacji. Polacy, aby myśleć o awansie do finałów młodzieżowych mistrzostw Europy, musieli pokonać Rosjan różnicą minimum dwóch punktów. Zadanie wydawało się dość trudne, tym bardziej że podopieczni Jurija Selikowa pewnie i łatwo wygrywali poprzednie mecze. Bez większych problemów pokonali ekipę Serbii i Czarnogóry (z którą Polacy przegrali) różnicą aż 13 punktów.

Rosjanie przyjechali do Wałbrzycha bez mierzącego 223 centymetry wzrostu Pawla Podkolzina. Zawodnik został w Rosji, gdzie poddał się operacji przysadki mózgowej, która ma przyhamować jego wzrost. Nawet jednak bez swojej największej gwiazdy Rosjanie okazali się lepsi od Polaków i innych zespołów występujących w turnieju.

Tylko początek sobotniego spotkania był wyrównany. Jeszcze w czwartej minucie Polacy wygrywali 8:6. Jak się później okazało, było to jedyne prowadzenie podopiecznych Tomasza Służałka w tym meczu. Od tego momentu goście zaczęli agresywnie bronić strefą i Polacy zupełnie nie potrafili sobie z nią poradzić. Nasi koszykarze słabo grali także w obronie, pozwalając rywalom na łatwe dochodzenie do pozycji strzeleckich. Prawdziwy popis w ofensywie Rosjanie dali na początku drugiej kwarty. W ciągu dwóch minut trzy razy z rzędu celnie rzucili dystansu i uzyskali 16-punktową przewagę (32:16). Do przerwy Rosjanie trafili aż osiem razy na dwanaście prób za trzy punkty. Aż cztery razy celnym rzutem z dystansu popisał rosyjski rozgrywający Igor Wialcew.

- Nawet nie oczekiwałem od moich zawodników aż tak dużej skuteczności - przyznał po meczu trener Rosjan Juri Selikow.

Fatalnie z dystansu rzucali za to Polacy. W pierwszych dwóch kwartach ani razu na 9 prób nie trafili zza linii 6,25 metra. Słabo spisywał się szczególnie Wojciech Barycz. Skrzydłowy reprezentacji, który podpisał w tym roku kontrakt z wicemistrzem Euroligi Benettonem Treviso, zagrał dobrze tylko z Estonią. W meczu z ekipą Serbii i Czarnogóry wypadł kiepsko, natomiast w meczu z Rosją szybko złapał cztery faule i na początku trzeciej kwarty doznał jeszcze kontuzji nadgarstka, przez co musiał zejść z boiska. Mimo braku Barycza w drugiej połowie Polacy nieco zmniejszyli straty. Momenty niezłej gry w ataku mieli Piotr Stelmach i Paweł Malesa, a tradycyjnie świetnie w polskiej ekipie spisywał się Maciej Lampe. Polski skrzydłowy, wykorzystując swoją ogromną przewagę fizyczną, wypychał, przesuwał, wreszcie przewracał pilnujących rywali i zdobywał łatwe punkty. W sobotę uzyskał ich aż 25 (8 na 15 z gry) i zebrał z obu tablic aż 18 piłek! Właśnie po zbiórce w ataku i skutecznej dobitce przyszłego zawodnika New York Knicks Polacy na 1,43 minuty do końca zmniejszyli dystans do Rosjan do zaledwie jednego punktu (66:67). To było jednak wszystko, na co było stać naszych reprezentantów w tym meczu. Nadzieję na zwycięstwo rozwiał na 50 sekund przed końcem Andriej Babiczew, który popisał się celnym trafieniem za trzy punkty, zwiększając przewagę Rosjan do pięciu punktów (68:73). Było już po meczu.

- Macie bardzo dobry i silny zespół, ale w dzisiejszym meczu wasi koszykarze zbyt łatwo tracili punkty - mówił po meczu Jurij Selikow. Co ciekawe, szkoleniowiec Rosjan w drugiej połowie korzystał w większości z graczy drugiej piątki. Najskuteczniejszy do przerwy Igor Wialcew pojawił się na parkiecie na zaledwie pięć minut.

- Mam w zespole dziesięciu graczy i wszyscy są po to, aby grać - tłumaczył po meczu trener Rosjan.

Załamany porażką był szkoleniowiec Polaków Tomasz Służałek

- Nawet nie wiem, co mam powiedzieć - mówił rozgoryczony trener Polaków. - Wstyd mi za chłopaków, że nie wytrzymali psychicznie spotkania. Po prostu zagotowali się.

W ostatnim spotkaniu turnieju, które nie decydowało już o niczym, Polska pokonała Słowację 96:84 i ostatecznie zajęła trzecie miejsce. W drugim niedzielnym meczu Estonia niespodziewanie wygrała z Serbią i Czarnogórą 77:74. Wałbrzyski turniej z kompletem zwycięstw wygrała Rosja, druga była Serbia i Czarnogóra. Obie ekipy zagrają w finale młodzieżowych mistrzostw Europy. Na MVP turnieju wybrano Macieja Lampego, a królem strzelców został Słowak Anton Gavel.

Polska - Rosja 68:75. Kwarty: 14:23, 23:25, 15:10, 16:17

Polska: Lampe 25, Stelmach 13, Malesa 12 (2), Koszarek 8, Barycz 0 oraz Wójciak 8, Mazur 2, Świętoński 0.

Najwięcej dla Rosji: Wialcew 19 (5), Komarowski 11 (2), Keirou 9 (1)

Polska - Słowacja 96:84. Kwarty: 28:15, 30:15, 20:27, 18:27Polska: Lampe 29, Malesa 11 (1), Koszarek 10 (2), Stelmach 4, Wójciak 2 oraz Świętoński 11 (3), Mazur 10 (1), Mróz 6, Gortat 5, Szlachtowicz 3, Kęsicki 5 (1),

Najwięcej dla Słowacji: Gavel 26, Rarko 16

1. Rosja 48347:265 2. Serbia i Czarnogóra46 319:283 3. Polska46301:295 4. Słowacja45311:402 5. Estonia44289:328